http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bjorgen nie kłamie

Łukasz Jachimiak
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-23 20:14

Ona dobrze wie, że bez tych swoich "pomagaczy" nie miałaby tu co robić ze mną i innymi dziewczynami - mówi o Marit Bjorgen, dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej w biegach narciarskich, nasza Justyna Kowalczyk. Polka uważa, że Norweżka wygrywa dzięki lekarstwom na astmę. Specjaliści twierdzą, że to nieprawda

Marit Bjoergen na mecie biegu na 15 kilometrów, który przyniósł jej drugi złoty medal
Fot. JAVIER SORIANO AFP
Marit Bjoergen na mecie biegu na 15 kilometrów, który przyniósł jej drugi złoty...
ZOBACZ TAKŻE
>> Zwierzaki w wiosennej telewizji - czytaj na Cafe Animal

- Może znajdziemy astmę i u mnie? - proponowała Kowalczyk po piątkowym biegu łączonym w Vancouver. W rywalizacji na 15 km liderka Pucharu Świata zdobyła brązowy medal, przegrywając z Bjorgen i Szwedką Anną Haag. - W pierwszej trójce, a nawet szóstce, tylko ja jestem zdrowa. Wszystkie pozostałe dziewczyny to astmatyczki - komentowała podopieczna Aleksandra Wierietielnego, która w Vancouver zdobyła także srebro w sprincie. Tam również najszybsza była Bjorgen. Norweżka będzie też największą rywalką Polki w sobotnim biegu na 30 km stylem klasycznym. - Ona dobrze wie, że bez tych swoich "pomagaczy" nie miałaby tu czego szukać - ostro ocenia Kowalczyk.

- Nie sądzę, by ktoś oszukiwał Światową Agencję Antydopingową (WADA), bo ta bardzo wnikliwie bada każdy przypadek choroby sportowca - mówi "Metru" Dariusz Błachnio z Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Według niego narciarki przyjmujące leki na astmę rzeczywiście są na nią chore. - Sportowcy teoretycznie powinni cieszyć się szczególnie dobrym zdrowiem, ale z biegiem czasu jest o to coraz trudniej. Pływacy są narażeni, bo przebywają w chlorowanych i ozonowanych basenach, kolarze, bo ścigają się w zanieczyszczonym powietrzu. A o choroby układu oddechowego szczególnie łatwo właśnie biegaczom narciarskim, którzy startują i trenują podczas mrozów - analizuje Błachnio.

Przedstawiciel polskiej komisji antydopingowej uważa, że mający najwięcej astmatyków wśród sportowców Norwegowie, Szwedzi i Szwajcarzy przodują w tych statystykach nie tylko ze względu na klimat, lecz także za sprawą świadomości społeczeństwa. - Tam badania w kierunku astmy robi się już juniorom. Dbają o to rodzice i opiekunowie. W Polsce takiego profilaktycznego podejścia brakuje - twierdzi Błachnio.

Z prof. Jerzym Smorawińskim, przewodniczącym Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, rozmawia Łukasz Jachimiak

„Marit Bjorgen przed startem przyjmuje sterydy" - mówi Justyna Kowalczyk. Co pan na to?

- W dniu startu dozwolone są tylko dwie substancje wziewne. Inhalacje działają wyłącznie rozkurczowo na oskrzela. Te substancje rzeczywiście znajdują się na liście leków zakazanych, ale zawodnicy, którzy mają pozwolenie na ich stosowanie, zażywać mogą tylko określone, niewielkie dawki. Przekroczenie ich można bez trudu stwierdzić podczas badania dopingowego i natychmiast uznać to za złamanie przepisów antydopingowych.

Czy te niewielkie dawki powodują - jak twierdzi Kowalczyk - rozszerzanie się pęcherzyków płucnych, dzięki czemu do płuc trafia więcej powietrza?

- Te substancje powodują rozszerzenie się dróg oddechowych, a konkretnie oskrzeli, przez które przechodzi powietrze do pęcherzyków płucnych.

To znaczy, że Bjorgen ma na starcie przewagę nad Kowalczyk?

- Norweżka, zażywając leki na astmę, co najwyżej wyrównuje swoje szanse ze zdrową Polką. Te substancje przywracają normalne funkcjonowanie dróg oddechowych. To dla Bjorgen lek, a nie środek dopingujący.

Pod warunkiem, że naprawdę jest chora.

- Procedura uzyskania pozwolenia na stosowanie tych substancji jest reżimowa. Reprezentuję stanowisko Światowej Agencji Antydopingowej i wiem, że jest ona niezwykle restrykcyjna w stosunku do sportowców, ściga doping o każdej porze dnia i nocy. Jako lekarzowi i człowiekowi działającemu w antydopingu, przez myśl mi nie przechodzi, że w przepisach mogłaby być luka dająca sportowcom handicap poprzez zażywanie przez nich dodatkowych środków.

Pan twierdzi, że kontrola jest reżimowa, Kowalczyk uważa inaczej.

- Albo słuchacie wypowiedzi zawodniczki, na pewno znakomitej, ambitnej i znanej, która jest jednak pod wpływem emocji i ma prawo interpretować sytuację po swojemu, albo słuchacie kogoś, kto interpretuje przepisy Światowej Agencji Antydopingowej. Ja wyraźnie mówię, że nie ma takiej możliwości, żeby sobie ktoś ot tak uzyskał dokument zezwalający na używanie danej substancji.

To jak pan skomentuje wypowiedź naszej biegaczki: „Zrobiliśmy badania i pół procenta zabrakło mi, żeby wyszła astma. Jestem przekonana, że gdybyśmy próbowali, potrenowali, jak do tego badania podejść, to też bym miała astmę"?

- Podczas badania układu oddechowego aparatura precyzyjnie wychwytuje wszystkie fazy wdechu, wydechu, czas ich trwania i na tej podstawie przyjmuje się pewne określone normy. Niech pani Justyna nie mówi, że gdyby się postarała, to kolejne badanie wyszłoby inaczej, tylko niech się rzeczywiście postara. Przecież ma wspaniałych lekarzy. Mówię to szczerze. Sądzę, że gdyby był choć cień nadziei na uzyskanie takiego zaświadczenia, gdyby zawodniczka rzeczywiście była na pograniczu pewnych wartości, koledzy lekarze sprawy by nie zaniedbali i za pomocą kolejnych badań wykazali, że i Polka musi zażywać leki na astmę.

W Polsce niewielu sportowców leczy tę chorobę. Dlaczego?

- My jako krajowa komisja antydopingowa wydajemy rocznie sportowcom 60-70 zaświadczeń o konieczności stosowania substancji na astmę. Oczywiście Polacy startujący w imprezach międzynarodowych o takie zaświadczenia muszą ubiegać się w światowej agencji. Nie wiem, czy 60-70 zaświadczeń rocznie to na nasze warunki mało. W stosunku do tysięcy podobnych w niektórych krajach - na pewno. Ale pamiętajmy, że u nas najbardziej popularne są sporty letnie, a w Skandynawii biegi narciarskie, w których o powysiłkowe skurcze oskrzeli najłatwiej.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów