>>
Jak dbać zimą o psie łapy - czytaj na Cafe Animal Bibliotekarki zamieniają się w ciocie czytające bajki i aktorki teatrzyków kukiełkowych. A dyrektor myśli o otworzeniu kawiarni, bo z dziećmi i wnukami przychodzi coraz więcej dorosłych. Podczas ferii zimowych od najbliższego poniedziałku przez dwa tygodnie w różnych oddziałach sopockiej biblioteki publicznej dzieci będą mogły wypełnić wolny czas i polubić - jak się okazuje - zupełnie fajne miejsce
Rozmowa z Romanem Wojciechowskim, dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie
Marcin Lewandowicz: Co to za dziwny pomysł? Książka kontra komputer, narty? Roman Wojciechowski: - A jednak działa. Teraz biblioteka nie kojarzy się już tylko z obciążonymi regałami. Poza tym nie wszystkich rodziców stać na to, by w ferie wysłać dzieci na narty w Alpy.
Ale to nie oznacza, że nagle wszyscy przyjdą do biblioteki. - Robimy wszystko, żeby tak było. Właściwie przez cały rok organizujemy różne zajęcia. Przedszkolaki mają u nas swój teatrzyk pacynkowy. Lektor czyta bajkę, a pacynki ją przedstawiają. Dzieci potem próbują same. Później są zajęcia plastyczne. Najwięcej zabawy jest przy śmiesznych bajkach. Może kiedy dzieci podrosną, nie zapomną o bibliotece? Liczymy na to.
A kto przyprowadza dzieci? - Prawda jest taka, że organizowanie imprez dla najmłodszych zmusza rodziców do przyjścia z nimi. Od kilku lat pojawia się coraz więcej ojców. Czasami coś ich poruszy, zafascynuje, i się zapisują. W efekcie przybywa nam czytelników. W niewielkim, 37-tys. Sopocie czyta 17,2 procent ludzi. Moim zdaniem to dużo. Mamy także aktywnych seniorów. Uruchomiliśmy kursy komputerowe. Dopytywali się też o obsługę programów graficznych, więc również je zorganizowaliśmy. Wiadomo, że emerytów nie stać na drogiego Photoshopa, więc zrobiliśmy kurs na darmowych programach. Teraz chcą, by zrobić przeszkolenie z multimedialnych komórek. Pomyślimy o tym. Przyjdą dziadkowie, to i wnuki za sobą przyciągną.
To walka o przetrwanie? - Rzeki kijem nie zawrócisz. Trzeba współpracować z nowoczesnymi mediami i przez nie docierać do ludzi. Mamy swój profil na Naszej-klasie i Facebooku. Naszych czytelników łowimy m.in. w sieci. Magia mediów wylansowała przecież Harry'ego Pottera i "Zmierzch". Książki nie znikną i nie wylądują w muzeum. Już i tak są rarytasem. Popatrzmy choćby na ich ceny. Staną się wyznacznikiem luksusu. Dziś jeszcze możemy korzystać z książek za darmo, w bibliotekach publicznych.
Dlaczego dzieci powinny czytać książki? - Choć zabrzmi to patetycznie, trzeba przyzwyczajać najmłodszych do kultury. Kształtuje ona wyobraźnię, czego nie da ani gra komputerowa, ani telewizja.
Ale dlaczego to takie ważne? - Bo człowiek sam musi nakreślić sobie obraz. To ważne, bo ludzie, żeby odnaleźć się w świecie, musza się dostosowywać do dynamicznych zmian. Tego nikt nie poda na talerzu.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl