>>
Pies policyjny działa jak broń Dlaczego i jak często płacą za seks, czy mają rodziny, czy używają prezerwatyw i nie boją się HIV - zapytaliśmy o to kilku użytkowników jednego z największych w Polsce forum o prostytucji, dlaczego płacą za seks. 68 tys. internautów dzieli się tam namiarami na divy (tak nazywają prostytuki), wystawia opinię, do której agencji towarzyskiej pójść, a której należy unikać. W działach "strefa niska budżetowa" (opisane są tam najtańsze prostytuki), "samopoc stołeczna" czy "ściana wschodnia" (w zależnoci od regionu geograficznego) są dziesiątki tysięcy wpisów.
Aktywną grupą są też prostytutki. One wystawiają oceny klientom, protestują, gdy same są źle ocenione, np., że - jak to określają - "FBG (Francuz Bez Gumy)" w jej wykonaniu nie był wart 100 zł.
Szminka na domofonie zdradza agencję Pierwszy raz na panny poszedłem z grupą kumpli na studiach. Wszyscy byliśmy pijani. Łaziliśmy po centrum Poznania, od kamienicy do kamienicy, i oglądaliśmy domofony. Numer pomalowany szminką oznaczał, że kryje się tam agencja. W środku usiedliśmy na kanapie i mogliśmy wybrać spośród kilku dziewczyn. One też zachowywały się, jakby były pijane: cały czas głupio żartowały, śmiały się, były wulgarne. Do pokoju poszedłem z niewysoką Ukrainką. Byłem zawstydzony i najpierw chciałem porozmawiac. Powiedziała, że pochodzi ze Lwowa i tam nie zarobi tyle, co w Polsce. Nie dała mi pomyśleć o prezerwatywie, sama mi ją założyła. Zapłaciłem 150 zł.
Takie wyprawy z kumplami powtarzały się kilka razy, zawsze według tego samego schematu: wódka i piwo w domu u któregoś z nas, oglądanie ogłoszeń w internecie, telefon po taksówkę.
Od trzech lat mieszkam z dziewczyną, myślimy o ślubie. Spłacam kredyt mieszkaniowy, jak coś zostanie odkładamy na meble. Koledzy też się ustatkowali. Gdy się spotykamy, w rozmowach nie wracamy do tamtych wypadów. Chyba każdy z nas traktuje to jako szaleństwa młodości.
Zawsze używałem prezerwatywy, dlatego nie robiłem testów na HIV. Innych chorób też nie złapałem: żadne krosty lub plamy mi nie wyskoczyły. Dziewczynie nie powiedziałem o wizytach w agencjach.
Paweł (32 lata), pracuje w banku w Poznaniu Pogoniłem pannę jak zaproponowała "bez" Za seks płacę od ok. pięciu lat. Wcześniej byłem wolnym strzelcem, nie miałem problemu, żeby poderwać dziewczynę. Teraz pewnie też bym dał radę, ale mam narzeczoną. Chodzę na panny, bo tak jest chyba bardziej fair, niż miałbym romansować gdzieś na boku. Divie zapłacę i mam pewność, że się nie zakocha ani nie będzie robić scen zazdrości. Poza tym mogę z nią robić rzeczy, których z kobietą w domu bym nie mógł.
Nieregularnie korzystam z takiej rozrywki. Czasami dwa, trzy z rzędu, potem przez kilka tygodni ani razu. Najczęściej jadę pod adres z ogłoszenia, ale parę zabrałem dziewczynę z ulicy. Jednorazowo wydaję nie więcej niż 200 zł.
Test na HIV robiłem tylko raz, po tym jak pękła mi prezerwatywa. Wiem o tzw. okienku serologicznym [czas od zakażenia do możliwości wykrycia wirusa] i to były najgorsze trzy miesiące w życiu. Musiałem bardzo lawirować, żeby nie unikać narzeczonej w sypialni. Badanie wykazało, że jestem zdrowy.
Zabezpieczenie używam za każdym razem, nie jestem kamikadze. Kiedyś dziewczyna sama zaproponowała, że może "bez". Nie skorzystałem z jej usług.
Zygi (39 lat), prowadzi własny biznes w centralnej Polsce Przychodzą gromadą i są pijani Pracuje u nas nie więcej niż dziesięć dziewczyn. Połowa na stałe, połowa ciągle się zmienia. Na początku są zestresowane, potem chyba się przyzwyczajają. Łatwy pieniądz robi swoje: gdzie laska bez żadnej szkoły zarobiłaby kilkaset złotych dziennie? Dziewczyny dbają o siebie, czasem myślę, że lepiej niż kobiety w domu. I pewnie dlatego klienci przychodzą. Inna sprawa, że najczęściej gromadą i są pijani. Od razu chcą przejść do rzeczy, ale najpierw muszą się wykąpać. Zabezpieczenie też jest obowiązkowe. Niektórzy nie myślą albo są przekonani o swojej wyjątkowści, jakby nie zdawali sobie sprawy, że w przeciągu kilku godzin dziewczyna obsłużyła kilku innych. Przychodzą różni klienci, cały przekrój społeczeństwa. Ale takich bardzo bogatych nie ma (u nas pół godziny można spędzić za 100 zł). Ich pewnie stać, żeby mieć utrzymankę na wyłączność.
Magda (przed trzydziestką), "administruje" agencją pod Warszawą, odbiera telefony, pilnuje dziewczyn, sama z klientami się nie spotyka Deklaracje deklaracjami. Mężczyźni dopłacają za seks bez zabezpieczeńdr Dorota Rogowska-Szadkowska, z Akademii Medycznej w Białymstoku, specjalistka z zakresu HIV/AIDSPrezerwatywa w stu procentach chroni przez zakażeniem. Pod warunkiem jednak, że jest stosowana prawidłowo, tzn. jest właściwie założona i używana przez cały czas trwania stosunku. Trzeba jednak pamiętać, że mężczyźni, którzy korzystają z usług agencji towarzyskich mimo swoich deklaracji, że zabezpieczali się, to często wcale tego nie robią. Są gotowi nawet dopłacić za seks bez zabezpieczenia. Inni nawet jeżeli używają prezerwatyw, to zakładają je za późno. Ryzykują przez całą grę wstępną i nawet bez ochrony zaczynają penetrację.
Czy zrobiłeś test na HIV? Co cię do tego skłoniło? Jeśli nie, to dlaczego? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl