>>
Weź udział w naszej aukcji wspierającej Orkiestrę! Bożonarodzeniowa aukcja pamiątek, które dostaliśmy m.in. od naszych siatkarzy, siatkarek, kolarki Mai Włoszczowskiej i piłkarza Ireneusza Jelenia, przyniosła prawie 5 tys. zł. Współorganizator akcji, Fundacja Świętego Mikołaja, pieniądze przeznaczyła na zajęcia sportowe i zakup sprzętu dla dzieci z rodzinnych domów dziecka. Aż pięć spośród 13 wyjątkowych pamiątek, jakie trafiły na aukcję, wylicytowała Justyna z Warszawy. Nie chce ujawniać nazwiska, bo jak twierdzi, to nie jest najważniejsze. Wpłaciła na konto fundacji 1989 złotych, po czym... oddała nam wszystkie wygrane przez siebie przedmioty, byśmy, zgodnie z tradycją "Metra", podali dalej!
Teraz piłka z podpisami reprezentantów Polski w siatkówce, koszulka z autografami siatkarek, strój Tomasza Majewskiego (zdobył w nim tytuł wicemistrza świata w pchnięciu kulą), seria pekińskich znaczków pocztowych z wizerunkiem i podpisem Anny Rogowskiej i czapeczka z podpisem boksera Tomasza Adamka będą licytowane na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Świetny pomysł. Obiecuję, że w miarę możliwości także powalczę o to, czego się zrzekłam - deklaruje nasza czytelniczka.
Krzysztof Dobies, rzecznik WOŚP: - To świetna wiadomość. Przyda się każdy wylicytowany grosz. A aukcje internetowe są w tym roku wyjątkowo popularne. Do wczoraj założono ich ponad 15 tysięcy.
Pieniądze z tegorocznego finału przeznaczone będą na sprzęt do wczesnego wykrywania nowotworów u dzieci. Organizatorzy planują, że tradycyjnie już pobity zostanie rekord sprzed roku, gdy zebrano 40,4 mln zł.
Aukcję Allegro na rzecz Orkiestry najłatwiej znaleźć, wpisując adres
www.emetro.pl/wosp. Licytacja potrwa do 20 stycznia.
Na końcu i tak wygrają dzieci Justyna z WarszawyZapłaciła najwięcej za pięć z 13 przedmiotów licytowanych przez "Metro" przed świętami, po czym oddała je, byśmy przekazali je na aukcję Orkiestry.
Nie jestem żadną bizneswoman, tylko osobą na dorobku, a w grudniowej aukcji wzięłam udział, bo chciałam pomóc dzieciakom. Wydałam pieniądze, bo są osoby, które bardziej ich potrzebują. Wiedziałam, jaki mam stan konta i jak bardzo mogę zaszaleć. Zresztą mogłam wydać więcej. Za piłkę ostatecznie zapłaciłam 816 zł, ale zaproponowałam 1,2 tys. zł, jednak nikt nie podbił stawki. Pamiątki były kapitalne. I właśnie dlatego je oddaję. Niech dodatkowo zarobią.
W grudniu pierwszy raz wzięłam udział w takiej aukcji. Spodobało mi się i teraz w miarę możliwości też powalczę o te przedmioty. Jeśli nie wygram, będę chciała przynajmniej podbić ceny. Bo na końcu i tak wygrają dzieci.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl