Europarlament na rozpoczynającym się w poniedziałek posiedzeniu może przyjąć tak zwany pakiet telekomunikacyjny. Są w nim regulacje dotyczące możliwości odcinania dostępu do sieci. Ostateczne zapisy, których celem jest walka z piractwem, będą kompromisem postulatów Rady Unii Europejskiej (główny organ decyzyjny UE) i organizacji internautów z całej Wspólnoty. Rada chciała proponowała, by odcinać sieć nawet bez wyroku sądu. Internauci nie chcieli się na to zgodzić.
W pakiecie ma się więc znaleźć zapis mówiący, że: "ograniczenia dostępu do internetu mogą być nakładane jedynie, jeśli są one odpowiednie, proporcjonalne i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym". A do tego, że takie działania mogą być podejmowane jedynie "z poszanowaniem zasady domniemania niewinności i prawa do prywatności" oraz w wyniku "uprzedniej, uczciwej i bezstronnej procedury". W dokumencie nie określono jednak, kiedy wykorzystywanie sieci jest niezgodne z prawem. Mają o tym zdecydować poszczególne kraje.
Organizacje broniące swobody w internecie zwracają uwagę na nieprecyzyjność zapowiadanego prawa. - W pakiecie nie ma mowy, że o odcięciu internetu będzie decydował sąd - mówi Borys Musielak z Grupy Jakilinux, organizator akcji Stop Cenzurze. W jej ramach zebrano w Polsce 100 tys. podpisów przeciw odcinaniu od sieci bez wyroku sądu.
- Nieprecyzyjne sformułowania mogą dać parlamentom krajowym możliwość swobodnej interpretacji prawa na niekorzyść internautów - dodaje Marcin Maj z "Dziennika Internautów".
Tak stało się we Francji. Tamtejszy parlament przyjął latem ustawę, która daje możliwość odcięcia od sieci tych osób, u których trzykrotnie stwierdzono rozpowszechnianie materiałów chronionych prawem autorskim. Kilka dni temu brytyjski rzad zapowiedział przygotowanie prawa umożliwiającego obniżanie prędkości internetu osobom dzielącym się nielegalnie zdobytymi plikami. Możliwe ma być też odcinanie od sieci.
W Polsce przy okazji prac nad ustawą hazardową pojawiła się propozycja, by blokować witryny np. z wirtualnymi kasynami czy pornografią. O piractwie w sieci dyskutowaliśmy natomiast podczas debaty "Artyści vs Ściągacze", która odbyła się w "Metrze" miesiąc temu. Uczestnicy, m.in. Kazik Staszewski, Muniek Staszczyk, Jurek Owsiak, zgodnie stwierdzili, że nielegalne ściąganie z internetu jest karygodne. Tyle że jak karać piratów: nie ustalono.
Pakietu telekomunikacyjnego broni prof. Lena Kolarska-Bobińska - jedyna polska eurosposłanka, która zasiadała w opracowującej go komisji. - W przepisach rzeczywiście nie ma mowy, że to sąd będzie musiał podjąć decyzję o odcięciu do sieci. Ale organy państwa będą musiały przeprowadzić postępowanie dowodowe z prawem do obrony i możliwością odwołania się.
Z nowego prawa zadowolony jest Christian Engström europoseł ze szwedzkiej Partii Piratów (niezależna Zatoki Piratów, serwisu umożliwiającego wymianę plików, ale sympatyzująca z nim). - Proponowane zapisy to krok we właściwym kierunku. Ale nie oznacza to dla nas końca walki o wolny i otwarty internet.
Jeśli PE przegłosuje pakiet (mówi się, że zrobi to we wtorek), to zmiany mogłyby wejść w życie na początku 2010 r. Wówczas państwa UE będą miały 18 miesięcy na wprowadzenie ich do prawa krajowego.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl