http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ofensywa "Franza"

Łukasz Jachimiak
2010-03-02, ostatnia aktualizacja 2010-03-02 18:49

Nie mamy drużyny, która z każdym wygrywałaby po 5:0. I jeszcze długo nie będziemy mieli. Ale jest dobrze, bo na kadrę nie przyjeżdża tylko ten, kto ma nogę na plecach. U mnie każdy chce grać - mówi selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda. W środę w Warszawie jego podopieczni zagrają z Bułgarią

Franciszek Smuda na treningu przed meczem z Bułgarią
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Franciszek Smuda na treningu przed meczem z Bułgarią
ZOBACZ TAKŻE
>> Co zrobić, by psi oddech nie powalił właściciela?

Dymitar Berbatow, Stilijan Petrow, Waleri Bożinow - ofensywny tercet złożony z graczy Manchesteru United, Aston Villi i Parmy, ma poważnie przetestować zespół budowany przez Smudę. Choć Bułgarzy w rankingu FIFA zajmują dopiero 30. miejsce, będą dla Polaków (57. pozycja) najbardziej wymagającym rywalem za kadencji nowego selekcjonera. - Myślę, że potencjał mamy podobny, choć znajdujemy się w innej fazie tworzenia drużyny. Bułgarzy są już zgrani, my ciągle szukamy nowych rozwiązań, trener testuje kolejnych graczy i różne ustawienia - mówi Jakub Błaszczykowski.

Pomocnik Borussii Dortmund ma dziś prowadzić ataki kadry do spółki m.in. z Ludovikiem Obraniakiem i Robertem Lewandowskim. - Pomoże też Sławek Peszko, myślę, że nasza współpraca na prawej stronie będzie wyglądała ciekawie - zapowiada Kuba.

Pomysł na rozmontowanie defensywy gości podobno jest. Podobnie jak na zatrzymanie ataków rywala.

- Jak powstrzymać Berbatowa? To proste: trzeba zagrać z zaangażowaniem. Jak się w mecz włoży serce, to można jak równy z równym walczyć nawet z Cristiano Ronaldo i Waynem Rooneyem - mówi Tomasz Kuszczak, klubowy kolega największej gwiazdy Bułgarów.

Golkiper "Czerwonych Diabłów" wreszcie został numerem jeden drużyny narodowej. - Nawet jeśli Tomek zostanie w Manchesterze na kolejny sezon i nie wygryzie ze składu Edvina van der Sara, będę go powoływał - zdradza Smuda. - Dziękuję trenerowi, cieszę się, że jest pewny moich umiejętności - odpowiada 28-letni bramkarz.

Innych pewniaków nie ma. Dziś w pierwszej jedenastce zabraknie m.in. Maciejów Rybusa i Sadloka, o których Smuda mówił niedawno, że są jak dotąd jego największymi odkryciami podczas krótkiej pracy z kadrą. - Nie ma świętych krów. Selekcja trwa, jeżdżę po świecie, mam kontakt z piłkarzami, sprawdzam, szukam. Niby dwa lata i trzy miesiące, jakie zostały do Euro 2012 to dużo czasu, ale na pewno nie można go spędzić na kanapie przekonanym, że już się wszystko wie - tłumaczy szkoleniowiec.

Bo nie wiadomo choćby, co z Arturem Borucem. Smuda deklaruje, że o nim nie zapomniał. - Artur ostatnio spadł z wagi, skupił się na graniu. Przez trzy dni był u niego Jacek Kazimierski [trener bramkarzy reprezentacji], przekazał mu, że ciągle na niego liczę - zapewnia "Franz", który cieszy się, że podobną determinację jak Boruc prezentują też inni.

- Jeszcze niedawno nie każdy chciał grać w kadrze. Teraz jest inaczej. Jak ktoś nie przyjeżdża na zgrupowanie, to dlatego, że nogę ma na plecach. Dzwoni do mnie taki piłkarz i tłumaczy się, choć wcale nie musi, bo już w telewizji widać wyraźnie, że ma poważną kontuzję - mówi trener.

I właśnie kontuzje to główny temat przed dzisiejszym meczem. Wszystko przez fatalny stan boiska warszawskiej Polonii. - Z Rumunią graliśmy na Legii w piaskownicy, teraz na Polonii ma być błoto. Wtedy Peszko w dwóch świetnych sytuacjach nie mógł zapanować nad piłką, bo ona panowała nad nim. Dziś też będzie ciężko, ale wierzymy, że chociaż bezpiecznie. W sumie warunki są takie same dla obu drużyn, więc nie narzekajmy - mówi Smuda.

Narzekać ani myślą jego podopieczni. Ci, którzy wybiegną na boisko w podstawowym składzie zapewniają, że dadzą z siebie wszystko, by podtrzymać świetną passę. Z Bułgarią Polska nie przegrała od 38 lat, a z ośmiu ostatnich spotkań wygrała siedem. Kto zawalczy o kolejną wygraną? - Jestem szczery do bólu, niczego nie ukrywam, więc powiem wam, kto zagra. W bramce Kuszczak, a dalej: Marcin Kowalczyk, Kamil Glik, Michał Żewłakow, Dariusz Dudka, Radosław Majewski, Rafał Murawski, Ludovic Obraniak, Jakub Błaszczykowski, Sławomir Peszko i Robert Lewandowski - mówi Smuda. - I wcale nie zagramy jednym napastnikiem. To ustawienie 4-3-3, bardzo ofensywne - dodaje trener.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów