Próbna matura jest po to, by uczniowie jeszcze przed tą prawdziwą sprawdzili, jak wygląda egzamin dojrzałości. Ma też pokazać, nad czym - na kilka miesięcy przed najważniejszym egzaminem w życiu - jeszcze muszą popracować. To szczególnie ważne w przypadku matematyki, która po 25 latach wróci w maju na maturę jako przedmiot obowiązkowy. Dotąd próbne matury sprawdzane były w szkołach, przez nauczycieli. Teraz Centralna Komisja Egzaminacyjna zmieniła zasady. Testy - jak na prawdziwym egzaminie dojrzałości - trafią do komisji okręgowych. I tu pojawia się problem. Bo okazuje się, że maturzyści, którzy 3 listopada napisali próbny sprawdzian z matematyki, nie dostaną swoich testów z powrotem. Do szkół trafią jedynie wyniki egzaminu. Jeśli uczniowie chcą wiedzieć, jakie błędy popełnili, muszą złożyć w komisji podanie i pojechać do okręgowej komisji egzaminacyjnej, której podlega ich szkoła.
- Odesłanie arkuszy egzaminacyjnych do szkół byłoby wielkim wysiłkiem organizacyjnym i finansowym, a dałoby tak naprawdę niewiele - uważa Piotr Ludwikowski z OKE w Krakowie.
Krzysztof Konarzewski, szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, jest tego samego zdania. W rozmowie z łódzką "Gazetą Wyborczą" nazwał rozwiezienie sprawdzonych arkuszy do szkół "kosztowaną operacją". Konarzewskiego poparł MEN. Rozczarowania nie kryją uczniowie i nauczyciele: - Próbna matura ma sens wtedy, gdy uczeń dowiaduje się, gdzie i jakie błędy popełnił. Gdy testy nie wrócą, ten sens się gubi - uważa Andrzej Szymanek, dyrektor II LO w Rzeszowie.
Dyrektor III LO w Gdyni zadeklarował nawet, że chętnie sam pojedzie do OKE odebrać testy.
Tyle, że na matematyce złe wiadomości się nie kończą. Nie wiadomo jeszcze, kiedy odbędą się próbne sprawdziany z pozostałych przedmiotów maturalnych, ale najpewniej ich także uczniowie nie będą mogli obejrzeć. Obawia się tego oświatowa "Solidarność". Jej przedstawiciele właśnie zaapelowali do MEN o udostępnienie uczniom prac: - Bez względu na to, czy chodzi o polski, matematykę, czy angielski, suche procenty, które dotrą do szkół, nie dadzą uczniom żadnego obrazu o stanie ich wiedzy. By próbne matury miały sens, uczniowie powinni mieć wgląd do testów. Rozumiemy, że to oznacza koszty, ale uważamy, że dla dobra uczniów warto je ponieść - mówi Bożena Brauer, przewodnicząca gdańskiej sekcji "Solidarności". Do MEN wysłała na razie apel w tej sprawie: - Czekamy na odpowiedź, później zdecydujemy, co dalej.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl