http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stary, dobry Adam

Łukasz Jachimiak
2010-02-02, ostatnia aktualizacja 2010-02-02 19:40

- Dawno nie widziałem takiego skoku Małysza jak ten w Oberstdorfie, na 206,5 metra. Wraca stary, dobry Adam, który wygrywał i bił rekordy skoczni - mówi wujek i pierwszy trener Adama Małysza Jan Szturc. Dziś w niemieckim Klingenthal nasz mistrz sprawdzi się po raz ostatni przed igrzyskami w Vancouver

Adam Małysz
Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
Adam Małysz
ZOBACZ TAKŻE
13 lutego na skoczni K95 w Whistler Małysz będzie walczył o olimpijskie złoto. Dziś w Niemczech polski skoczek ma po raz ostatni utwierdzić się w przekonaniu, że jego olimpijska forma jest tuż-tuż. Eksplozja wydaje się być blisko. Piąte i czwarte miejsce na zawodach w Zakopanem, szósta pozycja w konkursie lotów w Oberstdorfie, a przede wszystkim kilka świetnych skoków - to na nowo obudziło w rywalach szacunek do starego mistrza. - W Vancouver będzie bardzo groźny - mówi lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Simon Ammann.

- Adam mówił, że pracuje tak, żeby forma przyszła na olimpiadę. Hannu Lepistö też to powtarzał. Widzę, że obaj wiedzieli co robią - mówi Szturc. - Adam ma i moc, i technikę. Z każdym dniem jest lepiej - cieszy się wujek naszego srebrnego i brązowego medalisty igrzysk w Salt Lake City (2002 rok). Te słowa Małysz potwierdzał wczoraj. Na treningach był 12. (124,5 metra) i 5. (127 m), w kwalifikacjach, które też mógł potraktować treningowo, bo jako siódmy zawodnik klasyfikacji generalnej PŚ awans do konkursu ma zapewniony z urzędu, skoczył xxx metrów.

- Jak na niego patrzę, to już na dojeździe do progu widzę starego, dobrego Adama, który wygrywał i bił rekordy - twierdzi szkoleniowiec. Sam Małysz zachowuje olimpijski spokój. - Krok po kroku idę do przodu. Chcę oddawać jak najlepsze skoki - powtarza.

Po dwóch dzisiejszych przyjdzie czas na odpoczynek. Kilka dni w domu, trening i 8 lutego wylot do Kanady. Z weekendowych startów w Willingen (konkurs indywidualny i drużynowy) lider naszej kadry rezygnuje.

- Słusznie. Igrzyska są już tak blisko, że ostatnie dni lepiej spędzić na wypełnianiu swojego bezpośredniego planu startowego - mówi Szturc.

Wszystko wskazuje na to, że nie tylko dla Małysza, lecz także m.in. dla Ammanna i Gregora Schlierenzauera dzisiejsza rywalizacja w Klingenthal będzie ostatnim przedolimpijskim testem. Oblać może go Austriak. 20-letni Schlierenzauer ma w ostatnich dniach spore problemy. - To, co ze mną zrobiono, jest śmiechu warte - irytował się w sobotę, kiedy w drugiej serii rywalizacji drużynowej skoczył tylko 169,5 metra. Za słaby skok "Schlieri" winił działaczy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, którzy przed jego próbą postanowili obniżyć o kilka pozycji belkę startową. Dzień później kipiący ze złości wicelider PŚ był tylko siódmy, a austriacka prasa więcej niż o jego skokach pisała o irytacji, jaką w liderze kadry wzbudziła decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. MKOl uznał, że w Vancouver każdy skoczek będzie musiał startować w nowym stroju, Schlierenzauer stwierdził, że rachunkami za ich uszycie (350 euro za sztukę) obciąży światową federację. - To żart. Całą naszą pracę z ostatniego roku ktoś wyrzuca w błoto - grzmi Austriak. - Dla mnie nie ma większego znaczenia, w jakich kombinezonach będziemy startować - mówi za to Małysz.

- Schlierenzauer się rozregulował. Nie skreślam go, ale na pewno czuje się teraz niepewnie - mówi Szturc. Według trenera najgroźniejszymi rywalami Małysza są Ammann i Norwegowie. - Szwajcar skacze równo i daleko, o Austriakach pamiętam, ale jestem pod wrażeniem tego, jak w Oberstdorfie skakali Norwegowie. Mika Kojonkoski chyba po raz kolejny udowodni, że potrafi świetnie przygotować zespół do docelowej imprezy - ocenia Szturc.

Transmisja konkursu o godz. 17.05 w TVP 1 i Eurosporcie.

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów