http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Platforma zmienia ustrój

Jacek Różalski
2010-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-01-05 18:46

Dwudniowe wybory, głosowanie przez pełnomocnika, łatwiejsze do odrzucenia weto prezydenckie- takie propozycje ogłosi wkrótce PO. Inne partie do zmian się nie palą

>> Pies policyjny działa jak broń

Jesienią odbędą się wybory prezydenckie i samorządowe. Ich wynik może częściowo zależeć od reguł głosowania. Posłowie PO jeszcze w styczniu chcą złożyć projekty zmian w ordynacjach wyborczych do Sejmu, Senatu, prezydenckiej i samorządowej.

Najważniejsza jest propozycja dwudniowego głosowania (od godz. 8 do 20). Do tej pory tylko raz mogliśmy oddawać głosy przez dwa dni, podczas referendum o przystąpieniu do Unii Europejskiej w 2003 r. Zdaniem ekspertów właśnie dzięki temu frekwencja była rekordowa: prawie 59 proc., podczas gdy w zwykłych wyborach zwykle to ok. 40 proc. - Ludzie, mając dwa dni, mogą wygodniej zaplanować, kiedy i na kogo zagłosują - uważa konstytucjonalista prof. Marek Chmaj z Instytutu Spraw Publicznych. Jego zdaniem dwudniowe wybory sprzyjają partiom liczącym na wielkomiejski elektorat, bo głosowanie łatwiej wtedy pogodzić z wyjazdem za miasto na weekend.

Z tego powodu dwudniowej elekcji najostrzej sprzeciwia się koalicjant. - Nie ma na to zgody. Szkoda pieniędzy i będą problemy z zabezpieczeniem kart do głosowania - mówi Eugeniusz Kłopotek z PSL. Sceptyczny jest też PiS: - Jeszcze nie zdecydowaliśmy. Nie ma wystarczających dowodów na to, że dwa dni głosowania przełożą się na wyższą frekwencję - twierdzi poseł Paweł Poncyliusz.

Poparcia koalicjanta raczej nie zyska też inna propozycja. PO chce wybierać posłów według ordynacji mieszanej, która jeszcze bardziej niż obecny system proporcjonalny premiowałaby większe ugrupowania. Połowę miejsc z okręgu zdobywaliby kandydaci z największą liczbą głosów, drugą połowę dzieliłyby partie, proporcjonalnie do uzyskanego poparcia. Przy takich zasadach PSL groziłoby wypadnięcie z Sejmu.

Karty w Braille'u dla niewidomych

Z inicjatywy posła PO Sławomira Piechoty zmiany w ordynacjach mają też ułatwić głosowanie niepełnosprawnym. Tu raczej nie powinno być sprzeciwu ani ze strony PSL, ani opozycji. Projekt umożliwia głosowanie przez pełnomocnika we wszystkich typach wyborów (teraz tylko do Parlamentu Europejskiego). Osoby niewidome mogłyby korzystać ze specjalnych nakładek napisanych alfabetem Braille'a lub z pomocy tzw. asystenta wyborczego. - To krok we właściwym kierunku. Alfabetem Braille'a posługuje się jednak w Polsce kilkanaście tysięcy osób. Osób niedowidzących jest ponad 200 tys. Dla nich bardzo dobrym rozwiązaniem byłoby głosowanie przez internet - mówi Małgorzata Pacholec, dyrektor Polskiego Związku Niewidomych.

Mniej posłów i senatorów

PO przedstawi też w styczniu projekt zmian w konstytucji. Ponad miesiąc temu premier Tusk rzucił pomysł, by prezydenta wybierało Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat), a nie wszyscy Polacy. Wzbudziło to sprzeciw - w sondażu PBS DGA dla "Gazety Wyborczej" aż 89 proc. badanych opowiedziało się za powszechną elekcją. Opór stawiał też PiS. PO oficjalnie nie chce powiedzieć, co ostatecznie przedstawi w projekcie. - Będzie kompromisowy - mówi tylko rzecznik klubu Andrzej Halicki.

Platforma chce też zmniejszyć liczbę posłów (obecnie 460) i senatorów (obecnie 100) o 20-30 proc.

Szef Rządowego Centrum Legislacji Maciej Berek ujawnił, że premier chce, by do odrzucenia weta prezydenta wystarczyła Sejmowi zwykła większość głosów (dziś potrzeba dwóch trzecich). Platformie podoba się też propozycja byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia, Andrzeja Zolla i Marka Safjana, by prezydent zachował miano najwyższego przedstawiciela RP, ale by cała władza wykonawcza, w tym prowadzenie polityki zagranicznej, przeszła w ręce rządu.

Szanse, by zmiany weszły w życie przed tegorocznymi wyborami, są nikłe. - Trzeba je przeprowadzić co najmniej pół roku przed głosowaniem. To mało prawdopodobne - uważa prof. Marek Chmaj. Ponadto poprawki w konstytucji muszą poprzeć dwie trzecie posłów (ordynacje - zwykła większość). Opozycja jest na nie. - To nie konstytucja jest zła, tylko politycy, którzy nie potrafią jej stosować - mówi Jolanta Szymanek-Deresz z SLD. - Propozycje PO to próba odwrócenia uwagi Polaków od problemów, które na co dzień nas nurtują - stwierdza Paweł Wypych, minister w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos