http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mało chętnych na wojnę z talibami

Jacek Różalski
2009-12-09, ostatnia aktualizacja 2009-12-09 19:07

Armii zaczyna brakować wyszkolonych żołnierzy, którzy mogliby wzmocnić naszą misję w Afganistanie. Ludzie uznali, że życie jest ważniejsze niż kilkakrotnie wyższy żołd, jaki dostaliby w Polsce

Polscy żołnierze w Afganistanie
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Polscy żołnierze w Afganistanie
>> Witaminy dla psa i kota

Na prośbę prezydenta Baracka Obamy Polska zgodziła się wysłać do Afganistanu 600 dodatkowych żołnierzy. Mają pomóc w walce z rosnącymi w siłę talibami. Oficjalna decyzja o powiększeniu naszej bazy ma zapaść w styczniu. Jednak dotarliśmy do informacji, z których wynika, że ze skompletowaniem pełnego kontyngentu będą kłopoty.

Dziś szósta zmiana wojsk liczy ok. 2 tys. żołnierzy. 200 czeka w kraju, gdyby naszym w Afganistanie potrzebne były pilne posiłki. Kolejna zmiana, która wyruszy wiosną, ma składać się już 2,6 tys. wojskowych. Odwód będzie dwa razy większy. - Ale i tak wojsko w gotowości musi mieć trzy razy więcej osób. Gdy jeden skład walczy w Afganistanie, drugi musi się szkolić na poligonach w Polsce, a trzeci powinien być w tym czasie kompletowany. Za kilka miesięcy będziemy musieli więc wykazać, że mamy do dyspozycji prawie 8 tys. żołnierzy. Nie licząc tych z odwodów - mówi nam jeden z wysokich urzędników MON.

Do tej pory trzon naszych misji w Afganistanie stanowili żołnierze z jednej jednostki - teraz z 21 Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa. Dowództwo Wojsk Lądowych zapewnia, że wiosną ma to być 1 Warszawska Dywizja Zmechanizowana. Oficerowie, z którymi rozmawialiśmy, ujawniają, że może to się nie udać i do Afganistanu poleci zbieranina z różnych jednostek.

Zachętą nie jest już żołd, mimo że podoficerowie na misji zarabiają na rękę nawet 10 tys. zł, a oficerowie kilkanaście tysięcy (żołnierz w kraju dostaje cztery razy mniej), plus dodatkowe pieniądze za wyjazdy na patrole. Na ochotnikach złe wrażenie robią wiadomości o minach rozrywających transportery i 15 poległych. Dowiedzieliśmy się, że na setkę szkolących się, kilkunastu w każdej z ostatnich zmian rezygnuje tuż przed wyjazdem. - Żołnierze są świadomi realnego zagrożenia, nie są już tak chętni do narażania życia - tłumaczy płk Jan Borkowski, psycholog wojskowy.

Problemy z kompletowaniem nowych zmian zwiększy wydłużony niedawno (z sześciu miesięcy do roku) czas szkolenia do misji w Afganistanie. W dodatku poddawanych jest mu tylko 10 proc. naszych żołnierzy, czyli ok. 10 tys. osób. Wybierać nie ma więc z czego. Szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor rozwiązanie widzi w 300 wojskowych, którzy niedawno zakończyli misję z Syrii, a 800 niedługo wróci z Libanu i Czadu. Nie będą mogli jednak jechać od razu, bo żołnierz po powrocie musi rok odpocząć.

Wyposażenie powiększonego kontyngentu - m.in. o wozy opancerzone, śmigłowce, samoloty bezzałogowe - będzie nas kosztowało w przyszłym roku 1,3 mld zł (tegoroczne koszty misji to 663 mln zł). - To za dużo. Te pieniądze należałoby wydać na modernizację i uzawodowienie naszej armii - komentuje były wiceszef MON gen. Stanisław Koziej.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos