>>
Pies policyjny działa jak broń Rewolucja w meldunkach to było jedno z ważniejszych haseł Platformy. Miało być tak. Obywatel zmienia miejsce zamieszkania, wyjeżdża do pracy, na studia do innego miasta i nie musi iść do urzędu, by wypełniać formularze oraz wprowadzać zmiany w mnóstwie dokumentów. Na początek meldunkowej rewolucji wystarczyłoby dobrowolnie zgłosić miejsce pobytu, byłaby to tzw. rejestracja podstawowego miejsca zamieszkania. Urząd dosyłałby tam wszelkie pisma. Dzięki temu mogłoby ujawnić się tysiące osób, które żyją w wynajmowanych mieszkaniach. Byłoby to usankcjonowanie rzeczywistości, bo obowiązek meldunkowy lekceważą wszyscy, również policja.
W drugim etapie reformy meldunkowej, czyli w latach 2011-12, w ogóle miałyby zniknąć jakiekolwiek formalności. Wiedzę o tym , gdzie żyje obywatel, urzędnik pozyskiwałby z bazy komputerowej PESEL2, która również ma wówczas zacząć działać. Wtedy też całkowicie miałby zniknąć meldunek.
Po co te zmiany? Obecna ustawa o meldunkach pochodzi z 1974 r. i zawiera restrykcyjne, policyjne zapisy. Formalnie trzeba zgłaszać do urzędu nawet kilkudniowy pobyt na wczasach nad morzem.
Niestety rewolucja się opóźni, bo rządowy projekt utknął w Sejmie. Posłowie ciągle go poprawiają. Już zostawili meldunek, choć w wersji złagodzonej np. nie będzie trzeba zgłaszać pobytów tymczasowych, a wymeldować się będzie można przy okazji zameldowania. Znikną też sankcje karne za zlekceważenie obowiązku meldunkowego.
- To ciągle są zmiany w duchu propozycji rządowej - zapewnia poseł Grzegorz Raniewicz z PO, z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych. Po co więc taka kosmetyka? - Na rządową propozycję ustawy nie chciały się zgodzić PiS, SLD, a nawet PSL, a bez nich ustawa nie przejdzie - tłumaczy poseł. Ostatecznie meldunek zniknie dopiero w 2014 r. Według Raniewicza, to znowu ukłon wobec opozycji. Ale też rząd ponoć nie jest pewny, czy zdąży odpalić bazę PESEL2. - Może to i lepiej, że zmiany nastąpią później, kiedy system okrzepnie - zastanawia się dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich MSWiA Małgorzata Piotrak. Dodaje, że będzie więcej czasu na przygotowanie się urzędów. Sprawa nie jest bowiem taka prosta, bo dziś meldunek ułatwia podział dotacji na gminy, rozliczanie podatków czy planowanie budowy szkół. Zmiany w meldunku Sejm może uchwalić na początku 2010 r.
Takich zmartwień nie mają Anglicy, Portugalczycy albo Grecy - w ich państwach nie trzeba się meldować. We Francji adres podaje się tylko np. zakładając konto w banku. A w Austrii, Niemczech, Holandii czy Włoszech mieszkańcy muszą tylko rejestrować miejsce pobytu.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl