http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niemieccy Zieloni odradzają Polsce atomówki

Michał Stangret
2009-11-24, ostatnia aktualizacja 2009-11-24 16:32

Elektrownie jądrowe nie obniżą wam rachunków za energię - przekonuje Sylvia Kotting-Uhl, deputowana niemieckich Zielonych i główny ekspert tej partii ds. energetyki jądrowej

>> Pies policyjny działa jak broń

Z Sylvią Kotting-Uhl rozmawia Michał Stangret

Macie teraz u siebie 17 elektrowni jądrowych, które pokrywają jedną czwartą waszego zapotrzebowania na energię. Pewnie dzięki nim płacicie mniejsze rachunki?

- Zasada jest taka, że ceny energii są tym niższe, im większa jest konkurencja wśród wytwórców. Tymczasem w tej chwili w Niemczech cztery ogromne korporacje opanowały 85 proc. rynku energetycznego, więc o konkurencyjności nie może być mowy. Dla nowych graczy rynek jest zupełnie poza zasięgiem. Nie ma więc co liczyć na to, że dzięki elektrowniom jądrowym rachunki za energię spadną.

Może się okazać, że będziemy musieli nawet płacić więcej?

- Nawet my w Niemczech nie wiemy, ile w przyszłości będziemy musieli dopłacić, żeby bezpiecznie przechowywać odpady radioaktywne. Już teraz pierwsze niemieckie składowisko takich odpadów - w kopalni soli Asse - po 40 latach używania staje się zmorą niedającą spać po nocach. Aby zabezpieczyć je tylko na kolejne lata, potrzeba przynajmniej 4 mld euro. Przecież za to zapłacą niemieccy podatnicy. A na tym nie koniec. Odpady trzeba będzie utrzymać w całkowitej izolacji od środowiska przez co najmniej milion lat, więc całkowite koszty trudno nawet oszacować.

Może trzeba mieć nadzieję, że kiedyś ktoś na pewno wymyśli jakiś bezpieczny i tani sposób ich przechowywania?

- To, co faktycznie spędza mi sen z powiek, to dzisiejszy sposób zarządzania - najpierw zysk, a dopiero potem martwienie się o bezpieczeństwo. Ja bym dziś energetykę jądrową porównała do starego samochodu, którym chcielibyśmy jechać coraz szybciej, zupełnie nie zważając na to, że tu coś cieknie, tam łapie korozja, a tam coś znowu nie do końca działa.

A do jakiego samochodu mielibyśmy się przesiąść?

- To energetyka odnawialna. Dziś w Niemczech w tym sektorze pracuje 285 tys. osób, choć jeszcze 10 lat temu było ich tylko 65 tys. Za to liczba zatrudnionych w sektorze energetyki jądrowej spadła z 36 do 30 tys. W Polsce możecie postawić na wytwarzanie energii z biomasy, wiatru i energii słonecznej. Problemem przed którym staniecie, jest to, jak zachęcić inwestorów do inwestowania w takie elektrownie. W Niemczech najlepsze skutki dało ustawowe wprowadzenie tzw. feed-in tariffs. Nakładają (np. na spółki handlujące energią) obowiązek zakupu od producenta nieokreślonej ilości zielonej energii za z góry określoną cenę. U nas to rozwiązanie rozruszało rozwój energetyki odnawialnej.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Energetyka odnawialna to rozdawanie pieniędzy tweenk 13.12.09, 20:20

    Energetyka odnawialna opłaca się tylko dla jednej grupy ludzi - firmenergetycznych. Wszyscy inni płacą wyższe podatki przez gigantyczne subsydianiezbędne dla "rozruszania energetyki »

  • Niemiecy odradzają Polsce atomówki 0ffka 23.03.10, 17:35

    Całe Niemcy wycofują się z energii atomowej. Za naście lat ma tam nie być anijednej elektrowni atomowej. Mają poważ problemy z odpadami! Podobnie jestinnych krajach Europy Zachodniej. Lobby »