Z Janem Haverkampem, głównym ekspertem Greenpeace ds. energetyki jądrowej w Europie Centralnej, rozmawia Michał Stangret
Dwa tygodnie temu, po spotkaniu z prezydentem Nicolasem Sarkozym, premier Donald Tusk ogłosił, że Francja pomoże Polsce w 2020 roku zbudować pierwszą elektrownię atomową Owo porozumienie to nic więcej niż taka ogólna umowa o współpracy. Francuski prezydent rozpowszechnia ją właściwie w każdym kraju, który odwiedza. Nie przeceniałbym jej wagi. Przed Polską jeszcze daleka droga do posiadania infrastruktury potrzebnej do tego, by zbudować elektrownię atomową.
A warto ją budować? Polska zamiast zastanawiać się, jak rozwijać przyjazną dla środowiska energetykę odnawialną - co dodatkowo uniezależniłoby wasz kraj od zagranicy i obniżyło ceny energii - traci czas i siły na bieganie przed lobby atomowym i rozmyślanie, czy korzystać z przestarzałej technologii. Lobby biznesu atomowego jest podobne do tego, które stanowi biznes węglowy - jedna ogromna struktura, która sprzedaje wizję energetyczną rodem z ubiegłego stulecia.
Ale czy w Europie nie rozważa się właśnie tych dwóch rzeczy: atom albo węgiel? W Europie faktycznie trwa dyskusja, która dotyczy dwóch mitów: technologii czystego węgla i renesansu energetyki jądrowej. Jednak mimo dużego krzyku medialnego nie ma renesansu atomu. Od 26 miesięcy na świecie nie został uruchomiony żaden nowy reaktor. Ostatni - Cernavoda 2 w Rumunii - budowano aż 24 lata! W nadchodzących dekadach więcej reaktorów będzie się zamykać z racji ich wieku niż budować nowych. Dziś trend jest jeden - energetyka odnawialna. Tylko w 2008 roku powstały elektrownie wiatrowe, których moc równa się ośmiu dużym elektrowniom atomowym. Polskie społeczeństwo i politycy padli po prostu ofiarą oszustwa, intensywnej kampanii nuklearnego przemysłu.
Ale chyba dziś atomówki są o niebo bezpieczniejsze niż kiedyś? Mimo wysiłków wkładanych w zwiększenie bezpieczeństwa wciąż pozostaje ryzyko wystąpienia katastrofy porównywalnej w skutkach do tej w Czarnobylu. Przypominam, że w 1985 roku - a więc tuż przed katastrofą w Czarnobylu - tamtejszy reaktor był powszechnie uważany za jeden z najbezpieczniejszych. Tak jest też dzisiaj z technolologią francuską. Praktyka pokazuje, że wciąż mamy do czynienia z wieloma nieoczekiwanymi sytuacjami. Np. podczas budowy reaktora w Olkiluoto, w Finlandii, pojawiło się już ponad 3 tys. takich nieoczekiwanych zdarzeń, które złamały zasady bezpieczeństwa. A budowa jest dopiero w połowie. W efekcie mamy już 3-letnie opóźnienie. Wciąż nie potrafimy też w sposób bezpieczny przechowywać odpadów radioaktywnych.
Wielu Polaków mówi tak: wokół naszych granic jest coraz więcej atomówek, więc Polska i tak jest w ich strefie rażenia. Wokół Polski macie 4 reaktory na Słowacji (ich liczba od 1980 r. się nie zmieniła), 6 reaktorów w Czechach (od 1980 r. powstały dwa nowe). Od 1980 roku zamknięto aż 6 reaktorów w Niemczech, jeden w Szwecji i dwa na Litwie. Jest ich więc coraz mniej.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl