
Jegomość ze sporą nadwagą, białą brodą i wąsami. Siedzi rozparty w saniach, które ciągną ledwo zipiące renifery. Po chwili proponuje widzom coca-colę. To reklama. Na innej ten sam jegomość pędzi wielgachnym tirem, na którym również widnieje nazwa tego samego napoju. W reklamie Jacobsa czerwony krasnal dostaje świra, gdy czuje zapach kawy. A aktorzy z kabaretu Mumio w reklamówce Plusa dziwią się, że święty pod czerwoną czapą ma taką małą głowę. Tylko czy to jest Święty Mikołaj?
W żadnym wypadku - odpowiadają niemieccy aktywiści katoliccy. Ich zdaniem postać starca w czerwonym ubranku nie ma nic wspólnego z prawdziwym świętym. - Powielany przez media wizerunek Mikołaja to wymysł amerykańskiego koncernu Coca-Cola, który służy jedynie wyciąganiu od ludzi pieniędzy przed świętami - twierdzi Christoph Schommer. Razem z kolegami od 2002 r. propaguje "Weihnachtsmannfreie Zone", czyli "Strefy wolne od Mikołaja". - Chcemy, by w szkołach, sklepach i mediach pokazywano prawdziwą postać Świętego Mikołaja - biskupa z Miry, który bezinteresownie dzielił się tym, co miał. - mówi ojciec Georg Austen. Widać już efekty akcji. W sklepach coraz częściej daje się zauważyć mikołajów ubranych w biskupie szaty z pastorałami. - Nie chcemy zakazać pokazywania Świętego Mikołaja, ale uświadomić ludziom, że ten prawdziwy był symbolem miłosierdzia i solidarności, a nie biznesu - dodaje Schommer i zachęca innych do poszerzania stref wolnych od fałszywego Mikołaja.
Pomysł spodobał w Polsce. - Jeżeli ktoś będzie chciał stworzyć podobne strefy w Warszawie, to może liczyć na moje poparcie - mówi Jarosław Krajewski, stołeczny radny PiS. Ostrzega jednak przed agresją wobec amerykańskiego Santa Clausa. - Za tworzeniem podobnych stref w Łodzi jest też Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, który stara się przywrócić dzień wolny w Trzech Króli. Z dumą przyznaje, że w Łodzi już od kilku lat widzi się przed Bożym Narodzeniem coraz więcej mikołajów ubranych w liturgiczne szaty. Powstawanie stref w Polsce popiera też Fundacja Świętego Mikołaja, która wspiera rodzinne domy dziecka i pomaga samotnym matkom.
Dalej idzie prezes zarządu Fundacji Świętego Jana Jerozolimskiego, pomagającej biednym, chorym i niepełnosprawnym. - W przyszłym roku będę chciała stworzyć takie strefy w Polsce - zapowiada Joanna Radziwiłł. - Trzeba propagować chrześcijańskie wzorce, a św. Mikołaj pokazywał przecież jak bezinteresownie nieść pomoc - dodaje. Niemieccy pomysłodawcy na swojej stronie (Weihnachtsmannfrei-zone.de) podpowiadają jak to zrobić. Ich znakiem rozpoznawczym stał się znaczek z przekreślonym (czerwonym) Mikołajem, który można nakleić np. na sklepowych drzwiach.
Oto jak dr Anna Syrek-Kosowska, psycholog biznesu komentuje ideę innego wizerunku swiętego. - Sw Mikołaj-biskup wyprze krasnala, gdy reklamowany przezeń produkt będzie się bezpośrednio kojarzył ze Świętami. Np. będą toczekoladowe figurki świętego Mikołaja. Wykorzystanie go do reklamowania telewizorów lub samochodów może spotkać się z zarzutem obrazu uczuć religijnych. Dlatego w reklamach stawia się na czerwonego Mikołaja. Jego postać już od dawna kojarzy się ze świętami, może reklamować w zasadzie wszystko
Czy pomysł się rozpowszechni? Będzie z tym ciężko. W świątecznej kampanii reklamowej producent zup i sosów w proszku Winiary zorganizował casting na żonę św. Mikołaja. Kandydatki muszą się wykazać znajomością wigilijnych potraw. Zwyciężczyni castingu będzie mogła spędzić dwa dni w luksusowym hotelu. W Mikołajkach.
Kim był prawdziwy św. MikołajNa chrzcie nadano mu imię Nikolaos, co po grecku znaczy "zwycięstwo ludu". Urodził się w drugiej połowie III w. w greckiej kolonii Patara na ziemiach obecnie należących do Turcji. Został biskupem Miry. Jedna z legend mówi, że biskup, chcąc uchronić córki pewnego biednego kupca przed zarabianiem na ulicy, w nocy wrzucił mu przez okno trzy złote kule. Tak narodziła się legenda związana z wręczaniem przez Mikołaja prezentów. Inna mówi, że jeszcze jako młody człowiek, cały swój majątek rozdał on biednym. Świętego można rozpoznać nie tylko po biskupiej mitrze z krzyżem. Oprócz worka z prezentami ma w drugiej ręce rózgi, dla tych niegrzecznych.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl