http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ręczni czuli się niezręcznie

Łukasz Jachimiak
2010-02-01, ostatnia aktualizacja 2010-02-01 20:35

- Jesteśmy w szoku, że tu przyszliście. Witacie nas jak mistrzów, a przecież zajęliśmy tylko czwarte miejsce - mówił Sławomir Szmal do kibiców zgromadzonych na warszawskim lotnisku Okęcie. A kiedy Jerzy Noszczak, szef wyszkolenia Związku Piłki Ręcznej w Polsce, przekazał Bogdanowi Wencie olbrzymi bukiet kwiatów, który do siedziby federacji przynieśli fani, trener szczypiornistów miał w oczach łzy wzruszenia

Reprezentacja pozuje do zdjęcia podczas wczorajszej wizyty w Pałacu Prezydenckim
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Reprezentacja pozuje do zdjęcia podczas wczorajszej wizyty w Pałacu Prezydenckim
ZOBACZ TAKŻE
>> Bekonowe bańki dla czwaronoga? Czytaj na Cafe Animal

Myśleli, że przez halę przylotów warszawskiego Okęcia przemkną niezauważeni, że na konferencji prasowej w pobliskim hotelu Marriott szybko odpowiedzą na pytania garstki dziennikarzy, następnie odwiedzą prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by wytłumaczyć się z porażki i w końcu będą mogli lizać rany w domowych zaciszach. Na szczęście okazało się, że okrutne scenariusze skończyły się dla nich już w Austrii.

Po porażkach w decydujących meczach mistrzostw Europy - półfinale z Chorwacją i spotkaniu o brązowy medal z Islandią - nasi srebrni i brązowi medaliści dwóch ostatnich finałów mistrzostw świata czują się przegrani. Choć na Euro nigdy nie zagrali lepiej niż teraz, choć czwartym miejscem zapewnili sobie awans do przyszłorocznego mundialu w Szwecji, w kategoriach sukcesu tego występu rozpatrywać nie potrafią. Kibice wiedzą o tym doskonale. - Zobaczycie, jakie będą mieli marsowe miny. Z tego smutku po parę słów do kamer powiedzą, ale na wspólne zdjęcia raczej namówić się ich nie da - przekonywał swoje koleżanki Tomek z Warszawy. Czas pokazał, że było inaczej.

Każdy z tysiącosobowej grupy fanów czekających na szczypiornistów dostał to, na co liczył. Dziewczyny tuliły się do Marcina Lijewskiego, kilkuletni chłopcy z otwartymi buziami wpatrywali się w swych idoli i dziwili się, że mogą przybić piątkę z Bartkiem Jureckim czy Karolem Bieleckim, a kibice z najmocniejszych ośrodków szczypiorniaka w Polsce - Płocka i Kielc - witali się z zawodnikami jak ze starymi znajomymi. - Trenerze, miło widzieć żółte koszulki? - pytali Wentę ci drudzy. - Bardzo miło, serdecznie dzięki, że przyjechaliście - odpowiadał selekcjoner kadry, który za chwilę wraca do swych codziennych zajęć z "siódemką" mistrza kraju Vive Kielce.

Podczas gdy młodzież polowała na zdjęcia i autografy, starsi kibice dyskutowali o przyszłości dyscypliny. - Teraz chłopaki mają swoje pięć minut, ale za dwa, trzy lata pokończą kariery i o szczypiorniaku wszyscy zapomną - ubolewał jeden z nich. Pomysł na to, jak podtrzymać w kraju boom na piłkę ręczną, mają nasi kadrowicze. - Trzeba stworzyć program szkolenia najmłodszych - twierdzi Szmal. - Marzy nam się wielki turniej w Polsce. Gdybyśmy mogli grać o mistrzostwo świata albo Europy u siebie, bylibyśmy dodatkowo uskrzydleni, a Polacy jeszcze bardziej zainteresowaliby się piłką ręczną - mówi Wenta. Co na to ZPRP? - Mamy hale w Łodzi i w Gdańsku, coraz lepiej wygląda katowicki Spodek, brakuje więc jeszcze jednej areny. Jeśli ona powstanie, a my dostaniemy wsparcie finansowe od sponsorów, podejmiemy starania o wielki turniej - zadeklarował prezes związku Andrzej Kraśnicki.

Płakałem dwa razy - ze Sławomirem Szmalem rozmawia Łukasz Jachimiak

Na Okęciu powiedziałeś kibicom, że jesteś zszokowany ich obecnością. Naprawdę nie spodziewałeś się powitania?

- Nic nie wygraliśmy, wracaliśmy załamani i pewni, że hala przylotów będzie pusta. Jak zobaczyłem ten tłum, to zrobiło mi się głupio, a słysząc oklaski nawet się zaczerwieniłem. Przegrany medal będzie nas długo bolał, ale mi na Okęciu na nowo zaczęło bić serce.

Dlaczego nie zdobyliście medalu?

- Wszystko było dobrze do meczu z Chorwatami. Ten półfinał nas rozbił, zniszczył morale drużyny, bo sport nie okazał się tak ważny jak jakieś układy. Przepraszam, że tak mówię, ale czuję się pokrzywdzony. Oglądaliśmy ten mecz, liczyliśmy błędy sędziów. Na dziesięć spornych sytuacji my dostawaliśmy jedną piłkę, Chorwaci dziewięć. W meczach tak wyrównanych drużyn to wielka różnica.

Thierry Omeyer, Mirko Alilović, Kasper Hvidt - świetni bramkarze, prawda? Ale od ciebie gorsi. Tytuł najlepszego bramkarza Euro jest dla ciebie jakimś pocieszeniem?

- Chciałem przyjechać do Polski z medalem, a dostałem jakieś wafelki, których nawet nie chcę otwierać. Wszystko bym za ten medal oddał. Najlepszy w Europie wcale się nie czuję. Tytuł powinien dostać Omeyer, bo to on zdobył z Francją mistrzostwo.

Ciebie brak medalu boli chyba najbardziej. Po meczu z Islandią długo płakałeś.

- To są wielkie emocje. Włożyliśmy w przygotowania i w cały turniej wiele serca. Jeżeli człowiek wyjeżdża z niczym, to jest bolesne.

Wróciliście z najlepszym wynikiem w historii polskiej piłki ręcznej, zdobyliście też kwalifikację do przyszłorocznych finałów mistrzostw świata.

- Ale czuliśmy, że jesteśmy w stanie powalczyć o dużo więcej. Płakałem, bo wiedziałem, jaką szansę straciliśmy.

Często płaczesz po porażkach?

- To był mój drugi raz. Po raz pierwszy płakałem na olimpiadzie.

Po porażce z Islandią w ćwierćfinale?

- Tak.

Znowu Islandia...

- Znowu. Ale tak naprawdę wszystko przez ten półfinał. U części chłopaków emocje z meczu z Chorwacją okazały się tak wielkie, że ich wypaliły, że zabrały adrenalinę. Ja też byłem załamany i do godziny czwartej nie mogłem zasnąć. Na Islandię jeszcze jakoś się zmobilizowałem, ale jak wszedłem do szatni, padłem. Bolało mnie wszystko, jakby puszczał jakiś narkotyk, który wcześniej mnie znieczulał. Gdybyśmy wygrali, pewnie nic takiego bym nie czuł.

Dla was czwarte miejsce to porażka, kibice twierdzą, że mimo wszystko pokazaliście swą siłę.

- Na pewno możemy wygrać z każdym. Nawet z Francją, która lekko stonowała. Do niedawna ten zespół był poza zasięgiem innych drużyn, a w Austrii mieliśmy szansę ich pokonać. Czuję, że gdybyśmy zagrali z nimi o stawkę, np. w finale, to moglibyśmy ich pchnąć.

Może kiedyś zagracie z nimi w finale wielkiego turnieju rozgrywanego w Polsce? Wierzycie, że tego doczekacie?

- Niedawno władze ZPRP podpisały umowę z dużym sponsorem, który na pewno może pomóc w organizacji mistrzostw. Oczywiście to jest długotrwały proces, ale bardzo fajnie, że wreszcie pojawił się taki pomysł.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos