>>
Kot jest jak kapryśne dziecko Sejmowa komisja zdrowia zajmie się jutro uchwalonymi przez Senat poprawkami do nowelizacji ustawy antynikotynowej. Z zapowiedzi posłów PO wynika, że proponowane przez Senat restrykcje mają duże szanse wejść w życie. Największa zmiana to częściowy zakaz palenia w pubach, kawiarniach i restauracjach - z możliwością wydzielenia w większych lokalach zamkniętego, wentylowanego pomieszczenia dla palących. Ustawa całkowicie zabroni palenia w szkołach, na uczelniach i w szpitalach. Palarnie będzie można za to tworzyć w hotelach, akademikach i np. na dworcach. O złagodzenie przepisów walczyli restauratorzy, którzy obawiają się, że zakaz palenia przyczyni się do spadku zysków.
Anita Karwowska: Pali pan? Ryszard Berent, prezes Stowarzyszenia Barmanów Polskich: - Nie, nie palę.
A podoba się panu nowa propozycja parlamentarzystów, by tylko w większych lokalach wydzielać pomieszczenia dla palących, a mniejsze objąć zakazem? - Lepsze to niż wprowadzenie całkowitego zakazu palenia. Chociaż zdaniem restauratorów lepiej sprawdziłoby się rozwiązanie pozwalające lokalowi wybrać czy w całości jest dla palących, czy obowiązuje w nim zakaz.
Ale wtedy pewnie większość właścicieli wybrałoby opcję z dymem. - Nie wiem, dlaczego większość dziennikarzy podchwyciło ten tok myślenia. Sukces akcji "Lokal bez papierosa", do którego przyłącza się coraz więcej miejsc [ok. 1,3 tys.] pokazuje, że wcale nie musi tak być.
Na tle ogólnej liczby lokali w Polsce to nie są imponujące statystyki. Poza tym przykład Hiszpanii, która pozostawiła restauratorom wybór, pokazuje, że większość - ponad 80 proc. - pozwala w swoich lokalach palić. - To może warto byłoby wprowadzić w przepisach modyfikację: by w lokalach dziennych, które nie serwują mocnych alkoholi, typu bary sałatkowe, fast foody, kawiarnie obowiązywał całkowity zakaz. Palacze czują się niekomfortowo, gdy mają świadomość, że dymią komuś jedzącemu obok. Ale uważam, że w nocnych lokalach zakaz nie powinien obowiązywać.
Czy restauratorzy będą mieli problemy z dostosowaniem się do wymogów nowej ustawy? Czy ochroni ona niepalących? - Odseparowanie pomieszczeń - bo o to głównie chodzi - nie jest proste. Zapewnienie skutecznej wentylacji pomieszczenia, w którym pali sto osób, to ogromne koszty. Ale lepsze to niż zakaz, który prowadzi do tego, że klientów trzeba wyrzucać na zewnątrz. Takie tworzenie tłumów przy popielniczce wystawionej przed wejściem do pubu zakłóca porządek i jest wyrazem społecznego zacofania.
Jednak w Wilnie, gdzie w lokalach nie można w ogóle palić, widziałam, że przed restauracjami takich tłumów nie ma. Może więc po prostu zakaz zniechęca do palenia, czyli działa? - Jestem przekonany, że na starówkach polskich miast, gdzie lokale są jeden przy drugim, tłumy wylewałyby się na chodnik.
Ale ta wersja i tak nie przeszła. Zastanawiam się więc, jak uchwalone przez Senat przepisy miałyby być stosowane w praktyce. Np. w lokalach sieci Sfinks, gdzie na kilku poziomach są części dla palących i niepalących. Trzeba postawić ściany i poszatkować wnętrza? - Teoretycznie tak, chociaż tworzenie osobnych pomieszczenie będzie trudne i mało skuteczne. Poza tym te przepisy są na tyle nieprecyzyjne, że łatwo będzie ich nie przestrzegać.
Dla mnie przepisy są jasne: co do zasady lokal ma być dla niepalących, a jeżeli jest kilka pomieszczeń, to można wydzielić i zamknąć część, w której palenie będzie dozwolone. - Według mnie to nie jest wystarczająco precyzyjne. Jak je oddzielać? Czy montować specjalne drzwi? Jak zapewnić, by drogi palących i niepalących nie przecinały się?
Konkluzja jest taka, że nadziei na poprawę nie ma. - Lokale gastronomiczne to miejsca, w których chcemy odpocząć, wypić alkohol, zapalić. Czy naprawdę trzeba obkładać je zasadami tak sztywnymi jak kodeks drogowy?
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl