http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwa piwka i szusujemy. Prohibicja wraca w góry, ale tylko częściowo

Mariusz Jałoszewski
2009-12-14, ostatnia aktualizacja 2009-12-14 20:45

Narty po piwku lub grzańcu? Znowu dozwolone, ale pić będzie można tylko dla smaku. Kto będzie miał ponad 0,5 promila alkoholu we krwi, nie wejdzie na stok

Pijanych narciarzy obsługa stoku może z niego wyprosić. Jeśli nie usłuchają - będzie interweniować policja.
Fot. Marek Podmokły /AG
Pijanych narciarzy obsługa stoku może z niego wyprosić. Jeśli nie usłuchają ...
Nie widać końca sporów o alkohol na narciarskich trasach. W październiku rząd wycofał się z bezwzględnego zakazu jady na nartach po grzańcu. Teraz częściową prohibicję chce wprowadzić Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które przygotowało projekt nowelizacji ustawy o ratownictwie górskim. Resort proponuje, żeby na nartach i snowboardzie nie mogły jeździć osoby, "których zachowanie wskazuje, że znajdują się w stanie nietrzeźwości" lub są "pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu", czyli narkotyków. Pijanych będą mogli usuwać zarządcy wyciągów, a za złamanie zakazu będą grozić grzywna i sprawa w sądzie o wykroczenie.

Proponowane przepisy są tak mało konkretne, że budzą wątpliwości. - Dla jednych nietrzeźwy to ten, który leży na chodniku, dla innych ten, któremu alkoholem pachnie z ust. Określenie jest nieprecyzyjne i trudne do wyegzekwowania - uważa Jacek Dębicki, naczelnik Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Stan nietrzeźwości jest określony, liczy się od 0,5 promila alkoholu we krwi [tyle ma się po wypiciu jednego, dwóch piw, w zależności od wagi ciała]. A poziom alkoholu zarządca stoku będzie mógł sprawdzić alkotestem. Tak jest na stadionach. Jak ktoś nie da się zbadać, to nie wchodzi. W razie scysji będzie można wezwać policję - precyzuje Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Przywrócenie częściowej prohibicji na stokach to właśnie zasługa policji, która zaniepokoiła się zniesieniem zakazu jazdy na nartach po alkoholu. GOPR-owcy alarmowali, że trudno będzie wyłapać pijanych na stokach, resort gospodarki obawiał się, że turyści uciekną do Czech i na Słowację, a nasze knajpy przy wyciągach zbankrutują.

Okrojony zakaz nie będzie obowiązywał w tym sezonie, bo nie ma szans na szybkie uchwalenie ustawy. Możliwe za to, że jeszcze tej zimy dzieci do lat 15 będą miały obowiązek jazdy na nartach i snowboardzie w kaskach. Odpowiednie rozporządzenie czeka tylko na podpis prezydenta.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów