>>
Zadbaj o wagę swego czworonoga Wczoraj PZN miał otrzymać od powołanej przez siebie komisji ostateczny raport podsumowujący jej prace. Ale wiceprezes PKOl Zbigniew Waśkiewicz, kierownik Katedry Teorii i Metodyki Sportów Zimowych AWF Kraków Szymon Krasicki, przewodnicząca Komisji Rewizyjnej PZN Maria Twardoch oraz przedstawiciel ministerstwa sportu Rafał Piechota, którzy przyglądają się sprawie od 24 marca, uznali, że ze sformułowaniem ostatecznych wniosków zaczekają jeszcze tydzień.
Komisja po raz ostatni zbierze się więc 7 kwietnia. Wtedy do Krakowa ponownie przyjedzie Kornelia Marek.
- Chcemy, żeby zawodniczka zapoznała się z naszym raportem. Oświadczenia osób, z którymi rozmawialiśmy, na razie zna ona tylko z mediów. Dajemy jej zatem szansę, by jako pierwsza miała wgląd w oryginał - wyjaśnia przewodniczący komisji Waśkiewicz.
- Cieszy nas ta decyzja, bo nam bardziej zależy, żeby sprawa była zbadana rzetelnie niż na tym, by została szybko zamknięta - mówi "Metru" Mikuła. - Zresztą, to kwestia tygodnia, więc nikt nie powie, że odwlekamy sprawę w nieskończoność - dodaje sekretarz PZN.
Związek twierdzi, że decyzję o ponownym spotkaniu z Marek komisja podjęła samodzielnie. - Wczoraj dostaliśmy od niej sprawozdanie z dwóch dni prac. Komisja stwierdziła w nim, że potrzebuje jeszcze jednego spotkania z Kornelią, i dopiero potem przekaże nam ostateczny raport - wyjaśnia Mikuła.
Co czeka Marek w poświąteczną środę? Konfrontacja. Członkowie komisji nie tylko pokażą jej zeznania koleżanek i kolegów z kadry, a także serwismenów oraz lekarzy, lecz także poproszą o odniesienie się do poszczególnych stwierdzeń.
Marek dowie się m.in., że jej partnerki z olimpijskiej sztafety, a więc Paulina Maciuszek i Sylwia Jaśkowiec, stanęły murem za podejrzewanym o podanie Kornelii dopingu Witalijem Trypolskim, a wszyscy kadrowicze podkreślali, że ukraiński fizjoterapeuta zawsze informował ich, jakie leki podaje. - Dzięki ponownemu spotkaniu z komisją zawodniczka zachowa prawo do obrony. Marek będzie mogła powiedzieć, które stwierdzenia przesłuchiwanych po niej osób uważa za prawdziwe, które za kłamliwe - twierdzi Mikuła. - Być może w zamyśle komisji jest to też ostatnia szansa dla Marek, by zmieniła coś w swoich zeznaniach - dodaje sekretarz PZN.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl