>>
Witaminy dla psa i kota Potwierdzają to najnowsze badania firmy Gemius. Wynika z nich, że wzrasta np. liczba polskich mam, które zrażają się do szukania informacji w internecie. Tylko około 7 proc. traktuje sieć jako poważne źródło informacji o zdrowiu, rodzicielstwie czy wychowaniu dzieci. Ale aż połowa badanych uważa, że nie należy ufać takim informacjom, ponieważ mogą być one nierzetelne.
W tłumie nie wszyscy mają rację Wiarygodność internetu staje się poważnym problemem, szczególnie kiedy korzystamy z niego, wchodząc na różne strony za pośrednictwem wyszukiwarki. Trafiamy wtedy na serwis, który teoretycznie posiada treści najchętniej oglądane, co nie znaczy, że najbardziej wiarygodne. W sieci są wielcy dostawcy (np. portale internetowe), którzy mogą aspirować do miana wiarygodnych - stojące za nimi koncerny nie mogą pozwolić sobie na publikowanie nieprawdziwych informacji. Nie dotyczy to jednak stron, na których to użytkownicy tworzą treść - tam jedynym zabezpieczeniem jest moderacja przez operatorów serwisu i premiowanie szczególnie wiarygodnych użytkowników (np. lekarzy w przypadku witryn zdrowotnych). Co ciekawe, internet dezinformuje też tradycyjne media - stacja TVN 24 omyłkowo pokazała znaleziony w internecie fragment serialu "Lost" jako nagranie autentycznej katastrofy lotniczej. Istnieje też kilka przypadków, w których szanowane zachodnie media zostały przyłapane na kopiowaniu nieprawdziwych treści z Wikipedii.
Użytkownicy są więc częściowo sami sobie winni - nie zwracamy uwagi na to, co dokładnie czytamy i gdzie to czytamy, tylko skanujemy strony w poszukiwaniu odpowiedzi na interesujące nas pytanie. Brak zaufania bywa naturalny - internet jest medium nowym, a liczba dostawców treści znacząco utrudnia rozpoznanie kto ma rację.
Grzegorz Gądek, kierownik ds. zarządzania projektowego Gazeta.pl Jestem zniechęcona do internetu Byłam zmuszona kupić nową lodówkę, szukałam porad w internecie. Po całym dniu przy komputerze skończyłam poszukiwania tak samo głupia jak na początku i wspominam je jak mękę. Wyszukiwarka wyrzucała wyłącznie linki komercyjne i sklepy internetowe, pierwszy blog o lodówkach (bez żadnych konkretnych informacji) pojawił się dopiero na szóstej stronie. Opisy lodówek w sklepach to farsa - ten sam sprzęt w różnych miejscach przedstawiany jest zupełnie inaczej, a opisu nie można odnieść do rzeczywistości, bo sklepy na ogół nie publikują zdjęć wnętrz lodówek! Z kilkunastu porównywarek cen tylko jedna zamieszczała opinie użytkowników - rozbieżności od sasa do lasa. Fora kuchenne na największych portalach: co człowiek, to inna opinia. Żeby chociaż jakaś strona praktycznie opisywała funkcje nowoczesnych lodówek (np. jeśli kupisz model "no frost", będziesz musiała pakować warzywa w folię, by nie wysychały) - nic z tego. Ledwo widząc na oczy, wyłączyłam komputer z postanowieniem: nigdy więcej.
Internet to gigantyczne wysypisko, na którym bez żadnego porządku i hierarchii wymieszane jest mnóstwo śmieci z kilkoma perełkami, których wykopanie wymaga za dużo czasu i wysiłku. Dla ludzi poszukujących konkretnych porad użyteczniejsze od setek śmieciowych forów byłyby dwie-trzy strony publikujące specjalistyczne artykuły, opinie ekspertów i użytkowników oraz zatrudniające redaktorów, którzy dobieraliby i porządkowali zawartość. Oczywiście dostęp do takiej strony musiałby być płatny - ale ja z radością uiściłabym kilka złotych opłaty, byleby bez traumy zdobyć potrzebne mi rzetelne, wartościowe informacje.
Katarzyna Kęsicka Jak zakwitły moje rododendrony Do internetu podchodzę z ograniczonym zaufaniem, ale przyznaję, że nigdy jeszcze nie zawiódł mnie w kwestii pielęgnacji roślin. Udało się uratować marniejącą dracenę, a przede wszystkim dzięki radom w internecie po kilku latach zakwitły rododendrony.
Niech się schowają pisane poradniki. Z doświadczeniami konkretnych ludzi po prostu nie mają szans. Dopiero na forum
znalazłam informację, dlaczego rośliny nie kwitną, tylko rosną jak szalone. Okazało się, że potrzebują kwaśnej ziemi. By to sprawdzić, najpierw kupiłam tester (przez internet), a potem, przewalając nieskończoną liczbę postów, poznałam kilka sposobów na skuteczne zakwaszanie ziemi.
Wybraliśmy siarkę. Pomogło, choć trzeba ją sypać z wyczuciem. Rododendrony zakwitły (zdjęcie obok).
Ania Gontarek Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl