http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jednoręcy idą z torbami

Kinga Graczyk
2009-12-16, ostatnia aktualizacja 2009-12-16 18:53

Restrykcyjne przepisy i zmasowane kontrole urzędników spowodowały, że branża automatów do gier umiera. Z barów czy sklepów wycofano już kilkadziesiąt tysięcy takich urządzeń


Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta


Znowelizowana ustawa ograniczająca hazard w Polsce, która błyskawicznie przeszła przez obrady Sejmu, najbardziej uderzyła we właścicieli i dzierżawców tzw. jednorękich bandytów. Po pierwsze - drastycznie podnosi podatek od każdego z nich (z 800 zł do 2 tys. zł). Drugi cios to koncesje. Wszyscy właściciele maszyn stracą je - najpóźniej w ciągu pięciu lat. W przyszłości na automatach będzie można grać tylko w zarejestrowanych kasynach, do których dostęp będą mieli pełnoletni. Wszystko wskazuje jednak na to, że jednoręcy bandyci znikną z polskich ulic znacznie wcześniej.

Ryszard Kandziora, właściciel pubu Kangurek we Władysławowie i stojących tam automatów przyznaje, że czegoś podobnego nie widział od 16 lat. Jego lokal sprawdzały już nadzór budowlany, sanepid, straż pożarna i graniczna. - Podejrzewam, że lada dzień zjawią się skarbówka i izba celna, bo ich jeszcze nie było - mówi.

Właściciele lokali przyznają, że teoretycznie kontrole nie mają nic wspólnego z automatami. W praktyce kontrolerzy szukają czegokolwiek, by zmusić właścicieli do pozbycia się maszyn. Tak było np. w jednym z barów w Tychach, gdzie automaty zniknęły po kontroli straży pożarnej. Właściciel nie chciał kolejnych kłopotów, po tym jak zapłacił 5 tys. zł mandatu za źle podłączony piec grzewczy.

Ale największe kłopoty mają spółki, które bezpośrednio żyły z automatów.

- Nikt nam nie pozwoli działać do końca koncesji - mówi przedstawiciel firmy Pacogames z Tychów, dystrybutor automatów. Podobnie jak większość rozmówców z tej branży, nie chce się przedstawić. - Od kilku tygodni mamy kontrole wszystkich możliwych służb. Wychodzą strażacy, puka nadzór budowlany i tak w koło. Jak dobrze pójdzie, zwolnię tylko 2-3 osoby. Ale i to nie jest pewne, bo dziś ci sami urzędnicy, którzy kilka miesięcy temu dopuszczali automaty do użytku, wycofują je, twierdząc, że nie spełniają norm.

- Z końcem roku zamykamy interes - twierdzi zaś przedstawicielka firmy Royal Group Services z Gdyni, zajmującej się konserwacją maszyn. - Nie ma co serwisować, bo automaty z barów i punktów coraz częściej wracają do dystrybutorów - dodaje.

Kolejna z firm (nie chce podać nawet nazwy) osiem miesięcy temu wzięła 5 mln zł kredytu na zakup nowych maszyn. Dziś została z gigantycznym kredytem i brakiem perspektyw na jego spłatę. Właściciel napisał do Ministerstwa Finansów list z pytaniem, co ma teraz zrobić. Odpowiedzi nie otrzymał, a przedstawiciele branży hazardowej szacują, że z 50 tysięcy legalnie zarejestrowanych w naszym kraju automatów, z użytku wycofano już połowę. Pozostałe znikną po Nowym Roku, kiedy wzrosną podatki.

- Przy 2 tys. zł podatku musiałbym z maszyny miesięcznie wyjmować 3,5 tys., żeby opłacało się ją trzymać. A to nierealne - podsumowuje właściciel "Kangurka".



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów