>>
Jak nauczyć psa, chodzenia przy nodze? Polska, Niemcy, Szwecja i Słowenia - te drużyny los skojarzył w grupie C, która będzie rywalizować w Innsbrucku. Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) uznała, że to grupa śmierci. - Racja, ale na mistrzostwach Europy w każdej grupie grają faworyci. Może tylko Austria i Ukraina odstają poziomem od reszty - mówi nam Sławomir Szmal.
Bramkarz i kapitan reprezentacji Polski to jeden z dziewięciu zawodników naszej szesnastoosobowej kadry, który gra na co dzień w niemieckiej Bundeslidze (w Rhein-Neckar Löwen). - Znamy rywala. Ma niezwykłą siłę ognia i mocną drugą linię, ale my też jesteśmy mocni. I wiemy, jak z Niemcami wygrać - zapewnia Wenta.
Trener doskonale pamięta o dwóch ostatnich porażkach z sąsiadem - w finale mistrzostw świata z 2007 roku i w fazie grupowej ubiegłorocznego mundialu. - To ciągle boli - przyznaje i natychmiast dodaje: - Obiecuję, że będziemy przygotowani na Niemców. To dla nas szczególny dzień.
Podobne deklaracje składają zawodnicy. - Od kilku dni gadamy tylko o tym, jak ich podejść w ataku, jak się przeciw nim bronić. Presja rosła z dnia na dzień, a z nią adrenalina. Dziś to wszystko w nas wybuchnie - mówi Michał Jurecki. - Niemcy to nasz priorytet, musimy dobrze zacząć turniej - dodaje Mariusz Jurasik
"Dzidziuś", "Józek", "Kasa" i spółka wiedzą, że Niemcy nie są w optymalnej formie i podczas przygotowań mieli problemy z kontuzjami. W ich drużynie zabraknie wielkiej gwiazdy, rozgrywającego Pascala Hensa. - U nas są trzy ligi, w Niemczech jest ich dziesięć. Trener Heiner Brand może wybierać z masy zawodników, więc nawet brak niektórych czołowych graczy nie jest tragedią. Przed rokiem, gdy drużyna nie zdobyła medalu na mistrzostwach świata, media uznały, że to młody zespół, dla którego najważniejsze jest zbieranie doświadczeń. Teraz takie tłumaczenie nie przejdzie. Ludzie żądają dobrego wyniku - mówi Szmal.
Czy presja, jaka towarzyszy Niemcom, posłuży Polakom? - Jeśli będziemy grali to, co sobie założyliśmy, jestem spokojny o wynik - przekonuje Jurecki.
Musimy być twardzi Z Karolem Bieleckim, rozgrywającym reprezentacji Polski, rozmawia Łukasz Jachimiak.
Gotowy na wojnę? Zbombardujesz niemiecką bramkę? - Mam nadzieję. Zdrowie jest, a forma przyszła na czas, bo po ciężkim treningu trzy ostatnie dni Bogdan troszkę odpuścił, więc można było dojść do siebie.
Tobie w przygotowaniach nic nie przeszkadzało, ale koledzy mieli kłopoty. Mariusz Jurasik został ściągnięty z wakacji, Marcin Lijewski nie mógł odzyskać sił po niedawnej operacji. - "Józek" jeszcze w Warszawie, na jednym z porannych treningów doznał stłuczenia golenia, a już wieczorem trenował. Marcin walczył o życie, bo po paru naprawdę intensywnych treningach wszystko go bolało. Ale też się szybko pozbierał. Musimy być twardzi.
Musicie, bo jak sami podkreślacie, Euro to wojna złożona z wyłącznie ciężkich bitew. - Dokładnie. Tu nie ma żadnego egzotycznego rywala, dlatego nie będzie chwili wytchnienia. Można powiedzieć, że każdy mecz jest finałem. Na razie skupiamy się na tym pierwszym finale. Jeżeli wygramy z Niemcami, zrobimy krok do przodu i będziemy mogli spokojnie myśleć o kolejnym rywalu.
Niemcy są osłabieni kadrowo i chyba w niezbyt dobrej formie? Niedawno dwukrotnie przegrali z Islandią. - Myślę, że oni wcale nie są w dołku, tylko ciężko trenowali, żeby się dobrze przygotować do imprezy. Niemcy są zawsze groźni. To zespół, który gra solidną, poukładaną piłkę, od wielu lat jest w czołówce. A na nas szczególnie się zmobilizują.
Wy też mobilizujecie się specjalnie. Co zrobicie, żeby wygrać? - Nic nowego. Postawimy na obronę. To jest podstawa piłki ręcznej. Jeżeli obrona będzie szczelna, jeżeli zagramy twardo i razem, to rywale się przez nas nie przebiją. I wtedy będą mieli poważny problem.