>>
Ludzie i węże - czytaj na Cafe Animal
Dziś szkolne świadectwa w całej Polsce są takie same - różnią się jedynie kolorem (niebieskie - szkoła podstawowa, różowe - liceum). Ich wzory publikuje MEN i pilnuje, by były przestrzegane. Ale w resorcie już trwają prace nad rewolucją. Wprowadzi ją rozporządzenie dotyczące dyplomów i druków szkolnych. Najważniejsza zmiana? Koniec z obowiązującymi wzorami. Być może już od września każda szkoła będzie wydawała swoje własne świadectwo. MEN poda jedynie listę elementów, które mają się tam znaleźć (pojawi się numer PESEL, zostaną kolory i np. czerwony pasek, jeśli ktoś na niego zasłuży), ale poza tym da szkołom wolną rękę.
- To pozwoli na większą autonomię szkół. Jeśli dyrektor zechce, żeby na dokumencie był np. herb miasta albo logo szkoły, to będzie mógł je na nim umieścić - uzasadniają pracownicy biura prasowego resortu.
Rewolucja czeka też świadectwa wydawane uczniom szkół zawodowych i techników. Z nich ma zniknąć... nazwa zawodu, w jakim kształci dana placówka. - Zdarzało się, że ich absolwenci wprowadzali w błąd pracodawców. Pokazywali im świadectwo z danego kierunku, chociaż nie podeszli do egzaminów zawodowych, które tak naprawdę potwierdzają kwalifikacje - uzasadnia Zbigniew Włodkowski, wiceminister edukacji.
Resort chce też, żeby pojawiły się specjalne dokumenty dla pięcio- i sześciolatków, które przygotowywały się przez rok do pójścia do I klasy. - Dzięki temu rodzice, nauczyciele i pracownicy poradni psychologiczno-pedagogicznych będą mogli uzyskać pełną wiedzę na temat sytuacji każdego dziecka - twierdzą pracownicy MEN.
I o ile ten ostatni pomysł wydaje się sensowny, o tyle propozycja, by każda szkoła wydawała swoje świadectwo już budzi wątpliwości. Nauczyciele martwią się, że będą mieli więcej roboty z opracowaniem nowych druków i boją bałaganu.
- Stąd już tylko krok do handlu dokumentami. Bo jeśli każda szkoła będzie miała swój wzór świadectwa, to kto zagwarantuje i pozna, że taki dokument to oryginał, a nie podróbka z domowej drukarki? - pyta Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego. - I jak ma porównać dokumenty pracodawca, który dostanie pięć różnych druków? Albo dyrektor, gdy uczeń zmieni szkołę?
MEN uspokaja, że zmiany będą dotyczyć tylko świadectw wydawanych podczas przejścia z klasy do klasy, a nie tych na zakończenie szkoły. - Uczeń, zmieniając szkołę, nie musi przedstawiać świadectwa. Wystarczy, że placówki przekażą sobie arkusz ocen - odpowiada MEN.
- To w takim razie po co w ogóle są świadectwa? - pyta Broniarz i zastanawia się, czy urzędnicy naprawdę wierzą, że taka reforma jest komukolwiek potrzebna.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl