>>
Witaminy dla psa i kota
Z antygrypową kampanią ruszyła niemiecka sieć sklepów spożywczych Lidl. Firma wydrukowała dwustronne ulotki z hasłem "Nie poddaj się grypie!". Ulotki rozdawane są klientom przed sklepami, i to nie tylko należącymi do sieci, lecz także np. przed konkurencyjnym Tesco.
Można z nich wyczytać m.in., że " w związku ze zwiększoną zachorowalnością na grypę i ogłoszeniem przez WHO pandemii grypy typu A/H1N1 firma Lidl podjęła szereg działań mających na celu szerzenie zasad higieny i profilaktyki zdrowotnej (...). Mając na uwadze dobro społeczeństwa, firma w poczuciu obowiązku opracowała - pod patronatem Głównego Inspektora Sanitarnego oraz Państwowego Zakładu Higieny - program podstawowych zasad mówiących, jak ustrzec się przed grypą. Specjalnie dla naszych klientów poszerzyliśmy asortyment o specjalistyczne środki higieny osobistej - maseczki ochronne i żel antybakteryjny."
Pod tekstem podpisany jest prof. Andrzej Zieliński, krajowy konsultant ds. epidemiologii. Obok widnieje logo GIS i PZH.
Reklama przyniosła błyskawiczne efekty. W jednej z podwarszawskich miejscowości maseczki i żele zniknęły ze sklepu już z samego rana. Inspektorat, który do tej pory apelował, by nie ulegać panice w związku z rosnącą liczbą zachorowań na sezonową grypę, w wykorzystywaniu instytucji do reklamy maseczek nie widzi nic niewłaściwego.
- Dzięki umowie z Lidlem dostaniemy prawie 600 tys. ulotek z zaleceniami o tym, jak ustrzec się przed grypą. Cieszy nas, że firma postawiła na profilaktykę, zaś co ma w swojej ofercie, to już nie nasza sprawa - mówi Tomasz Misztal z GIS.
Ostrożniejszy w ocenie jest prof. Zieliński, który przyznaje, że swoim nazwiskiem chciał firmować zalecenia, a nie sprzedaż maseczek. Ulotki nie widział, ale zastrzega, że akceptował treść zaleceń, nie część promocyjną.
- Sklep zgłosił się do mnie z propozycją dołączenia naszych zaleceń do swoich ulotek. Ucieszyłem się, że dzięki temu informacja o podstawowych zasadach higieny trafi do tysięcy Polaków - mówi profesor.
Ale czy poparcie akcji sprzedaży m.in. maseczek przez specjalistów nie sprawi, że Polacy jeszcze bardziej zaczną bać się grypy? - Nie jestem do końca wolny od tego typu obaw - przyznaje profesor i przypomina, kiedy maseczka spełnia swoją rolę. - Zalecamy je osobom z objawami grypy, które chorują w domu i mogą zarazić innych domowników, oraz w miejscu pracy, gdy choruje szereg osób. W innych sytuacjach nie należy ich nadużywać, tym bardziej że maseczki gorszej jakości chronią słabo - mówi prof. Zieliński.
Ministerstwo Zdrowia sprawy nie komentuje. Jego rzecznik Piotr Olechno poinformował jedynie, że niebawem resort wyda własne ulotki z informacjami o grypie.