http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bunt biednych w Kopenhadze

Jacek Różalski
2009-12-14, ostatnia aktualizacja 2009-12-14 20:47

Państwa afrykańskie przerwały rozmowy o ograniczeniu emisji CO2. Żądają przedłużenia faworyzującego je Protokołu z Kioto

W Kopenhadze przeciwko rozwiązaniom ze szczytu protestują ekolodzy. Wczoraj dołączyli do nich uczestnicy konferencji
Fot. BAX LINDHARDT AFP
W Kopenhadze przeciwko rozwiązaniom ze szczytu protestują ekolodzy. Wczoraj...
Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze toczyła się w wczoraj najlepsze, kiedy przedstawiciele państw afrykańskich zaczęli po kolei opuszczać salę obrad. Tak zareagowali, gdy zignorowano ich pomysł przedłużenia obowiązywania Protokołu z Kioto. Uzgodnienia klimatyczne zawarte w 1997 r. zobowiązują do redukcji emisji gazów cieplarnianych tylko państwa uprzemysłowione. To one emitują większość gazów i to one, zdaniem przedstawicieli krajów biednych, powinny płacić za ocieplanie się klimatu. Postanowienia z Kioto wygasają w 2012 r. Unia Europejska i inne bogate kraje chcą, żeby do ograniczania CO2 od 2013 r. zobowiązali się wszyscy - i biedni, i bogaci. Najlepiej o co najmniej 20 proc.

- Nie rozumiemy, dlaczego wcześniejsze porozumienia nie mogą dalej obowiązywać - pytali dyplomaci z Afryki. Gdy wsparły ich kraje z tzw. grupy G77 (skupia 130 państw rozwijających się państw, w tym Chiny i Indie), zaczęto mówić o buncie biednych i groźbie załamania się negocjacji. Ci biedni nie mają za to nic przeciwko 100 mld euro rocznie do podziału, które za zgodę na redukcję CO2 chce im dać Unia Europejska.

- Sytuacja wygląda bardzo poważnie. Państwa afrykańskie są zniecierpliwione brakiem konkretnych ustaleń - relacjonuje nam Zbigniew Karaczun z Koalicji Klimatycznej, który bierze udział w obradach w Kopenhadze. - Chcieliby, żeby to głównie bogata Północ zredukowała CO2 nawet o 40 proc. i wzięła na siebie koszty walki z ociepleniem. Twierdzą, że Afryka emituje niewiele gazów, za to szczególnie może odczuć zmiany klimatyczne. Bo np. wyższy poziom oceanów jest w stanie zagrozić krajom wyspiarskim.

By ratować konferencję, jej przewodnicząca - duńska minister ds. klimatu Connie Hedegaard - zaprosiła Afrykańczyków na negocjacje. Po obietnicy, że dalsze rozmowy będą poświęcone możliwości przedłużenia zapisów z Kioto, przedstawiciele Afryki zgodzili się wrócić na salę obrad. Wypracowanie porozumienia nie będzie jednak łatwe.

Kraje uprzemysłowione chcą bowiem, aby państwa rozwijające się ograniczyły emisję bez względu na to, czy dostaną jakąś pomoc, czy nie. Dlatego w sobotę Unia Europejska, Japonia i Australia, a wcześniej USA, skrytykowały projekt porozumienia przewidujący redukcję gazów przez biedne państwa w zamian za pieniądze.

Czy w tej sytuacji rozmowy zakończą się jakimkolwiek porozumieniem i co w nim będzie? Dowiemy się o tym być może pod koniec tygodnia. Konkretów można się spodziewać dopiero w czwartek i piątek, gdy do stolicy Danii zjadą przywódcy USA, Chin, Rosji i Indii.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów