>>
Witaminy dla psa i kota Ile zebrano podpisów - nie wiadomo. Wczoraj trwało ich liczenie. Ale według organizatorek, zainteresowanie akcją było spore. Pomogły w tym znane twarze: w Warszawie do składania podpisów zachęcały m.in. artystka jazzowa Urszula Dudziak i Henryka Bochniarz, prezes Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
Gdy uda się zebrać 100 tys. podpisów, Kongres Kobiet będzie mógł je złożyć w Sejmie razem z obywatelskim projektem ustawy zmieniającej ordynację wyborczą. Dzięki niej, w wyborach do Sejmu, Parlamentu Europejskiego oraz rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich kobiety będą miały 50-procentową obecność kobiet na listach wyborczych. Jak przekonują organizatorki czerwcowego Kongresu Kobiet Polskich, wprowadzenie parytetu jest potrzebne, ponieważ bez niego kobiety mają niewielkie szanse na równy udział w życiu politycznym.
Usłyszane w Galerii Centrum w Warszawie: Martyna Barlak, studentka Akademii Muzycznej w Warszawie Podpisałam się pod petycją, bo kobiety w Polsce wciąż odgrywają zbyt małą rolę. Ale to przykre, że trzeba zbierać podpisy pod projektem odgórnie dającym nam taki sam status, jaki mają mężczyźni. Kobiety powinny być bardziej przebojowe, tak żeby ich pozycja w społeczeństwie była adekwatna do ich liczebności (jest nas trochę więcej niż mężczyzn), wykształcenia i aspiracji.
Agnieszka Wysocka Popieram walkę kobiet o wyrównywanie praw. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno w polityce, jak i biznesie, nauce, czy w pracy, to wiedza, kompetencje i doświadczenie powinny odgrywać najważniejszą rolę, bez względu na płeć. Nie powinno być tak, że kobiety mają zagwarantowane miejsca w Sejmie, ale dostają się tam bez względu na to, czy się nadają, czy nie. Jeśli okaże się, że w parlamencie sobie nie radzą, skompromituje to ideę parytetów.
Ewa Rutkowska, nauczycielka filozofii, feministka Parytety są potrzebne, bo kobiety wciąż są dyskryminowane w pracy, płacach oraz w dostępie do najwyższych urzędów politycznych. To pokłosie tysięcy lat dominacji mężczyzn. To oni zawsze rządzili i tworzyli prawa. By prawa kobiet i mężczyzn były takie same, potrzebne są parytety. Bez nich wyrównanie szans będzie trwało o wiele dłużej. Dzięki nam państwo będzie zwracało większe uwagę na sprawy społeczne, edukację, zdrowie.
Dorota (kierownik centrum informacji) i Robert (informatyk) Radulscy Biorąc pod uwagę przebojowość polskich kobiet, wszystko wskazuje na to, że za jakiś czas same dałyby sobie radę i objęły w polityce więcej miejsc niż obecnie. Być może za 10-15 lat będzie ich już tyle samo. Chcemy ten proces przyspieszyć, dlatego złożyliśmy nasze podpisy.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl