http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chcę być numerem 1

Łukasz Jachimiak
2010-03-09, ostatnia aktualizacja 2010-03-09 20:52

Możecie myśleć, że skoro pokonaliśmy Milan na wyjeździe 3:2, to jedną nogą jesteśmy już w kolejnej rundzie. Ale piłka lubi płatać figle. Nawet w "Teatrze Marzeń" można przegrać z trzecioligowcem - mówi Tomasz Kuszczak przed rewanżowym meczem 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym jego Manchester United podejmie AC Milan

Tomasz Kuszczak
Fot. ANDREW YATES AFP
Tomasz Kuszczak
ZOBACZ TAKŻE
>> Psi fryzjer podbija hollywood-czytaj na Cafe Animal

Z Tomaszem Kuszczakiem rozmawia Łukasz Jachimiak

Jest szansa, że staniesz oko w oko z Davidem Beckhamem, Ronaldinho i innymi gwiazdami Milanu?

- Chciałbym, ale pewnie zagra Edwin van der Sar.

Nie masz go dość? Kiedy on nie może grać, wskakujesz do bramki, robisz swoje, zbierasz pochwały, ale kiedy tylko Holender upora się z problemami, wracasz na ławkę.

- Takie są decyzje Aleksa Fergusona. Rozmawiałem z nim, powiedziałem wprost, że chcę grać więcej. Wiem, że na następny sezon mam trzy opcje: zostaję na Old Trafford i bronię w kilkudziesięciu, a nie kilkunastu meczach w sezonie, albo zostanę sprzedany albo wypożyczony. Na razie pewne jest, że mam kontrakt z MU do 2012 roku, a ja na obecny rok chcę być przygotowany perfekcyjnie. Menedżer rozumie, że potrzebuję gry, obiecał, że wrócimy do sprawy. Teraz mamy zbyt gorący okres, bo drużyna walczy i w Lidze Mistrzów, i o kolejne mistrzostwo Anglii.

Przed meczem z Bułgarią Franciszek Smuda powiedział, że będziesz dostawał powołania na kadrę, nawet jeśli pozostaniesz rezerwowym w Manchesterze. Chyba cię zaskoczył? - Zaskoczył i zmotywował. Podziękowałem mu, po powiedział coś wspaniałego. Świetnie jest mieć komfort psychiczny w tak trudnej sytuacji. Cieszę się, że selekcjoner docenia, że jestem w wielkim klubie i chociaż nie gram regularnie, to kiedy wchodzę do bramki, moje występy są na niezłym poziomie.

Sam Van der Sar uznał je za więcej niż przyzwoite. Angielskim mediom powiedział, że pod jego nieobecność wykonałeś kawał dobrej roboty.

- Zrobiłem swoje, broniłem w jedenastu meczach z rzędu. Grałem o dużą stawkę, jak choćby niedawno w finale Pucharu Ligi [Manchester wygrał z Aston Villą 2:1] i przekonałem się, że jestem gotowy na bycie numerem jeden.

Niedługo o pozycję pierwszego bramkarza reprezentacji będziesz zapewne znów walczył z Arturem Borucem, bo Smuda chce dać mu szansę. Cieszysz się na tę rywalizację? - Następne pytanie.

Kibicujesz Arturowi? Macie ze sobą jakiś kontakt?

- Nie, ani z nim, ani z Łukaszem Fabiańskim z Arsenalu. Zwyczajnie nie mam na to czasu. Mam swoich przyjaciół, nie tylko ze świata piłki, z nimi rozmawiam i spędzam wolne chwile. Z Arturem czy Łukaszem rozmawiam, gdy spotykamy się na boisku.

Na boisku pokazałeś się ostatnio w Warszawie, w meczu z Bułgarią. Jak oceniasz ten mecz?

- To był nasz najpoważniejszy sprawdzian za kadencji trenera Smudy i zwycięstwo jest naszym sukcesem. Wiem, że niektórzy myślą sobie "Bułgaria, taki średni przeciwnik". Ale przecież większość zawodników tej reprezentacji gra na światowym poziomie.

Światowy poziom to na pewno Hiszpanie. Myślisz, że Smuda zdąży do czerwca stworzyć drużynę, która nie przegra z mistrzami Europy już w szatni?

- Mam nadzieję, że zespół, który wyjdzie przeciw Hiszpanom, będzie zmotywowany, a nie zdenerwowany. Hiszpania to wielki zespół, ale z tego co wiem, czekają nas sami wielcy przeciwnicy. Przecież niedługo mamy grać z Włochami czy Niemcami. Bardzo się na te mecze cieszę. Pokażą, gdzie tak naprawdę jesteśmy, pozwolą zdobyć doświadczenie, będą taką szybką i cenną lekcją.

Czujesz, że ta lekcja hiszpańskiego może być bolesna?

- Dlaczego? Przecież można wygrać i z Hiszpanią, i z Brazylią. Z każdym. Mamy ambitny zespół, a wynik nie zawsze zależy od potencjału drużyny. Jak stawimy czoła rywalowi, mogą być niespodzianki.

A jak będzie w Lidze Mistrzów? Milan stać na niespodziankę na Old Trafford?

- Po wygranej w Mediolanie w naszej szatni nie było euforii. Wiedzieliśmy, że musimy zagrać z Milanem jeszcze jeden bardzo dobry mecz. Teraz będzie łatwiej, bo gramy u siebie, ale pamiętamy, że piłka lubi płatać figle. I nawet w "Teatrze Marzeń" można przegrać z trzecioligowcem [w styczniu MU przegrało z Leeds 0:1 w III rundzie Pucharu Anglii].

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos