http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szczyt ekologiczny ONZ w Kopenhadze

Jacek Różalski
2009-12-07, ostatnia aktualizacja 2009-12-07 20:09

100 światowych przywódców i tysiące ekspertów czeka na Baracka Obamę. Jeśli USA nie wyłożą fortuny na pomoc biednym państwom w redukowaniu emisji CO2, szczyt klimatyczny dekady skończy się klapą


Fot. ANDREA PATTARO AFP
>> Pies policyjny działa jak broń

"Depozytariuszka nadziei", "najważniejsze spotkanie dekady" - tak politycy określają rozpoczętą wczoraj konferencję ONZ na temat globalnego ocieplenia. Blisko 100 światowych przywódców, eksperci i ekolodzy (w sumie 30 tys. gości) mają ustalić, o ile świat powinien zredukować emisję gazów cieplarnianych do 2020 i 2050 r. Obecnie wypuszczamy ich 30 mld ton rocznie. Decyzję trzeba podjąć bardzo szybko, bo w 2012 r. wygasają dotychczasowe ograniczenia emisji CO2 przyjęte w 12 lat temu w Kioto. Bez nowych, każdy będzie mógł truć do woli.

Same obrady wyglądają mało ekologicznie. Dla gości szczytu ściągnięto 1200 limuzyn. Większość trzeba było wynająć od prywatnych firm z Niemiec i Szwecji, bo w małej Danii nie ma tylu luksusowych aut. Zaledwie pięć z wynajętych limuzyn ma napęd elektryczny. 140 delegatów przyleci prywatnymi odrzutowcami. Wśród nich m.in. Leonardo DiCaprio, arcybiskup Desmond Tutu i brytyjski książę Karol.

Konferencję rozpoczęła projekcja filmu katastroficznego o konsekwencjach ocieplania się klimatu. Inauguracyjne przemówienie wygłosił polski minister środowiska Maciej Nowicki. - Kraje, które emitują najwięcej gazów cieplarnianych, powinny podjąć zobowiązania o ich redukcji. Kraje rozwijające się powinny otrzymać na to pomoc finansową - zaznaczył. Ale premier Tusk powie w Kopenhadze, że Polska nie chce płacić na biedne kraje więcej niż Francja czy Niemcy, choć emituje więcej CO2.

Rozbieżności jest dużo. Na razie tylko UE i Japonia zadeklarowały, że do 2020 r. są w stanie zmniejszyć emisję CO2 o 30 proc. (w stosunku do poziomu z 1990 r). Inne państwa wyczekują lub tak jak USA - najbogatszy kraj na świecie i drugi po Chinach truciciel - chcą ograniczyć redukcję do... 4 proc.

77 państw rozwijających się (m.in. Chiny, Brazylia, Indie) chcą, żeby bogata północ dała im prawie 300 mld euro na ekologiczne przestawienie gospodarek. Unia zgadza się na połowę tej sumy pod warunkiem, że inni bogaci też się dorzucą. Wszyscy czekają zatem na to, co powie przylatujący jutro Barack Obama. Jeśli USA rzucą grosze, szczyt skończy się fiaskiem.

Wszyscy mówią o Climategate. Chodzi o e-maile naukowców z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, których badania wykorzystuje ONZ. Hakerzy wykradli je i opublikowali na serwerze w Tomsku na Syberii. Z listów wynika, że naukowcy manipulują danymi na temat ocieplenia. Szef ONZ-owskiego Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatycznych Rajendra Kumar Pachauri uznał to za próbę zdyskredytowania naukowców i ONZ. Zaś brytyjski "The Independent" wysunął hipotezę, że za kradzieżą e-maili mogą stać rosyjskie służby specjalne - Rosji ma zależeć na ociepleniu klimatu, gdyż topnienie lodów Arktyki ułatwi jej dostęp do bogactw naturalnych.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Bo jest... antypolityk1 08.12.09, 15:10

    Liczba ludzi i tak się zmniejszy w wyniku wojen religijnych i wojen o resztki zasobów i przestrzeni.»