
Korzystne dla lokatorów rozwiązania przeforsowała posłanka PO Lidia Staroń. Udało się, choć Ministerstwo Infrastruktury chciało, aby od stycznia 2010 lokatorzy za wykup mieszkań wnosili dodatkowe opłaty. W praktyce oznaczałoby to, że trzeba by było zapłacić za to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, zamiast obecnych kilkuset.
Dziś Sejm ma uchwalić ostateczną wersję nowelizacji prawa o spółdzielniach mieszkaniowych. Potem dokument trafi do Senatu. Tam dodany zostanie zapis, że spółdzielnie nie mogą pobierać pieniędzy, rozpatrując wnioski o uwłaszczenie. Wejdzie w życie, gdy podpisze go prezydent.
Z preferencyjnych stawek przy wykupie będzie mogło skorzystać od 200 tys. do 400 tys. rodzin. Wcześniej nie wykupiły one mieszkań, bo np. nie spłaciły zadłużenia za czynsz lub grunty, na których stoją bloki, mają nieuregulowany stan prawny.
Czy klub PO, zmieniając rządowy projekt, przestraszył się nagłej wolty we własnych szeregach i poszedł niezamożnym mieszkańcom bloków na rękę? - Zdania w tej sprawie były podzielone. Ale wypracowaliśmy kompromis. Jest demokracja i decyduje większość - zmiany w rządowym projekcie tłumaczy jego sprawozdawczyni poseł Adlona Młyńczak (PO).
Parlament ma jednak mało czasu na zmianę prawa, bo od stycznia zacznie obowiązywać ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który znosi możliwość taniego wykupu mieszkań. Trybunał uznał, że państwo nie może zmuszać spółdzielni do sprzedaży majątku tak tanio, bo te mogą mieć problem np. ze sfinansowaniem remontów. Jeśli więc parlamentarzystom nie uda się szybko przyjąć ustawy, nowe przepisy mogą obowiązywać np. od lutego.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl