http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zły klimat przed szczytem w Kopenhadze

Jacek Różalski
2009-12-06, ostatnia aktualizacja 2009-12-06 20:33

Państwa deklarują zbyt małą redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery, aby - jak wyliczyła część naukowców - zapobiec katastrofalnym skutkom globalnego ocieplenia

ZOBACZ TAKŻE
W ostatnich dniach przed rozpoczynającą się dziś konferencją klimatyczną media na całym świecie, w tym również w Polsce, podzieliły się na dwa obozy. Pierwszy obóz twierdzi, że pogląd o ocieplaniu się klimatu z powodu działalności człowieka to wielkie oszustwo. Pożywkę dla dyskusji dała tzw. Climategate, czyli afera z ujawnieniem e-maili, które wymieniali między sobą naukowcy z Uniwersytetu Wschodniej Anglii. Ma z nich wynikać, że manipulowali danymi, aby potwierdzały wygodne dla badaczy tezy. W spisku uczestniczyły wielkie firmy, które, aby uspokoić nieczyste sumienie, przyznawały naukowcom wysokie granty na badania.

Drugi obóz, osłabiony chwilowo ujawnieniem e-maili, przeszedł do kontrataku. Tu znajduje się większość naukowców (zapewniają, że dane są wiarygodne), którzy potwierdzają teorię o winie człowieka za ocieplanie się klimatu. W weekend w gazetach pojawiły się apele do przywódców państw o to, aby ludzkość się opamiętała, bo zagrożona jest nasza cywilizacja. Działacze Greenpeace rozwiesili w Kopenhadze billboardy z wizerunkami kilku komputerowo postarzonych przywódców. Na jednym siwy Donald Tusk przeprasza za to, że nie zatrzymał katastrofy klimatycznej, chociaż mógł. Z kolei premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown porównał wczoraj sceptyków do ludzi nieświadomych grawitacji i przeświadczonych o tym, że Ziemia jest płaska.

To były przedbiegi. Dziś do Kopenhagi przyjedzie prawie setka prezydentów, premierów i ministrów ze 190 państw świata. Oprócz nich także naukowcy, ekolodzy, działacze organizacji pozarządowych i dziennikarze - w sumie 30 tys. ludzi.

Będą negocjować, o ile zmniejszyć coroczną emisję 30 mld ton dwutlenku węgla do atmosfery i kto za tę redukcję zapłaci. - Wszystkie państwa, w tym te rozwijające się, muszą zaakceptować limity emisji gazów cieplarnianych. To warunek sukcesu konferencji - powiedział tuż przed szczytem dla "Der Spiegel" Al Gore, były wiceprezydent USA i guru ekologów.

A z tym będzie największy problem. Unia Europejska zobowiązała się zmniejszyć emisję CO2 o jedną piątą do 2020 r. Japonia gotowa jest na 25-procentową redukcję, Rosja na obniżkę od 20 do 25 proc., Norwegia - 30-40-proc. Kanada i Australia chcą zmniejszyć emisję maksymalnie o kilkunaście procent. Prezydent USA Barack Obama (do Kopenhagi przyleci dopiero w środę) chce zadeklarować 17-proc. redukcję. Stany Zjednoczone zajmują drugie miejsce pod względem emisji CO2 na świecie.

Z deklaracjami nie spieszą się Chiny, które emitują najwięcej gazów na świecie, a także Indie i Brazylia. Chcą, aby to bogata północ zapłaciła za walkę z ociepleniem. Unia obliczyła, że może to kosztować nawet 100 mld euro rocznie. To wywołuje następny problem. Np. Polska i inne nowe kraje UE, które emitują znacznie więcej dwutlenku węgla niż stara Unia, nie zgadzają się na to, żeby ich wkład finansowy w pomoc biedniejszym państwom był uzależniony od wielkości emitowanego CO2. - Będziemy walczyć o uzależnienie tego od PKB. Nie mamy zamiaru płacić więcej niż państwa od nas bogatsze - zapowiada premier Donald Tusk, który także pojawi się w Kopenhadze.

Te zapowiedzi grożą, że konferencja może zakończyć się fiaskiem. Z podsumowania deklaracji państw, które określiły poziom redukcji, wynikałoby, że redukcja CO2 w 2020 r. spadłaby o ok. 18 proc. czyli 5 mld ton. A zdaniem naukowców-zwolenników teorii o winie człowieka za globalne ocieplenie, jeśli w najbliższym czasie bogate państwa nie ograniczą emisji CO2 o 25-40 proc., a kraje rozwijające się o 15-30 proc., to grozi nam katastrofa.

Zmniejszają się obawy cieplarniane

Z opublikowanego wczoraj przez Uniwersytet w Oksfordzie sondażu wynika, że na świecie spada zaniepokojenie zmianami klimatu. W 54 państwach przebadano 27 tys. internautów. 37 proc. było "bardzo zaniepokojonych" zmianami klimatycznymi. To o 4 proc. mniej niż dwa lata wcześniej. W Stanach Zjednoczonych odsetek osób bardzo zaniepokojonych zmianami klimatu spadł z 34 do 25 proc. Najbardziej zaniepokojone zmianami klimatycznymi są państwa Ameryki Łacińskiej oraz Azji i Pacyfiku. W Chinach procent obywateli obawiających się zmian klimatu wzrósł z 30 do 36. Najmniejsze zaniepokojenie wyrażali respondenci w Europie Wschodniej. Na końcu zestawienia znalazła się Estonia z 10 proc. bardzo zaniepokojonych.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów