>>
Jak radzić sobie z wszystkojedzącym psem Choć minister zdrowia Ewa Kopacz obiecywała, że w najbliższych dniach zaakceptuje plan finansowy NFZ na przyszły rok, to podpisu w tej sprawie wciąż nie ma. Z niecierpliwością czekają na niego oddziały Funduszu w całym kraju, a szczególnie szpitale, bo liczą na dodatkowe pieniądze od ministerstwa. Ze wstępnych zapowiedzi minister wynika, że przyszłoroczny budżet lecznic wyniesie ok. 23 mld zł. Będzie więc o 870 mln zł większy niż wcześniej zapowiadano.
Dla porównania Narodowy Fundusz Zdrowia wyda w tym roku na całe leczenie 55 mld zł.
Jednak niecały 1 mld zł więcej dla szpitali to niewielka pomoc - twierdzą dyrektorzy. By lecznice mogły normalnie pracować, w każdym województwie trzeba by dodać po kilkaset milionów złotych.
- A my mamy dostać ponad 200 mln zł mniej niż w tym roku. Wydatków jest zaś więcej, bo rosną koszty refundacji leków, przejęliśmy też od ministerstwa finansowanie przeszczepów - wyjaśnia Jacek Kopocz ze śląskiego Funduszu.
Podobnie sytuacja wygląda w Kielcach. - Finansowanie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej spadnie o 11 proc., rehabilitacji i fizjoterapii - o 20 proc. O 15 proc. mniej pieniędzy będzie też na tomografię komputerową i rezonans magnetyczny.
- Zaproponowano mi o 10 mln zł mniej niż miałem w tym roku. Największe cięcia, bo prawie o 40 proc., NFZ przewidział na tracheochirurgii, gdzie leżą pacjenci z nowotworami płuc. Cięcia miały dotknąć też nefrologię dziecięcą, która obsługuje cały Śląsk i Małopolskę - dodaje zaś Andrzej Drybański, dyrektor Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu.
Co te cyferki oznaczają dla pacjentów? Dłuższe kolejki, choć już dziś na przyjęcie na specjalistyczny oddział trzeba czekać wiele miesięcy.
- Szacujemy też, że zapłacimy za cztery tysiące mniej skierowań do sanatoriów - nie ukrywa Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału Funduszu.
- Właściwie mając takie środki, powinniśmy się ograniczać jedynie do przyjmowania pacjentów w stanie zagrożenia życia, choć niektórzy czekają na zabieg dwa lata - mówi Halina Sarul, dyrektorka Szpitala Powiatowego w Mrągowie.
Mimo mniejszych środków na służbę zdrowia, minister Kopacz wyklucza w 2010 r. podniesienie składki, którą co miesiąc płacimy do NFZ (dziś wynosi ona 9 proc. wynagrodzenia). - Po pierwsze, nie zdążylibyśmy, po drugie, nie ma takiej woli - uzasadnia Ewa Kopacz.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl