http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Trzy telewizje, 120 tys. wolontariuszy i F-16

metro
2010-01-07, ostatnia aktualizacja 2010-01-07 17:21

W tym roku Orkiestra drugi raz z rzędu zagra dla dzieci z chorobami nowotworowymi. Zebrane pieniądze pójdą na doposażenie klinik onkologicznych w wysokospecjalistyczny sprzęt (m.in. aparaty USG), który pozwala na wczesne wykrywanie raka. W ubiegłym roku do puszek wolontariuszy trafiło na ten cel rekordowe 40 mln zł

Jurek Owsiak, szef WOŚP nadaje nazwę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pociągowi InterRegio
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Jurek Owsiak, szef WOŚP nadaje nazwę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy...
ZOBACZ TAKŻE
POSŁUCHAJ
>> Jak radzić sobie z wszystkojedzącym psem

W niedzielny poranek Jurek Owsiak rozpocznie finał w Poznaniu, stamtąd przyleci Orkiestrolotem do Warszawy - jeśli pozwoli pogoda - w eskorcie wojskowych F-16.

Orkiestra zagra także we wszystkich dużych miastach w Polsce, m.in. w Krakowie, we Wrocławiu i w Gdańsku. Po raz pierwszy będzie grała aż w trzech stacjach telewizyjnych: TVP, TVN i Canal+.

Pieniądze zbierać będzie ponad 120 tys. wolontariuszy i 1,5 tys. sztabów (w kraju i za granicą, m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, USA, Kanadzie, a nawet w Afganistanie). Organizatorzy finału liczą też na aukcje, które od kilku tygodni trwają na Allegro.pl (do wczoraj było ich ponad 17 tys.). Do licytacji na rzecz WOŚP przekazano m.in. terenowego mercedesa, w którym aktor Mateusz Damięcki odbył latem liczącą 25 tys. km wyprawę na Syberię, perłową szkatułkę Marii Kaczyńskiej, a nawet 8-godzinny rejs okrętem podwodnym Marynarki Wojennej na głębokości 10 m.

Owsiak zbiera, my dajemy, zyskują dzieci

U małych pacjentów nowotwór może powiększyć się dwukrotnie nawet przez kilkanaście godzin! Dlatego tak ważna jest szybka prawidłowa diagnostyka i rozpoczęcie właściwego leczenia. Od tego zależy, czy dziecko będzie żyło. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy kolejny raz zbiera pieniądze na aparaturę diagnostyczną dla dzieci z chorobą nowotworową. Chce wyposażyć wszystkie ośrodki. Z prof. dr hab. nauk med. Danutą Perek, przewodniczącą Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej, kierownikiem Kliniki Onkologii Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka", rozmawia Ewa Zbiegieni.

Ewa Zbiegieni: Wyposaża się ośrodki, ale czy to wystarcza, czy problem nadal jest?

Danuta Perek: - Problem jest. Ale gdyby nie było pana Owsiaka, to by było o to, co on zrobi, mniej. Brakuje pieniędzy, by leczyć pacjentów zgodnie z aktualnymi osiągnięciami nauki. Dlatego tak ciągniemy tę za krótką kołdrę. Są też kłopoty z kupowaniem na bieżąco odpowiedniej aparatury. A diagnostyka w onkologii dziecięcej jest sprawą podstawową.

Czy sprzęt, który trafia do szpitali dzięki WOŚP, jest dobrze wykorzystywany?

- Wiemy, że brakuje radiologów. Natomiast jeśli chodzi o aparaturę do badań ultrasonograficznych kupioną w wyniku zeszłorocznej akcji, to z pewnością będzie dobrze służyła na terenie województwa mazowieckiego. Jako konsultant wojewódzki rozmawiałam wcześniej z dyrektorami do spraw klinicznych każdego ze szpitali, gdzie sprzęt miał trafić, o tym, czy jest tam lekarz, który będzie mógł wykonywać te badania dzieciom zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Ze wszystkich ośrodków dostałam przyrzeczenie, że jak najbardziej tak.

Fundacja Jerzego Owsiaka otrzymuje skargi od rodziców na gigantyczne kolejki do specjalistów, brak opieki nad chorymi dziećmi

- Akurat opieka nad dziećmi z chorobą nowotworową w Polsce jest bardzo dobra. W 18 ośrodkach onkologii i hematologii dziecięcej staramy się prowadzić leczenie na poziomie światowym. Przy podejrzeniu nowotworu dziecko jest przyjmowane natychmiast i nie ma żadnej kolejki. Na naszym oddziale jest 57 łóżek, a bywa tak, że leży 75 dzieci.

Czy można mówić o katastrofalnym stanie służby zdrowia?

- Mamy tendencję do tego, by mówić, że wszystko jest katastrofalne. Rzeczywiście nie jest najlepiej. Lekarze powinni się skupiać na diagnostyce i leczeniu chorych. I ewentualnie pracy naukowej. A my musimy zajmować się tym, za co leczyć pacjentów i jak rozliczać wykonane procedury. Jednak jeśli chodzi o onkologię i hematologię dziecięcą, to determinacja pani minister Kopacz spowodowała, że procedury w naszej dziedzinie zostały wycenione względnie dobrze i możemy względnie dobrze funkcjonować i leczyć dzieci zgodnie z aktualnym stanem wiedzy.

Może się zdarzyć, że urządzenie stoi, bo brakuje pieniędzy, żeby wykonać dziecku badanie?

- To niemożliwe. Chociaż może ja pracuję w szpitalu, w którym inaczej rozumujemy. Jeżeli przychodzi dziecko, to robimy wszystkie badania konieczne do ustalenia rozpoznania choroby i stosujemy wszystkie środki, które są konieczne do jego wyleczenia. Niestety, nasz szpital ma długi. To też prawda.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów