http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Do wygrywania jeden krok

Łukasz Jachimiak
2010-01-24, ostatnia aktualizacja 2010-01-24 20:36

- Po konkursach w Zakopanem jego pewność siebie znacznie się zwiększyła. On doskonale wie, nad czym ma pracować, na igrzyskach będzie bardzo groźny - tak o Adamie Małyszu mówi Simon Ammann. - Jestem zadowolony. Chciałbym już być na podium, ale co się odwlecze, to nie uciecze - podsumowuje nasz mistrz, który na Wielkiej Krokwi był piąty i czwarty

Adam Małysz
Fot.Krzysztof Karolczyk / AG
Adam Małysz
ZOBACZ TAKŻE
W piątek do podium, za którym Małysz tęskni od grudniowego konkursu w Lillehammer (był wtedy trzeci), bohaterowi polskich kibiców zabrakło tylko półtora metra. W sobotę Adam skakał równie daleko co trzeci Thomas Morgenstern, ale z austriackim mistrzem olimpijskim przegrał o dwa sędziowskie punkty przyznane za styl.

Dla 22 tysięcy widzów, którzy zjechali pod Wielką Krokiew z całej Polski, ważniejszy od miejsc idola jest właśnie styl. Małysz do grona faworytów nadchodzących igrzysk w Vancouver dołączył po mistrzowsku. Stary lis z Wisły do najważniejszej części sezonu potrafił przygotować się metodą małych kroków. Zachował spokój, konsekwentnie pracował nad wyeliminowaniem technicznych niedociągnięć i na trzy tygodnie przed walką o olimpijskie medale pokazał, że od tego najcenniejszego krążka dzieli go już tylko jeden kroczek.

- Skoki Adama są coraz lepsze - mówi jak zwykle oszczędny w słowach Hannu Lepistö. Małysz zapewnia, że jego fiński trener, który rzadko jest zadowolony, podczas poprzedzających zakopiańskie konkursy treningów w Wiśle i Szczyrku uśmiechał się znacznie częściej niż zwykle.

Na razie najgłośniej śmieją się Austriacy, którzy przekonują, że dominację na skoczniach całego świata zawdzięczają wcale nie rewolucyjnym, niedostępnym dla innych ekip kombinezonom, ale zatrudnionemu przez tamtejszą federację narciarską... komikowi.

Na Wielkiej Krokwi od ucha do ucha uśmiechali się dwa razy trzeci Thomas Morgenstern i dwa razy szósty David Zauner, który jeszcze przed rokiem był kombinatorem norweskim, więc w świecie skoków dopiero raczkuje. W głos mógł się śmiać Gregor Schlierenzauer, który odniósł dwa pewne triumfy. Wiceliderowi klasyfikacji generalnej Pucharu Świata dorównać potrafił tylko lider - Ammann. W piątek Szwajcar w obu skokach tracił do "Schlieriego" po dwa metry, dzień później skakał równie daleko, w pierwszej serii pobił nawet rekord skoczni (osiągnął 140,5 metra, chwilę wcześniej Austriak, lądując pół metra bliżej, wyrównał wynik Svena Hannawalda z 2003 roku), ale i tak przegrał wyraźnie, za sprawą not sędziowskich.

Małysz, który do Ammanna i Schlierenzauera zarówno w piątek, jak i w sobotę tracił w pierwszej serii po około 10 metrów, w finale prezentował już niemal identyczny poziom. - Cieszę się, że oddaję równe skoki, a drugie mam nawet lepsze niż pierwsze, z czym jeszcze kilka tygodni temu był problem. Schlierenzauer i Ammann skakali tu niesamowicie, ale mieli też wiatr pod narty. Kiedy warunki są równe, już nikt mi nie odskakuje na kilka metrów - mówi Adam.

Za tydzień nasz srebrny i brązowy medalista igrzysk olimpijskich z Salt Lake City (2002 rok) swój powrót do gry o złoto w Vancouver spróbuje podkreślić na mamuciej skoczni w Oberstdorfie. W sobotę w Niemczech odbędzie się konkurs drużynowy, na który po zawodach w Zakopanem trener kadry Łukasz Kruczek czeka z niepokojem. - Osiągnęliśmy wynik zdecydowanie poniżej naszych oczekiwań - przyznaje szkoleniowiec, któremu w piątek do czołowej "trzydziestki" udało się wprowadzić tylko Łukasza Rutkowskiego (25. miejsce), Kamila Stocha (27. pozycja) i Stefana Hulę (był 29.), a w sobotę - jedynie Stocha (28. miejsce). Z grona słabych i słabszych Kruczek do olimpijskiej kadry nominował trzech wymienionych oraz Krzysztofa Miętusa. Rywalizację o miejsce u boku Małysza w konkursie drużynowym czwórka Kruczka rozpocznie lada dzień. - Jeszcze w tym tygodniu będziemy trenować pod Oberstdorfem. Musimy pracować, żeby zawodnicy rozchwiani technicznie powrócili do dobrego skakania - zapowiada trener.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów