>>
Co zrobić, gdy psu jest zimno?
W maju z wielką pompą będzie obchodzona w Moskwie 65. rocznica zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jak Rosjanie nazywają II wojnę światową. Zarówno prezydentowi Dmitrijowi Miedwiediewowi, jak i premierowi Władimirowi Putinowi bardzo zależy na tym, by do rosyjskiej stolicy przyjechało jak najwięcej oficjeli, a wśród nich prezydent Polski Lech Kaczyński. Zdaniem europosła Adama Bielana, który prawdopodobnie poprowadzi tegoroczną kampanię prezydencką Lecha Kaczyńskiego, prezydent powinien polecieć do Moskwy. - Ale na pewno nie tak jak Aleksander Kwaśniewski w czasie obchodów 60. rocznicy zakończenia wojny, gdy usadzono go w odległym rzędzie - mówi Bielan.
Tyle że za dwa tygodnie to rosyjski prezydent będzie miał okazję przyjechać do Polski. W naszym kraju obchodzona będzie 65. rocznica wyzwolenia przez żołnierzy radzieckich obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Kancelaria prezydencka wysłała zaproszenie na Kreml przed Bożym Narodzeniem, ale do dziś nie ma odpowiedzi, czy Dimitrij Miedwiediew przyleci. Gdyby tak się stało, byłaby to druga w ciągu ostatniego półrocza rosyjska wizyta na najwyższym szczeblu w Polsce (1 września na Westerplatte był Władimir Putin). A jeśli do wizyty nie dojdzie, czy prezydent Kaczyński poleci do Moskwy? - Nie uzależniamy podróży na obchody zakończenia wojny od przyjazdu prezydenta Miedwiediewa do Auschwitz. Prezydent jednak jeszcze nie otrzymał zaproszenia. Jeśli nadejdzie, to rozważy sprawę - twierdzi Mariusz Handzlik, minister w kancelarii Lecha Kaczyńskiego.
Wyjątkowa aktywność głowy państwa związana z jesiennymi wyborami prezydenckimi będzie widoczna także latem. W sierpniu przypadają dwie rocznice - 90. Bitwy Warszawskiej i 30. powstania NSZZ "Solidarność". Miesiąc wcześniej będziemy świętować zwycięstwo nad Krzyżakami pod Grunwaldem 600 lat temu. Najhuczniej ma być na tej ostatniej uroczystości, bo prezydent chce podobno, by rocznica rozgromienia Krzyżaków odbyła się z dużym rozmachem. - Będzie wojsko oraz przedstawiciele uniwersytetów i kościołów z Polski i Litwy. Na pewno przyjedzie też pani prezydent Litwy Dalia Grybauskaite - ujawnia Jacek Sasin, doradca prezydenta Kaczyńskiego. Zainteresowanie uczestnictwem w obchodach miał wyrazić też prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Mało prawdopodobne jednak czy będzie mu ono dane. Za sześć dni na Ukrainie odbędą się wybory, a wszystkie znaki wskazują na to, że Juszczenko sromotnie je przegra. W pałacu prezydenckim trwają zaś dyskusje nad zaproszeniem innego gościa, prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. - Rocznica Grunwaldu to świetna okazja do pokazania wspólnoty kulturowej i historycznej narodów, które wspólnie z nami pokonały wroga, a później przez stulecia tworzyły z nami jedno państwo. Z tych uroczystości nie wykluczałbym więc nikogo - mówi Sasin.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych nic jednak o tym nie wie, a samo zaproszenie białoruskiego dyktatora budzi wątpliwości.
- Białoruś to jeden z dziedziców państwowości Wielkiego Księstwa Litewskiego, wiec byłoby wskazane, gdyby na obchody 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem kraj ten był reprezentowany. Ale takie zaproszenie dla samego Łukaszenki to zbyt duża nagroda - ocenia Robert Śmigielski, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Przypomina, że tamtejszy reżim wciąż nie pozwala swobodnie działać opozycji i tłamsi niezależne media.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl