>>
Chcesz mieć kota? Sprawdź, jak wygląda kocia wyprawka Los nigdy go nie rozpieszczał. Kiedy miał dwa lata, w tragicznym wypadku zmarł jego ojciec Józef. W Gilowicach Tomka wychowywały matka i cztery siostry. I choć dziś pani Anna złego słowa o synu nie powie, on sam nie kryje: - Zdarzało mi się coś popsuć lub komuś przyłożyć. Temperamentu młodego chłopaka nie zmieniło ani służenie do mszy, ani występy w zespole folklorystycznym "Gornicek". Wuj Adamka wpadł więc na pomysł, by zapisać go na lekcje boksu. Tak niski i wątły dzieciak trafił do Górala Żywiec. Ale tam na początku też były kłopoty. W klubie nie podobało się, że Adamek nosił długie włosy, i dano do zrozumienia: fryzjer albo do widzenia. Krnąbrny chłopak zostawił więc boks dla piłki nożnej. Trener Górala Żywiec Stefan Gawron namówił jednak zdolnego ponoć piłkarza do powrotu na ring. Obyło się bez postrzyżyn. W wieku 16 lat Adamek trafił do GKS Jastrzębie, a tam wypatrzył go ówczesny trener kadry narodowej Janusz Gortat. Dwa lata później Adamek był już mistrzem Polski, a w 1998 roku zdobył brązowy medal mistrzostw Europy. Wtedy zdecydował się przejść na zawodowstwo. - Miałem już wówczas żonę i córkę, z amatorskiego boksu rodziny bym nie utrzymał - tłumaczył po latach. Na papierze był skazany na sukces. U boku miał trenera Andrzeja Gmitruka, znanego wcześniej ze szlifowania talentów Andrzeja Gołoty czy Dariusza Michalczewskiego, oraz promotora Panosa Eliadesa, który opiekował się też Lennoksem Lewisem. Problem w tym, że Eliades okazał się oszustem, a Adamek na swoją wielką szansę czekał aż sześć lat. Zanim ruszył na podbój USA, walczył w całej Europie, od Hiszpanii po Finlandię. Wygrywał walkę za walką, ale łatwo nie było. - By oszczędzić, zdarzało się nam spać na podłodze albo w jednym łóżku - wspomina Gmitruk. We wrześniu 2004 roku dzięki pomocy Gołoty i jego menedżera Ziggiego Rozalskiego podpisał kontrakt z Donem Kingiem, promotorem równie genialnym (współpracował z Muhammadem Alim, Mike'em Tysonem czy Evanderem Holyfieldem), jak i kontrowersyjnym (współpraca zawsze kończyła się w sądzie). King szybko obiecał walkę o prestiżowy pas federacji WBC, jednak na pojedynek Adamek czekał jeszcze niemal rok. Mistrzostwo ze złamanym nosem W szranki z Paulem Briggsem stanął dopiero w maju 2005 r. Nikt nie wiedział, że do ringu wchodził ze złamanym nosem, kontuzją odniesioną trzy tygodnie wcześniej. Pojedynek z Australijczykiem przeszedł do historii boksu. Dwanaście krwawych rund dało Polakowi upragniony pas. Bokserski raj był na wyciągnięcie ręki. Szczególnie że pięć miesięcy później Adamek obronił tytuł, posyłając na deski w 6. rundzie Niemca Thomasa Ulricha. Niestety, King okazał się średnio zainteresowany promowaniem Polaka, który na kolejną walkę znów czekał niemal rok. Rywalem miał być Roy Jones Jr. albo Antonio Tarver, ale skończyło się na rewanżu z Briggsem. Równie krwawym i dramatycznym co pierwsza walka. I również zwycięskim. Potem w karierze Adamka nastąpił epizod, o którym wspomina niechętnie. Pokłócił się z Gmitrukiem, zaczął trenować w Stanach pod okiem Jamesa McGirta. W Polsce ukazała się książka, w której pojawiły się m.in. zarzuty o stosowanie dopingu i przynależność do mafii. Najgorsze jednak wydarzyło się w walce z młodym i piekielnie zdolnym Chadem Dawsonem. Amerykanin w lutym 2007 roku odebrał Polakowi pas.
Wtedy rękę wyciągnął do niego Gmitruk, który namówił Tomasza do zmiany kategorii na juniorciężką (do 91 kg). Adamek zdecydował się też na współpracę z Bogusławem Bagsikiem. Słynny aferzysta miał w boksie wejście smoka. W czerwcu 2007 r. zorganizował w Katowicach wspaniałą galę. Ściągnął do Polski Gołotę i Kinga, a Adamek w walce wieczoru znokautował solidnego Luisa Pinedę. Bagsik okazał się jednak "godnym" następcą Kinga. Adamek znów czekał długo na walkę, a z twórcą spółki Art-B współpracę zakończył przed sądem. Na ring wrócił w kwietniu 2008 roku. I rozbił króla nokautów z Jamajki O'Neila Bella. Wygrana dała przepustkę do walki o pas mistrzowski federacji IBF z jej czempionem Steve'em Cunninghamem.
Do rana! W grudniu 2008 roku Adamek trzy razy posadził na deskach rywala i odebrał mu pas. Kilka miesięcy później pretendentowi do tytułu Jonathonowi Banksowi zafundował brutalny nokaut. W kategorii cruiser Polak nie mógł znaleźć godnego rywala. W lecie poprzedniego roku bił się więc z Bobbym Gunnem. Jednostronny pojedynek sędzia przerwał po czterech rundach. Była to ostatnia walka w tej wadze. Adamek zdecydował się przejść do kategorii ciężkiej. Zadebiutował starciem z samym Andrzejem Gołotą. I choć "Andrew" był cieniem pięściarza sprzed lat, efektowne zwycięstwo odbiło się szerokim echem na świecie. Walka z solidnym Jasonem Estradą była ostatnim przetarciem przed prawdziwymi testami Adamka w wadze królewskiej. 24 kwietnia w Ontario w Kalifornii zmierzy się z Chrisem Arreolą (28 - 1, 25 KO), najlepszym ciężkim z USA. Walkę pokaże telewizja HBO.
Szkoda tylko, że w narożniku Polaka zabraknie Andrzej Gmitruka. Niestety, drogi obu panów rozeszły się. Szkoleniowiec miał dość częstych podróży za ocean. - Jestem już za stary na to latanie. Zdrowie też nie to, a poza tym w Polsce mam rodzinę i najwyższa pora się nią zająć. Tomek zrozumiał moją decyzję. Zawsze może do mnie zadzwonić, choćby w środku nocy - przekonuje Gmitruk. Nowym trenerem Adamka został Ronnie Shields, który pracował m.in. z Tysonem i Holyfieldem. Polakowi pomagać będzie też były opiekun Andrzeja Gołoty - Roger Bloodworth. Jeśli Adamek pokona Arreolę, do walki z braćmi Kliczko albo Davidem Haye'em będzie już bardzo, bardzo blisko. Poza ringiem Adamek jest żarliwym katolikiem oraz kochającym ojcem i mężem. Nie kryje, że słucha Radia Maryja, odbył też kilka pielgrzymek. Najważniejsza jest dla niego rodzina. Z żoną Dorotą oraz córką Roksaną i Weroniką od września 2008 roku mieszka za oceanem. - Przeprowadziłem się tylko na czas kariery, kiedy ją skończę, wrócę do Polski - podkreśla. Pozaringowe pasje? Motoryzacja. W Stanach, jeszcze zanim dobrze się zadomowił, kupił sobie luksusowy Infinity FX. - Ale w USA nie można poszaleć - korki, policja. Dlatego, choć drogi są świetne, noga na gazie jest dziwnie lekka - śmieje się pięściarz.
Jego żona wyżej ceni jego drugą pasję - taniec. W 2006 r. Adamek najpierw dostał statuetkę za drugie miejsce w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na najlepszego sportowca, a później został królem Balu Mistrzów Sportu. - Tomek już tak ma, że jak się bawi, to do rana - śmieje się Dorota Adamek.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl