>>
Pies policyjny działa jak broń Dotąd szkoły, w których tajniki obcych języków zgłębiają tysiące Polaków, w ogóle nie płaciły podatku od towarów i usług, bo - jako placówki świadczące usługi edukacyjne - były z niego zwolnione. Unijne prawo dopuszcza taką możliwość, ale jednocześnie zaznacza, że państwa członkowskie same ustalają co jest, a co nie jest usługą edukacyjną. Polskie Ministerstwo Finansów postanowiło tę furtkę wykorzystać. Z przygotowanej w resorcie nowelizacji ustawy o podatku VAT wynika, że szkoły językowe mogą zostać obłożone 22 proc. podatkiem. Przedstawiciele tych największych w Polsce (Empik School, Profi Lingua, British Council, Berlitz i Bell), zrzeszonych w PASE (Stowarzyszenie na rzecz Jakości w Nauczaniu Języków Obcych) uważają, że pomysł przyniesie więcej szkody niż pożytku. Właśnie zaczęli kampanię "NIE dla VAT na kursy językowe!". Wysyłają listy protestacyjne do Donalda Tuska, posłów i senatorów. Zbierają też podpisy przeciwko ustawie. - Zmiany spowodują wzrost cen kursów lingwistycznych, a tym samym odbiorą mniej zamożnym Polakom możliwość kształcenia - mówi Jacek Członkowski, prezes PASE. Argumentem przeciw 22 proc. VAT-owi ma być też zdaniem Członkowskiego fakt, że wiele szkół będzie musiało zredukować zatrudnienie, a wpływy do budżetu wcale się nie zwiększą. Rozrośnie się za to szara strefa korepetycji, za które nikt podatku nie odprowadza.
Apel przeciwko VAT-owi można podpisywać do 23 listopada, na stronie
www.pase.pl.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl