http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska to nie USA, na cud uczciwości za wcześnie

Mariusz Jałoszewski
2009-11-29, ostatnia aktualizacja 2009-11-29 18:58

Dopiero moje wnuki przestaną kombinować w urzędach - ocenia psycholog. Tymczasem Janusz Palikot już teraz chce, by urzędnicy wierzyli rodakom bez sprawdzania prawdziwości ich oświadczeń

Janusz Palikot przed swoim domem na Starym Mieście w Lublinie
Fot. Iwona Burdzanowska / AG
Janusz Palikot przed swoim domem na Starym Mieście w Lublinie
ZOBACZ TAKŻE
>> Pies policyjny działa jak broń

Poseł Janusz Palikot i jego komisja Przyjazne Państwo chcą ulżyć Polakom przy załatwianiu spraw w urzędach. Złożyli właśnie w Sejmie projekt zmian w prawie administracyjnym, który znosi obowiązek przedstawiania ok. 20 różnych zaświadczeń potwierdzających płacenie podatków, stan cywilny, niekaralność, bycie bezrobotnym, studentem czy numer NIP. Według Palikota wystarczy, że obywatel powie urzędnikowi jak jest i napisze oświadczenie. Trzeba pisać prawdę, bo kłamstwo będzie karalne. Urzędnik nie będzie jednak tego sprawdzać. Dla posła to czysta oszczędność czasu, papieru i procedur. Ale czy Polacy są gotowi na taką prawdomówność w urzędach? Czy nie będą kłamać, aby coś ukryć? A może urzędom grozi bałagan, bo wszyscy zaczniemy posługiwać się nieprawdziwymi dokumentami? Może dojść także do paraliżu obrotu gospodarczego.

Podoba się panu nowy świat w urzędzie? Pełne zaufanie do obywatela? Komisja wzorowała się na Włoszech, które słyną z mafii i skandali korupcyjnych na najwyższych stanowiskach.

prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego: - Do czego prowadzi model włoski, wszyscy wiemy. Ale np. w USA jest duży poziom zaufania do oświadczeń obywateli. Tam nie wyjmuje się dowodu. Mówi się "nazywam się Brown" i tak pisze urzędnik. To cud, piękny model. Ale nasz naród to kombinatorstwo do setnej potęgi. Jeszcze nie dorośliśmy do takiego otwarcia na obywatela, ono może pojawić się tylko w społeczeństwach, w których od dawna mówi się prawdę.

W USA na uczelniach egzaminator rozdaje studentom testy, a oni po trzech godzinach wracają z rozwiązanymi. Nikt nie pilnuje, nie sprawdza, gdzie idą i jak wypełniają. Zakłada się, że studenci nie ściągają, tylko piszą z głowy. A ja w Polsce walczę na egzaminie z tysiącami ściąg i spojrzeniami studentów. Nasi posłowie wierzą w człowieka, ale się nie popisali. Owszem, mamy masę zaświadczeń, ale to chwyt populistyczny i PR-owski. Urzędy muszą generować prawdę, nawet kiedy obywatele chcą ją skrywać.

Nie chciałby pan, żeby urzędnicy wymagali mniejszej liczby papierków?

- Ulga w dokumentach byłaby cudowna, ale zbyt wielu wykorzystałoby to przeciwko prawdzie. Na przykład petent mówiłby, że zarabia kilkaset złotych, bo chce wyłudzić zasiłek. Przez takie oświadczenie mielibyśmy fałszywy stan prawny w dokumentach, podatkach czy obrocie gospodarczym.

A kiedy będziemy gotowi na cud w urzędach?

- Może za dwa pokolenia, bo mentalność ludzi zmienia się ewolucyjnie. Moje dzieci będą mniej kombinować. Myślę, że wnuki będą już mówić prawdę, nawet kiedy będzie to dla nich niekorzystne.

Dlaczego wciąż kombinujemy? Mamy już przecież 20 lat wolności, jesteśmy w UE.

- Bo nie ma psychologicznej współpracy między obywatelami a władzą. Uznajemy, że władza wciąż kręci. Jest niewielkie poczucie wspólnoty i społecznego interesu. Nie ma pojęcia "wspólne", każdy ma swój interesik. To nasza słabość. Dopiero kiedy ktoś nas najedzie, to się jednoczymy, bo mamy wroga.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów