>>
Pies policyjny działa jak broń To pierwsze wyniki powyborczych sondaży opublikowane przez różne ośrodki badawcze. Na ogłoszenie oficjalnych wyników jest 10 dni, ale nikt nie spodziewa się, by znacząco zmieniły one rozkład sił.
Wiktor Janukowycz to były dwukrotny premier z rosyjskojęzycznego przemysłowego Donbasu. O prezydenturę walczył już w 2004 r., ale wymknęła mu się z rąk przez pomarańczową rewolucję. Tysiące Ukraińców protestowało wówczas na kijowskim Majdanie przeciwko fałszerstwom wyborczym. Doprowadzili do powtórki głosowania - wygrał je zwolennik przemian demokratycznych Wiktor Juszczenko.
Dziś Juszczenko poniósł klęskę. Według sondaży zdobył najwyżej 6 proc. głosów - o połowę mniej niż milioner i były prezes Banku Narodowego Serhij Tyhipko. Premier Julia Tymoszenko, zwana księżniczką pomarańczowej rewolucji, będzie musiała walczyć z Janukowyczem w drugiej turze 7 lutego.
- Naród pragnie przemian. Niedługo rozpocznie się nowy etap w historii Ukrainy - triumfował Janukowycz. - Ukraińcy mieli już dość kompromitujących kłótni, które przez ostatnie pięć lat serwował im duet Juszczenko-Tymoszenko. Oboje roztrwonili zaufanie, którym Ukraińcy obdarzyli ich w 2004 r. - komentuje ukraiński politolog Władimir Fesenko. Pomarańczowi nie reformowali kraju i ich rządy kończą się katastrofą gospodarczą. Państwo jest przeżarte korupcją i niestabilne politycznie.
Szukają fałszerstw Niektórzy obserwatorzy obawiają się fałszerstw wyborczych. Mogły im sprzyjać niejasne przepisy. - Największym problemem była możliwość głosowania w domu. To mogło być pole do nadużyć - uważa posłanka Joanna Fabisiak (PO), która obserwowała wybory w ramach misji OBWE. Stronnicy Juszczenki już poddają w wątpliwość legalność wyborów.
W drugiej turze wiele będzie zależeć od frekwencji. Sympatie polityczne Ukraińców uzależnione są od regionu, w którym mieszkają. Dlatego w interesie Janukowycza jest, by do urn poszło jak najwięcej wyborców na rosyjskojęzycznym wschodzie i południu Ukrainy. Tymoszenko na odwrót - będzie walczyła o zmobilizowanie obywateli na proeuropejskim zachodzie. Mało prawdopodobne, by poparli ją zwolennicy Juszczenki.
Polska spadnie na drugi plan Czy zmiana władzy wpłynie na polską politykę wobec Ukrainy? Janukowycz wprawdzie deklaruje dążenie do UE, ale w dość odległej przyszłości. Sprzeciwia się wejściu Ukrainy do NATO.
- W odróżnieniu od Juszczenki, Tymoszenko i Janukowycz nigdy nie chcieli traktować Polski jako partnera strategicznego. Należy się spodziewać, że pozycja naszego kraju w ukraińskiej polityce zagranicznej osłabnie - uważa dr Adam Eberhardt, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Eksperci podkreślają jednak, że ukraińscy oligarchowie nie zrezygnują z interesów z Unią Europejską - dlatego nie ma poważnego zagrożenia, że Ukraina znów stanie się satelitą Moskwy.
- Zarówno Janukowycz, jak i Tymoszenko będą dążyć do integracji z Unią, więc Polska będzie obojgu w tym pomagać - twierdzi europoseł i były szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Krzysztof Lisek. Minister w Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik zadeklarował, że Polska będzie współpracowała z każdym demokratycznie wybranym prezydentem Ukrainy.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl