Miało być przesłuchanie wpływowych polityków partii Tuska, od której zaczęła się hazardowa afera; a jest polityczna awantura po tym jak w piątek posłowie PO wyrzucili z komisji hazardowej polityków PiS. Poszło o Zbigniewa Wassermanna i Beatę Kempę. Platforma, która ma trzech członków siedmio osobowej komisji tłumaczy, że to potencjalni świadkowie. Za rządu PiS byli oni w ekipie Jarosława Kaczyńskiego i na różnym etapie opiniowali pracę nad ustawą hazardową. Dlatego trzeba ich przesłuchać, ale nie jako członków komisji, tylko świadków.
- Głosowanie nad odwołaniem było politycznym błędem, ale procesowo konieczne i ważniejsze niż sondaże. Nie konsultowałem tego z PO. Wpłynął wniosek i trzeba go było poddać pod głosowanie - tłumaczy "Metru" szef komisji Mirosław Sekuła (PO). Wniosek złożyli dwaj inni posłowie rządzącej partii, a wsparła ich opinia sejmowego Biura Analiz. Przed głosowaniem wyszedł członek komisji z PSL Franciszek Stefaniuk - na pociąg. Polityk PSL zapewnia, że nie zrobił tego celowo, bo wcześniej był przeciw odwołaniu. Wtedy brakowało opinii ekspertów.
Atmosfera w komisji gęstniała od samego początku. PO nie zgodziła się, żeby PiS miał wiceprzewodniczącego, bo Wassermann zasiadał równolegle w innej komisji i nie miałby czasu. A potem na światło wychodziły kwity na polityków, ale głównie PiS-u, a nie Platformy. Hitem komisji miała być zaś konfrontacja, ale nie Tusk - b. szef. CBA Mariusz Kamiński, tylko...Kamiński - Jarosław Kaczyński. Ale nie tylko PiS oberwał. Z ran musiała też lizać się PO, bo Sekuła pogonił przed laty lobbystę z propozycją nie do odrzucenia, a jako poseł miał styczność z przepisami hazardowymi. Potem okazało się, że Janusz Palikot miał społecznego asystenta związanego z branżą hazardową, doradcę od wizerunku, który liznął zakazanej branży miała też Platforma. Itd., itp. Co dalej? Komisja na tydzień zawiesza prace. PiS może wysłać do niej nowych przedstawicieli, ale na razie sonduje PSL i SLD, bo chce się odwołać do prezydium Sejmu. Ekipa Tuska odpowiada: odwołania nie ma. Pat? A może PiS wyjdzie z komisji? - Nie ma jeszcze decyzji - mówi rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. Szef komisji Sekuła tajemniczo stwierdza: - Jest niebezpieczeństwo, że prace komisji mogą się skończyć. Ta afera może być bolesna dla wszystkich partii.
Tomasz Nałęcz, szef pierwszej sejmowej komisji ds. Rywina: - Komisja hazardowa staje się przedmiotem wielkiej bitwy PiS i PO. Postanowiły ją zamordować. I będzie się staczać co raz niżej. A szkoda, bo kulisy uchwalania ustawy o hazardzie zasługują na obnażenie.
Jak wyjść z impasu? - PiS powinien jeszcze raz zgłosić Kempę i Wassermanna, a PO zgodzić się na ich powrót - podpowiada Nałęcz.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl