
Szmajdziński to 57-letni polityk od zawsze jest związany z Lewicą. Zaczynał w PZPR. Jego wybór uważa się więc za ukłon wobec "starych" w SLD, którzy ostro krytykowali niektóre posunięcia Grzegorza Napieralskiego. Były szef SLD Wojciech Olejniczak przyznaje, że Szmajdziński był jedyną osobą, która mogła uzyskać poparcie wszystkich delegatów. - Ani ja, ani Ryszard Kalisz, takiego poparcia byśmy nie uzyskali - nie kryje Olejniczak.
W kampanii wyborczej ma pomagać Aleksander Kwaśniewski. W imię hasła "wszystkie ręce na pokład" do SLD chce wrócić Leszek Miller, który sam odszedł z partii . Na sobotnim konwencie pojawił się też Józef Oleksy, dawniej wpływowy na Lewicy, a dziś outsider.
Czy razem coś zdziałają?. - Lewica jest słaba i podzielona, a Szmajdziński nie jest charyzmatyczny. Nie pociągnie za sobą tłumów. Jeśli dostanie 10 proc. głosów to będzie sukces. Niestety Lewica po czterech latach przepychanek PO i PiS nie wyrosła na trzecią siłę. Nie proponuje nic mocnego, tylko przyzwyczaiła nas do politycznej anemii - uważa politolog Wojciech Jabłoński z UW.
Mariusz Jałoszewski: "Polityczny projekt SLD się kończy. Wszyscy sensowni ludzie z tamtej strony zerkają w naszą stronę". To słowa lidera "Krytyki Politycznej" Sławomira Sierakowskiego z wywiadu dla sobotniej "Polski". SLD boi się "Krytyki", która chce zbudować nową lewicę i być może iść po władzę w Polsce? Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu: W przeciwieństwie do Sierakowskiego jestem krytykiem tego co dzieje się na prawicy. Ja się nikogo nie boję i wszystkim życzę jak najlepiej. Ale nie aprobuje takiego sposobu uprawnia polityki, że człowiek lewicy ogłasza koniec innej części lewicy. Tak pozycji się nie buduje.
Politycy z PO, PSL i PiS i niektórzy komentatorzy nie dają Panu szans w walce o fotel prezydenta. - Zdziwiłbym się gdyby było inaczej. Ale ja ruszam w Polskę, bo ktoś kto startuje z niskiego poziomu musi postawić na spotkania z wyborcami. W niedzielę spotkałem ze związkowcami z KGHM, a dziś kolejne w Jeleniej Górze, Legnicy. Jutro będę we Wrocławiu.
Jakie jest przesłanie dla górników z KGHM? Zablokowanie prywatyzacji? - Ważne są prawa związkowe, kodeks pracy, likwidacja bezrobocia. KGHM jest już wystarczająco sprywatyzowany. Kilkadziesiąt firm ma znaczenie dla bezpieczeństwa ekonomicznego kraju. W państwowych rękach zostawiłbym m.in. linie przesyłowe energii, eksploatację surowców. Stać nas też na to, aby PKN Orlen nie był austriacki lub rosyjski.
W jaki sposób Lewica chce wygrać wybory? - Mój program wyborczy zawarty jest w konstytucji, bo prezydent stoi na straży praw tam zapisanych tj. godności, wolność i praw obywateli oraz dba o rozwój kraju w oparciu o społeczną gospodarkę rynkową. Polacy nie są skazani na wybór między dwiema prawicowymi partiami. Poprzednie rządy SLD pokazały, że nasz czas był czasem dialogu i dobrego wizerunku Polski w UE. Potrafię godzić i nakłaniać do kompromisu. A przed Polską stoją poważne wyzwania, które wymagają porozumienia np. nasze relacje z Rosją, Ukrainą i Niemcami, polityka bezpieczeństwa narodowego, zagrożenie terroryzmem, zmiany klimatu, możliwy niedostatek energetyczny. Teraz w tych sprawach mamy wojnę, choć powinna być ciągłość stanowisk mimo zmieniających się kadencji rządów. Nie wspominając o edukacji, czy służbie zdrowia.
Na światowych salonach pomagają znajomości z politykami. Kogo Pan zna i w jakich językach mówi? - Znam grono polityków socjalistycznych, a jako szef MON [w rządzie Leszka Millera- red] miałem kontakty m.in. z obecną minister sprawiedliwości Francji, ministrem ds. europejskich Wielkiej Brytanii, wice premierem Rosji i prezydent Chile. Znam rosyjski i angielski.
Jak rozwiązać napięte stosunki z Rosją? - Przyjąłbym bez strachu i obaw ustalenia tzw. komisji ds. trudnych [zajmuje się historią-red], bez strachu o sprzyjanie Rosjanom. W Polsce jest za dużo rusofobii. Owszem historia ma znaczenie, ale jeszcze większe mają dobre stosunki w przyszłości. Musimy mieć też wpływ na europejską politykę wobec Rosji i wymagać od niej demokratycznych standardów.
Co z Ukrainą? - Jej miejsce jest w NATO i UE. Traktujmy wspieranie i pomaganie Ukrainie w kategoriach bezpieczeństwa narodowego.
Aleksander Kwaśniewski apelował o jednego kandydata centrolewicy, który mógłby został wyłoniony wiosną. Ustąpi pan miejsca np. Andrzejowi Olechowskiemu popieranemu przez SD? - Sprawa wspólnego kandydata została zamknięta w sobotę. Olechowski to twórca PO, a nie SLD. Więc to Donald Tusk powinien ustalać, czy wystawi wspólnego kandydata. Uważam, że swobodne dysponowanie elektoratem, mówienie, że ja tak postanowiłem więc tak się zachowajcie, to brak skromności.
Czy w sobotę skończył się konflikt młodych na czele z Napieralskim ze starymi, czyli Kwaśniewskim, Kaliszem? Czy do partii wrócą Miller, Oleksy? - Chcę być kandydatem porozumienia społecznego, w tym Unii Pracy, związków zawodowych, organizacji pozarządowych, znaczących autorytetów. Do tego potrzebna jest konsolidacja SLD i ona następuje. Oleksy i Miller są twórcami SLD. Łatwiej jest wytłumaczyć dlaczego są w partii, niż poza nią.
Czy opowiada się Pan za zmianą konstytucji jak chce PO i osłabieniem roli prezydenta? - Nie zgadzam się na polityczne harce wokół konstytucji. Rewolucyjne zmiany wymagają akceptacji narodu w referendum.
Lech Kaczyński często wetuje rządowe ustawy. A prezydent Szmajdziński? Co ze zgodą np. na płatne studia, prywatyzację szpitali? - Bezpłatne studia i dostęp do publicznej służby zdrowia to jedna z konstytucyjnych zasad. Są obszary, na które nie ma społecznej zgody i wtedy prezydent jest wyrazicielem tej woli.
