http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kapitalizm mocno dotowany

Mariusz Jałoszewski
2009-12-21, ostatnia aktualizacja 2009-12-21 19:55

W dwudziestą rocznicę wprowadzenia wolnego rynku przez Leszka Balcerowicza hojnie wspieramy publicznymi pieniędzmi firmy prywatne i państwowe. W zeszłym roku zyskały one dzięki temu 14,4 mld zł! A dziś rząd zaakceptuje pomoc dla koncernu, który w Tychach produkuje Forda Ka

Największą pomoc publiczną od lat dostaje Grupa PKP
Fot. Pawel Koziol / Agencja Gazeta
Największą pomoc publiczną od lat dostaje Grupa PKP
Z danych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że w ubiegłym roku pomoc publiczna dla firm wzrosła ponad dwukrotnie. W poprzednich latach wynosiła od 4,5 do 6,5 mld zł. W ramach pomocy firmy najczęściej dostają gotówkę, czyli dotacje lub ulgi podatkowe. Rzadziej mogą liczyć na kredyty preferencyjne czy odroczenia płatności.

Największą pomoc od lat dostaje Grupa PKP. Z raportu UOKiK wynika, że tylko w ubiegłym roku jedna z kolejowych spółek - PKP Przewozy Regionalne, obsługująca pociągi lokalne, zyskała dzięki temu aż 2 mld zł. - Przewozy pasażerskie zawsze są deficytowe, tak jest na całym świecie. Musimy też honorować ulgi dla studentów i uczniów - tłumaczy Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych. Kolejarze ostrzegają, że gdyby nie pomoc państwowa, część pociągów trzeba by zlikwidować, a ceny biletów mogłyby ostro skoczyć w górę.

Na pomoc państwa mogą też liczyć tacy giganci jak PKN Orlen (484,5 mln zł) i Grupa Lotos (245,5 mln zł). Obie firmy zwolniono głównie z akcyzy za biopaliwa, których produkcja, choć ekologiczna, jest mało opłacalna.

Dopłacamy także do elektrowni, bo państwo premiuje je za dobrowolne rozwiązywanie długoterminowych kontraktów na dostawy prądu z właścicielami sieci przesyłowych. Rząd liczy na to, że konsumenci będą mogli dzięki temu wybierać dostawców energii, a ceny prądu w końcu ukształtuje wolny rynek. Jednak tylko w zeszłym roku kosztowało to aż 1,7 mld.

Na liście największych beneficjentów są też kopalnie, którym płacimy za restrukturyzacje. Rachunek za 2008 r. to 588 mln zł.

- Wzrost pomocy publicznej jest w Polsce duży, wróciliśmy do poziomu z 2004 r., gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Wtedy było to 16 mld zł - podkreśla Aneta Styrnik z UOKiK. Urzędnicy jednocześnie ostrzegają, że większość wydajemy na państwowe molochy (51 proc. wsparcia), co szkodzi pozycji małych firm.

Tymczasem rząd ma dziś zdecydować m.in. o pomocy dla producenta Forda Ka, który powstaje w fabryce Fiata w Tychach. Kiedy poznamy szczegóły tej transakcji? Nie wiadomo.

Dla "Metra":

Andrzej Sadowski, Centrum im. Adam Smitha:

- Rosnąca pomoc publiczna jest niepokojąca. Strategia oparta na dotowaniu gospodarki się nie sprawdza. 20 lat temu zerwaliśmy z PRL-owskimi dotacjami, co pozwoliło gospodarce się oczyścić. Dzięki temu mieliśmy cud gospodarczy i uniknęliśmy recesji. Dotacje to fałszywe myślenie o rozwoju z pompowania pieniędzy podatników. Sprawa fabryki komputerów Dell w Łodzi [działała kilka lat, a gdy Dell dostał pomoc unijną, sprzedał ją inwestorowi z Tajwanu] pokazuje, co się później dzieje. Podobnie było z Nokią w Niemczech. Takie inwestycje nie są korzystne dla gospodarki. To tzw. fabryki kieszonkowe, które zawsze można przenieść. A PKP należy sprywatyzować. Od 20 lat szantażuje się nas zamykaniem połączeń. Państwo powinno zostawić sobie tylko tory. Tam, gdzie nie ma konkurencji, firmy demoralizuje pomoc publiczna.

Prof. Stanisław Gomułka,b. wiceminister finansów:

- Wzrost pomocy publicznej jest niewielki w porównaniu z sytuacją USA, Europy Zachodniej czy Japonii. U nas ta pomoc to niecały jeden procent PKB, choć wróciliśmy do poziomu z okresu transformacji. Ale takie są normy w krajach rozwiniętych. W PRL-u dotacje wynosiły 20 proc. PKB. Pomoc ekonomiczną trzeba zmniejszać, ale jest uzasadniona, gdy firma robi coś, z czego korzystają inni, np. wprowadza innowacje. To jest korzystne dla gospodarki i konsumentów, bo lepiej dawać na badania i rozwój, niż wydawać na zasiłki socjalne. Zwraca się też pomoc dla zagranicznych inwestorów, np. dużo zainwestował w Polsce Fiat, który ma u nas największą fabrykę w Europie. Pomoc nie odgrywa zaś największej roli w przyciąganiu inwestorów. Liczy się tania siła robocza, dostępność ziemi, duży rynek zbytu.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów