>>
Pies policyjny działa jak broń Potwierdziły się medialne spekulacje na temat rezygnacji niezależnego i zasłużonego dla ochrony środowiska fachowca Macieja Nowickiego. O dymisji poinformował sam, na konferencji, choć wcześniej rzecznik rządu zapowiadał, że to premier powie co dalej z Nowickim. Ustępujący minister tłumaczył szefa rządu - "jest zajęty" - a sam mówił bardzo dyplomatycznie. Dlaczego zrezygnował? - Każda praca kiedyś się kończy. Dwa lata temu szykowałem się na emeryturę, wtedy otrzymałem propozycję premiera Tuska. Wiedziałem, że to ciężka i niewdzięczna praca. Ale przyszedłem służyć Polsce. Premier powiedział wtedy o zadaniach do wykonania. Ze względu na wiek i morderczą pracę nie umawiałem się na całą kadencję - tłumaczył w długim wstępie Nowicki.
Udało mu się zakończyć kilkanaście konfliktów z UE ws. środowiska (jak ten najgłośniejszy w Dolinie Rospudy), przyspieszyć przygotowywanie decyzji dla inwestycji drogowych, wydawanie funduszy z UE i usprawnić pracę resortu. - Po dwóch latach mogę stwierdzić: zadanie wykonane. Premier powiedział mi: "Wykonał pan zadanie w 200 proc." Mówił, że byłem najlepszym ministrem środowiska - zapewniał wczoraj Nowicki. A odchodzi teraz, bo w poniedziałek otworzył bardzo ważny dla świata szczyt klimatyczny w Kopenhadze. - To najlepszy moment. Zrobiłem wszystko, co miałem do zrobienia i otworzyłem najważniejszą konferencję na świecie - przekonuje "Metro" profesor.
Rzeczywiście Nowicki był dobrym ministrem środowiska. Uratował Dolinę Rospudy, załatwił sprawę obszarów Natura 2000 oraz zaczął poszerzać park narodowy w Puszczy Białowieskiej. Był szanowany na świecie i w kraju. - To był pierwszy minister, który rzeczywiście dbał o przyrodę, i tak był przez nas postrzegany. Interesowała go ochrona środowiska, a nie walka polityczna. Brakowało mu tylko zaplecza politycznego, które dałoby większą siłę przebicia - żałuje dymisji Jacek Winiarski, rzecznik Greenpeace Polska.
Trudno więc wierzyć oficjalnej, grzecznej wersji, że jedynym powodem odejścia jest zmęczenie i wiek ministra. W przeciekach sugerowano, że miał on dość tarć ze swoim zastępcą Stanisławem Gawłowskim (typowany na nowego szefa resortu), który akurat ma zaplecze polityczne, bo jest szefem zachodniopomorskiej PO. A wczoraj pojawił się kolejny przeciek, jakoby premier miał zrugać Nowickiego podczas obrad rządu, że kilkadziesiąt milionów euro ze sprzedaży nadwyżek CO2 chce przeznaczyć na ochronę środowiska. Poza tym, o tej dymisji mówi się co jakiś czas. - Pozbyć się go z rządu chciał już Grzegorz Schetyna, bo dbając o środowisko, zapominał o przemyśle - mówi "Metru" wpływowy polityk PO.
Nowicki uciął wczoraj wszystkie spekulacje. Z zastępcą, "kompetentnym fachowcem", współpraca się układała, ze Schetyną też, a z premierem miał męską rozmowę o euro za CO2 i przekonał Tuska do swoich racji. Zapewniał też, że nie forsuje na swojego następcę prof. Andrzeja Kraszewskiego z Politechniki Warszawskiej. Nowy minister ma być znany za kilka tygodni. Nowicki ma na odchodne go zaopiniować. A co będzie robił potem? - Resztę życia chcę poświęcić pasjom. Kocham Europę, jej przyrodę, sztukę. Ale nigdy nie miałem na nic czasu. Teraz będę jeździł, pisał eseje, wiersze, malował. Marzy mi się też książka o energii solarnej - zdradza "Metru".
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl