http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Błyszczy jak złoto

Łukasz Jachimiak
2010-02-03, ostatnia aktualizacja 2010-02-03 21:15

On może odlecieć wszystkim. To się zbliża - mówi prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner o Adamie Małyszu. Wczoraj w Klingenthal, w swym ostatnim konkursie przed igrzyskami olimpijskimi, nasz czterokrotny mistrz świata błysnął formą zajmując drugie miejsce

Adam Małysz na drugim miejscu podium w  Klingenthal
Fot. UWE MEINHOLD AFP
Adam Małysz na drugim miejscu podium w Klingenthal
ZOBACZ TAKŻE
>> Ludzie i węże - czytaj na Cafe Animal

Kiedy w serii próbnej Gregor Schlierenzauer skoczył 142, a Simon Ammann - 140,5 metra, malkontenci skrzywili się na wcześniejsze 133 m Małysza, choć był to trzeci wynik w stawce. Nieco później stary lis pokazał, że kwaśne miny mogą mieć tylko ci, którzy w niego wątpili, głosząc, że w Vancouver będzie tłem dla najlepszych.

130,5 metra w pierwszej serii i 134 metry w finale - tak wspaniałe skoki oddał wczoraj lider naszej kadry. Schlierenzauer, w którym wielu widzi murowanego faworyta do olimpijskiego złota, na mistrzowskie loty Polaka odpowiedzi nie znalazł. Musiał zadowolić się trzecim miejscem, a do Małysza stracił aż 12 punktów. Do Ammanna - ponad 18.

Podwójny mistrz olimpijski z Salt Lake City z Małyszem wygrał w sumie o 2,5 metra. O tyle dalej Ammann skoczył w pierwszej serii. I już wtedy, pewny swego, przesyłał całusy i dumnie salutował kibicom.

Lider Pucharu Świata czuje się mocny, bo w bieżącym sezonie już dwunastokrotnie stawał na podium, w tym pięć razy na najwyższym stopniu. Małysz wczoraj wskoczył na nie po raz drugi (w grudniu był trzeci w Lillehammer). Ale styl, w jakim to zrobił jasno mówi wszystkim, którzy śledzą jego karierę, że triumfalny uśmieszek może wkrótce zniknąć z twarzy Ammanna.

- Skoki Adama są już bardzo powtarzalne. Wszystkie na bardzo wysokim poziomie, bez błędów technicznych. Ale to jeszcze nie jest ten pełen błysk. Adam jeszcze ma rezerwy. Tego samego o Ammannie bym nie powiedział. On dobrą formę utrzymuje od grudnia, a to trudne - ocenia Tajner.

Jak trudne, pokazują Austriacy. Podopieczni Aleksandra Pointnera w niedzielę w Oberstdorfie pierwszy raz w sezonie nie zdołali wywalczyć chociaż jednego miejsca na podium. Wczoraj wdrapał się na nie tylko "Schlieri". Zaraz za nim byli co prawda Wolfgang Loitzl, David Zauner i Andreas Kofler, ale gołym okiem widać, że bohaterowie są już zmęczeni.

- Ja ich nie skreślam, drużynę mają bardzo mocną. Możliwe, że ostrzej potrenowali, żeby w Vancouver nie zabrakło im sił i dlatego teraz są trochę przytępieni. Ale coś mi mówi, że tak naprawdę mają już problem z utrzymaniem formy - ocenia trener Jan Szturc.

- Bardzo się cieszę, że z Austriakami walczy już nie tylko Szwajcar, ale i Polak. Hannu Lepistoe gwarantował, że na igrzyska przyszykuje Adama najlepiej, jak potrafi i ja wiem, że on będzie przygotowany perfekcyjnie - cieszy się Tajner. - Małysz ciągle robi małe kroczki do przodu. Teraz trochę odpocznie, złapie świeżość i luz. Znam go. Wiem, że on może odpalić i zdecydowanie odlecieć wszystkim. To się zbliża - dodaje prezes.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów