>>
Czesi ważą piwo dla psów - W ostatnich biegach chcę zmazać plamę z igrzysk. Na pocieszenie po Vancouver chcę skończyć sezon w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata - mówił Sikora przed zawodami w Kontiolahti. W Finlandii było jednak źle. A w Norwegii - jeszcze gorzej.
W Kontiolahti Sikora był 19. w sprincie i 11. w biegu pościgowym. W mieszanej sztafecie zaliczył wpadkę. Po biegach Agnieszki Cyl i Weroniki Nowakowskiej polski zespół był trzeci. Szanse na dobry występ zaprzepaścił właśnie Sikora, któremu posłuszeństwa odmówił karabin. Polak musiał zejść z trasy, bo w broni urwał się pasek, a zapasowej nie było. Do ostatecznego pożegnania się z tym sezonem Sikora dojrzał po kilku dniach.
42. pozycja w sprincie w Oslo pokazała dobitnie, że wielkich rzeczy Polak w najbliższym czasie nie dokona. Wystartował jeszcze w biegu masowym na 15 km. Zaliczył cztery pudła, do zwycięzcy - Iwana Czerezowa z Rosji - stracił ponad dwie minuty, a na metę dotarł na 17. miejscu w gronie 30 startujących.
To przelało czarę goryczy. Przed dwoma ostatnimi biegami, które w weekend zostaną rozegrane w Chanty Mansijsku, Sikora zajmuje dopiero 17. pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z 421 punktami na koncie. Widoków na czołową dziesiątkę nie ma, nie czuje się najlepiej, dlatego postanowił odpuścić.
Czy wicemistrz olimpijski, mistrz i wicemistrz świata zbierze siły, by do walki z najlepszymi wrócić w kolejnym sezonie? - Decyzji jeszcze nie podjąłem. Zastanowię się, ale nie wykluczam nawet startu na igrzyskach olimpijskich w Soczi w 2014 roku - twierdzi.
Wszystko wskazuje na to, że jeśli Sikora zdecyduje się kontynuować karierę, nie będzie mu już towarzyszył trener Roman Bondaruk. - Nie widzę w Polsce szkoleniowca, który ma tak duże doświadczenie jak on. Jeśli Związek nie przedłuży z nim umowy, trzeba będzie rozejrzeć się za kimś spoza kraju. Ale to już sprawa zarządu - ocenia Sikora.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl