http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mateusz Ligocki: Gdzie ta pogoda?

łj
2010-02-11, ostatnia aktualizacja 2010-02-11 20:31

Z pamiętnika olimpijczyka. Mateusz ligocki dla "Metra". Atmosfera znakomita, warunki bardzo dobre, jedzenie smaczne, tylko co z tą pogodą?

Mateusz Ligocki
fot. Hanna Danielczyk/Agencja Gazeta
Mateusz Ligocki
ZOBACZ TAKŻE
Już od ponad tygodnia jestem w Kanadzie. W ubiegły wtorek w Warszawie nasza grupa złożyła ślubowanie olimpijskie, w środę wylecieliśmy z Polski i wieczorem dotarliśmy na miejsce. Jedną noc spędziliśmy w jakimś przydrożnym hotelu w Vancouver, by nazajutrz ruszyć do Kelowny. W tym mieście mieszkaliśmy przez cztery dni i trenowaliśmy w pobliskim Big White. Położone jest 350 km na północny wschód od Vancouver. Popracowaliśmy solidnie na dwumetrowej pokrywie śnieżnej. Tor był wyposażony w profesjonalne bramy startowe, więc zajęliśmy się sekcją startową. Rozstawiliśmy sobie fotokomórkę, żeby wiedzieć, jaką pozycję przyjąć, i czuję, że te zajęcia bardzo nam pomogły.

Razem z nami w Big White przebywały ekipy Czech i Andory, a właściciele wyciągów witali wszystkich z otwartymi ramionami, bo w Kanadzie każda kadra olimpijska cieszy się wielkim szacunkiem. Świetną atmosferę w Big White zawdzięczamy też Polakom, których tam poznaliśmy.

Do Big White już nie wrócimy, bo to za daleko od wioski olimpijskiej, do której dotarliśmy we wtorkowy wieczór. Na miejscu szybko się zaaklimatyzowaliśmy. Dzielę pokój z moim bratem Michałem, w apartamencie jest też Maciek Jodko, który zajmuje osobny pokój. W środę wszyscy przeżyliśmy bardzo ważny dzień, byliśmy świadkami oficjalnego wciągnięcia na maszt flagi Polski. To była duża uroczystość, oficjalnie potwierdzająca naszą obecność w Kanadzie. Wspólnie odsłuchaliśmy hymn narodowy i poczuliśmy, że igrzyska się zaczynają.

Warunki mamy bardzo dobre, na nic nie możemy narzekać. No, chyba że na pogodę. Tu ciągle pada deszcz, na szczęście informacje z Cypress Mountain, gdzie będą rozgrywane zawody snowboardowe, są coraz lepsze. Trasa do boardercrossu została już przygotowana, a jako pierwszy tester pokonał ją Kanadyjczyk Derek Wintermans. Szkoda, że góra jest jeszcze zamknięta i nie można na niej jeździć, ale oficjalne treningi są zaplanowane już na dziś. Oby tylko ich nie odwołano, a takie zagrożenie, niestety, istnieje. Na razie można trenować w Whistler, gdzie są dobre warunki, ale to 120 km od Vancouver, dlatego my zapewne zdecydujemy się na lekkie rozjeżdżenie na miejscowej górce koło Vancouver. W deszczu nie jeździ się zbyt przyjemnie, ale coś robić trzeba.

W mieście powoli czuć atmosferę święta, jakim będzie dzisiejsza ceremonia otwarcia igrzysk. Po Vancouver już od środy krąży ogień olimpijski. Był wtedy transportowany m.in. przez mojego kolegę Justina Lamoureux z kanadyjskiej grupy halfpipe. Justin wiózł go gondolką, stojąc z pochodnią na dachu. Dziś, już o siódmej rano, w Parku Stanleya pochodnię nosili celebryci, m.in. Arnold Schwarzenegger i Bryan Adams.

O wszystkim pisze tutejsza gazeta "Metro", która - tak samo jak ta w Polsce - jest rozdawana niemal na każdym większym skrzyżowaniu. Właśnie w niej któregoś dnia znalazłem wzmiankę o "Gazecie Olsztyńskiej", która jakiegoś podejrzanego misia podłączyła do maskotek olimpijskich. To zabawne, że o Polsce głośno jest wszędzie. O "Metrze" zresztą też.

Mateusz Ligocki

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy