>>
Jak adoptować psa ze schroniska i nie żałować Dwie serie dziś, dwie kolejne w sobotę, a w niedzielę konkurs drużynowy. Na zakończenie sezonu skoków narciarskich fani tej dyscypliny będą mogli się napatrzeć, jak latają najlepsi. W elitarnym gronie "lotników" jest oczywiście Małysz.
- Kiedyś wielu twierdziło, że nie radzę sobie na skoczniach mamucich, że te obiekty nie są dla mnie. Ale już kilka razy udowodniłem, że też potrafię odlecieć. I znów chcę to zrobić - mówi nasz czterokrotny mistrz świata i czterokrotny medalista olimpijski. W swej przebogatej kolekcji trofeów, w której są też cztery Kryształowe Kule za zwycięstwa w Pucharze Świata, Adam nie ma jeszcze tylko jednego medalu - właśnie z mistrzostw w lotach.
A powinien mieć już dawno. Osiem lat temu, krótko po dwóch medalach igrzysk w Salt Lake City, Polak jechał na mistrzostwa do Harrachova jako jeden z faworytów. Rok wcześniej w tej czeskiej miejscowości położonej niedaleko Szklarskiej Poręby Adam dwukrotnie znokautował rywali w zawodach PŚ - najpierw zwyciężył z blisko 30-punktową przewagą nad Martinem Schmittem, potem z 20-punktową nadwyżką nad Jannem Ahonenem. Te triumfy oglądały tysiące polskich kibiców, święcie przekonanych, że za rok Małysz zostanie najlepszym "lotnikiem" świata. Nic z tego. Plany pokrzyżowała kapryśna aura i nie mniej kapryśny Miran Tepeš. Słoweński sędzia, którego rolą jest zezwalanie skoczkom na start, Małyszowi nakazał ruszać przy wyjątkowo niekorzystnym wietrze. Efektem był skok na 142. metr i odległe, 18. miejsce. Szans poprawienia lokaty Adam nie miał, bo dwie finałowe serie ostatecznie odwołano.
- Do tej pory nie miałem szczęścia do mistrzostw w lotach, ale to już przeszłość. Te w Planicy mają być moimi najlepszymi w karierze. Chcę zdobyć medal - zapowiada teraz Małysz.
"Orzeł z Wisły", który stawał na podium w siedmiu konkursach z rzędu, właściwie jest skazany na medal. Wczoraj w każdym locie na Letalnicy potwierdzał świetną dyspozycję. W pierwszej serii treningowej skoczył 212 m. Najdalej ze wszystkich. Po 210 m, ale z niższej belki startowej uzyskali Gregor Schlierenzauer i Simon Ammann. W drugiej rundzie obaj byli nieznacznie lepsi od Polaka, skacząc odpowiednio 211,5 i 217,5 metra przy 209,5 m Małysza. W kwalifikacjach "Schlieri" stracił do Adama, który poszybował na 216,5 m, 10,5 metra. Ale Szwajcar był lepszy aż o dziewięć metrów.
Dziś i jutro walka o medale powinna rozegrać się właśnie między tą trójką. Wczoraj najdalej lądowali co prawda inni - w kwalifikacjach 230,5 metra Bjorn Einar Romoren, a na treningu 228,5 m Czech Antonin Hájek, ale obaj ruszali ze znacznie dłuższego najazdu niż główni faworyci.
Kto z nich jest najmocniejszy? Broniący tytułu Schlierenzauer to specjalista od poskramiania "mamutów". W swej karierze wygrał na nich już siedem konkursów. Małysz jest jeszcze lepszy, bo choć na największych skoczniach triumfował sześciokrotnie, to tyle samo razy stawał na podium. Częściej udało się to tylko Andreasowi Goldbergerowi - Austriak ma w karierze 13 "mamucich" podiów. Ammann w czołowej trójce był siedem razy, ale nigdy nie stanął na najwyższym stopniu podium.
Co jeszcze istotniejsze, Małysz szczególnie dobrze czuje się właśnie w Planicy - trzy razy tu wygrywał, trzy razy był drugi. Ale zdaje sobie sprawę, w jakiej formie jest jego największy rywal.
- Mamut nie jest dla Ammanna żadnym problemem. Szwajcar ma niesamowitą technikę, bardzo mocno odbija się do przodu, dzięki temu nie wytraca prędkości i leci daleko. Na pewno będzie walczył o złoto - mówi Małysz. - Zawsze powtarzam, że jak ktoś jest w formie, to nie robi mu różnicy, na jakim obiekcie skacze - dodaje.
Forma Małysza też jest wysoka, a jego dodatkowym atutem mogą być nowe wiązania. Od wtorku Adam dysponuje takim samym sprzętem, jakiego już na igrzyskach używał Ammann. - Testowałem te zapięcia w Wiśle, wziąłem je do Planicy i uczę się skakać nieco inaczej, jeszcze bardziej agresywnie wybijam się z progu. Mam nadzieję, że ja i Simon stoczymy tu ciekawy bój - podsumowuje Małysz.
Oprócz Małysza w konkursie zobaczymy trzech innych Polaków: Kamila Stocha (w kwalifikacjach był trzeci ze skokiem na 201,5 m), Łukasza Rutkowskiego i Rafała Śliża.
Program zawodów: piątek, godz. 15.15 - dwie serie konkursu indywidualnego
sobota, godz. 10.15 - dwie kolejne serie konkursu indywidualnego
niedziela, godz. 10.15 - konkurs drużynowy
Transmisje w TVP 1 i w Eurosporcie
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl