http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Świąteczny urodzaj na konstytucje

Mariusz Jałoszewski
2009-12-13, ostatnia aktualizacja 2009-12-13 17:54

Słaby prezydent, silny premier, a może kanclerz figurant, a prezydent z władzą jak Piłsudski. Politycy rozpoczęli casting na nową konstytucję

Referendum konstytucyjne z 1997 roku
Fot. AREK SCICHOCKI
Referendum konstytucyjne z 1997 roku
>> Jak radzić sobie z wszystkojedzącym psem

Temat wywołała Platforma Obywatelska. Rządząca partia chce osłabić prezydenta, który wetuje jej reformy i spiera się z premierem o kompetencje. Ale z podobnym pomysłem nosił się już PiS, który rządził kilka lat temu. Wtedy chciał wzmocnić pozycję Lecha Kaczyńskiego. Projekty zmian mają być zgłoszone do końca tego roku. Jak chcą podzielić w Polsce władzę politycy? Co pragną poprawić w uchwalonej w 1997 r. pierwszej konstytucji od upadku PRL-u?

PO. Partia Tuska jako pierwsza rzuciła hasło do radykalnej zmiany konstytucji. Premier chciał zmniejszyć rolę prezydenta, który byłby wybierany przez parlament i pełnił jedynie funkcje reprezentacyjne. Rządzić miałby silny premier. Niczym kanclerz skupiający pełnię władzy. Potrzebę zmian Tusk tłumaczył ciągłymi kłótniami z prezydentem Kaczyńskim o kompetencję i wetowanie ustaw, co utrudnia rządzenie krajem. Ale po krytyce i braku poparcia pomysłu przez opozycję - bez niej nie ma szans na zmiany - premier złagodził ton i teraz mówi o mniejszych zmianach w duchu projektu napisanego przez byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego (ich propozycje poniżej). PO chciałby zmiany wprowadzić przed wyborami prezydenckimi w 2010 r., ale praktycznie nie ma na to szans.

PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego projekt zmian w konstytucji ma złożyć do końca roku. - Nie będą one podporządkowane doraźnemu interesowi wyborczemu medialnych faworytów. To będzie kompletny projekt nowej ustawy zasadniczej, która powinna służyć Polsce przez nowe dziesięciolecia - przekonuje Kaczyński. PiS proponuje wzmocnienie władzy prezydenta, bo jest on wybierany bezpośrednio przez naród (mógłby ogłaszać referenda), a przy okazji załatwić inne sprawy, choćby otworzyć korporacje zawodowe np. prawnicze. W projekcie PiS sprzed kilku lat były też zapisy mówiące o braku przedawnienia przestępstw korupcyjnych, lustracji, promowaniu wartości patriotycznych w TVP, ograniczeniu liczby posłów do 360 a senatorów do 30 oraz wzmocnieniu konstytucji kosztem prawa międzynarodowego. Nie wiadomo, czy propozycja zmian będzie teraz powtórzona.

PSL. Partia projektu nie ma, ale chce, żeby prezydent był nadal wybierany bezpośrednio. Weto miałby jednak słabsze, odrzucane połową ustawowej liczby głosów Sejmu (dziś 3/5). Prezydent straciłby też kompetencje w sprawie polityki zagranicznej i obronności. Ludowcy nie chcą zniesienia Senatu, tylko przekształcenia go w izbę złożoną z naukowców, samorządowców, przedstawicieli organizacji pracowniczych i pozarządowych. Mówią "nie" odchudzaniu Sejmu. - Nie do końca zgadzamy się z PO. Naród nadal pragnie wybierać prezydenta i dąży do równowagi władz - mówi Eugeniusz Kłopotek z PSL.

SLD. Lewica twierdzi, że majstrowanie przy konstytucji to wyłącznie rola dla Konwentu Konstytucyjnego złożonego z naukowców, byłych prezydentów, premierów oraz marszałków Sejmu i Senatu. - Nie zmienia się konstytucji w ten sposób, że coś do niej wrzuci PiS, coś PO. To nie wór z pomysłami. Poza tym obecna konstytucja się sprawdziła, jest nowoczesna - podkreśla Tomasz Kalita, rzecznik SLD. Lewica nie chce radykalnych zmian, tylko dopisać rozdział regulujący relacje między naszą władzą a Brukselą oraz wpisać powszechne prawo dostępu do internetu.

Byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego. Marek Safjan, Andrzej Zoll, Jerzy Stępień jako pierwsi wywołali dyskusję o potrzebie zmiany konstytucji. Chodziło im o zakończenie żenujących kłótni pomiędzy premierem i prezydentem o to, kto poleci jedynym sprawnym samolotem rządowym na szczyt Unii Europejskiej. Spór kompetencyjny rozwiązał Trybunał - na korzyść premiera - ale konfliktu to nie zakończyło. Prezesi Trybunału pracowali nad dwoma projektami, żeby politycy mogli wybrać odpowiedni. Ale po korzystnym dla premiera wyroku Trybunału Konstytucyjnego ostatecznie wyszedł tylko jeden zmniejszający kompetencje prezydenta, a wzmacniający szefa rządu. Pomysł podoba się PO.

Rzecznik Praw Obywatelskich. Janusz Kochanowski wpadł na ten sam pomysł, jak profesorowie z Trybunału i napisał trzy projekty zmian w konstytucji. RPO proponuje system rządów: parlamentarno-gabinetowy z dwuizbowym parlamentem i ograniczoną rolą prezydenta, system parlamentarno-gabinetowy z jednoizbowym parlamentem oraz system prezydencki.



Obowiązująca w Polsce konstytucja ma już 12 lat. Czy to dobry czas, żeby ją zmieniać? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów