>>
Pies warczy w zależności od nastroju Po pierwszym meczu rozegranym w Stuttgarcie Barca jest w komfortowej sytuacji. Remis 1:1 na Mercedes-Benz Arenie sprawia, że dziś nawet najskromniejsze zwycięstwo da jej awans do ćwierćfinału Champions League. Trener mistrza Hiszpanii Josep Guardiola będzie miał do dyspozycji wszystkich najważniejszych graczy, z wracającymi do zdrowia kapitanem Carlesem Puyolem, Thierrym Henrym i Zlatanem Ibrahimoviciem oraz z prezentującym wyśmienitą formę Lionelem Messim. Argentyńczyk w niedzielę zdobył wszystkie gole w wygranym 3:0 meczu z Valencią. Po 26 kolejkach hiszpańskiej ekstraklasy "Atomowa pchła" ma w swym dorobku już 22 gole i jest zdecydowanym liderem klasyfikacji strzelców. Podobną skutecznością w Europie popisuje się jeszcze tylko Wayne Rooney. Angielski snajper Manchesteru United, który najpewniej będzie jedynym rywalem Messiego w walce o "Złoty But" (nagroda przyznawana najlepszemu strzelcowi lig europejskich), w 30 ligowych spotkaniach swego klubu zdobył 25 goli. - On jest geniuszem i przykładem dla małych dzieci. Ma wielki talent i ciężko pracuje na swoje sukcesy - wychwala swego podopiecznego prezydent Barcy Joan Laporta.
Stuttgart przeciwko Messiemu i spółce musi zagrać zdecydowanie lepiej niż w swoim ostatnim ligowym meczu. W piątek podopieczni Christiana Grossa przegrali w Gelsenkirchen z Schalke 1:2. Eksperci są przekonani, że i dziś Niemcy są skazani na kolejną porażkę. Gdyby jednak dziewiąta obecnie drużyna tabeli Bundesligi pokonała wicelidera Primera Division, sprawiłaby największą sensację Ligi Mistrzów. - Żeby mieć szansę, na pewno musimy zagrać o niebo lepiej niż przeciw Schalke - nie kryje trener VfB. - Wierzę, że jesteśmy w stanie zagrać świetny mecz i dokonać tego, na co nikt nie daje nam szans. W piłce wszystko jest możliwe, a my bardzo chcemy dotrzeć do następnej rundy - mówi Hleb.
Białorusin, który w 2008 roku trafił do Barcelony z Arsenalu Londyn, przed rokiem uczestniczył we wszystkich wielkich sukcesach klubu z Katalonii. Nie był jednak jego postacią pierwszoplanową, dlatego mimo kontraktu obowiązującego do 2012 roku przeniósł się do Stuttgartu, w którym przed laty startował do wielkiej kariery. - Barca gra najładniejszą piłkę na świecie i ma wielu piłkarzy, którzy mogą poprowadzić ją do zwycięstwa. Trzeba uważać na Messiego, Xaviego, Iniestę, Henry'ego, Ibrahimovicia - wylicza Hleb. - My wiemy, jak mocny jest nasz rywal, dlatego będziemy skoncentrowani, waleczni i agresywni - zapowiada gracz gości.
Co na to gospodarze? - Pewność siebie zgubiła Real - twierdzi Dani Alves, nawiązując do zaskakującej porażki klubu z Madrytu w dwumeczu z francuskim Olympique Lyon. - Wiemy, że nawet minimalny błąd może spowodować klęskę, dlatego do niego nie dopuścimy. Jeśli w Lidze Mistrzów nie grasz na 200 procent, odpadasz. Damy z siebie wszystko - przekonuje Brazylijczyk.
Przy okazji dzisiejszego meczu o ubiegłotygodniowej klęsce Realu znów mówi cała Hiszpania. - Musimy zrobić wszystko, żeby w naszym spotkaniu nie było tak jak w meczu Realu z Lyonem. Trzeba zagrać najlepiej od początku do końca - podkreśla Laporta. - Niektórzy chcieliby, żebyśmy i my odpadli - mówi Alves, mając na myśli sympatyków stołecznego klubu. Z kolei wielki symbol "dumy Katalonii" - Holender Johan Cruyff, apeluje do kibiców Barcy, by skoncentrowali się na własnym zespole. - Radość z powodu wpadek Realu jest nie na miejscu. Przecież kiedyś role mogą się odwrócić - przestrzega były zawodnik i trener Barcelony.
FC Barcelona - VfB Stuttgart, godz. 20.45, transmisja w Polsacie
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl