http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piłkarz dekady jest za słaby

Łukasz Jachimiak
2010-03-03, ostatnia aktualizacja 2010-03-03 16:21

Rozpatrzę wszystkie kandydatury i wybiorę najlepsze. Na dziś Ronaldinho taką nie jest - mówi selekcjoner reprezentacji Brazylii Carlos Dunga. I nie wygląda na to, że zmieni zdanie. Najprawdopodobniej w finałach mistrzostw świata w RPA zabraknie gracza dekady

Ronaldinho i Fernando Gago
Fot. Luca Bruno AP
Ronaldinho i Fernando Gago
ZOBACZ TAKŻE
>> Gustaw, kot z nadwagą...

We wtorek w Londynie Brazylia grała towarzysko z Irlandią. Na stadionie Arsenalu brylował Robinho, a "Canarinhos" wygrali 2:0. To po jego akcji samobójczego gola strzelił Keith Andrews, a wynik gracz Santosu ustalił już sam. 26-latka, który słynie nie tylko z nieprzeciętnych umiejętności, lecz także z trudnego charakteru i niesportowego trybu życia, Dunga broni i chwali. Dlatego Robinho miejsca w kadrze na mundial może być pewny. Inni gwiazdor, Ronaldinho, może o tym raczej zapomnieć.

Dziewięć goli i 13 asyst w 26 meczach Serie A, trzy gole w Lidze Mistrzów - to ostatnie dokonania zawodnika, który za kilkanaście dni skończy 30 lat. - Czuję się jak wtedy, gdy miałem 18 lat. Znów bawię się piłką, znów przeżywam cudowne chwile - mówi "Ronnie". To prawda, bo po dwóch słabych sezonach znów przypomina maga, który do spektakularnych zwycięstw prowadził Barcelonę.

Ronaldinha cytują brazylijskie gazety, a dziennikarze dopominają się od Dungi powołania gwiazdy odzyskującej blask. Ba, podobnie myśli nawet prezydent Brazylii. - Magia ciągle w nim jest. Ronaldinho może być naszą najgroźniejszą bronią na mistrzostwach świata - twierdzi Luiz Inácio Lula da Silva.

Ale trener jest nieugięty. - Każdy region w Brazylii ma swojego faworyta, każda gazeta chce mi wstawić do składu swojego ulubieńca. A ja idę naprzód własną drogą - tłumaczy selekcjoner.

Droga Dungi to droga dyscypliny. Brazylijczycy, którzy zawsze słynęli z finezji, dziś wyróżniają się żelazną taktyką. W składzie, który w RPA ma walczyć o mistrzostwo świata, brakuje Ronaldinha czy Alexandra Pato, a są Ramires, Josué i Nilmar. Trudno porównać ich dorobek do Ronaldinha, który w 2004 i 2005 roku został uznany piłkarzem roku FIFA, w 2005 sięgnął po Złotą Piłkę, a niedawno prestiżowy magazyn "World Soccer" wyróżnił go tytułem najlepszego zawodnika kończącej się dekady. Ale to rzemieślnicy z Benfiki, Wolfsburga czy Villarrealu gwarantują Dundze równowagę między grą skuteczną i piękną.

Tę drugą poza Robinho ma zapewnić Kaká. Pomocnik Realu Madryt jest oczkiem w głowie selekcjonera. - Nie rozumiem dyskusji na jego temat. Jeszcze niedawno każdy chciał go mieć w składzie, a teraz wszyscy zastanawiają się, czy nie jest za słaby na Real. Na pewno nie jest. To wielki profesjonalista, który może być gwiazdą mundialu - twierdzi Dunga.

Ronaldinho na dziś mógłby być tylko zmiennikiem Kaki. Mógłby, gdyby Dunga nie obawiał się, że sadzając "Ronniego" na ławkę rezerwowych, nie zepsuje atmosfery w drużynie. Zresztą sam Ronaldinho nie widzi siebie w roli drugoplanowej. - Zawsze kiedy gra Brazylia, chciałbym być na boisku i dla niej walczyć. Bardzo dużo myślę o reprezentacji i dobrą grą w Milanie chcę pokazać światu, że zasługuję, by jechać na mundial - mówi.

Na dziś świat wie, że geniusz futbolu wraca do wielkiej formy. Ale Dunga wie swoje.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów