>>
Kot jest jak kapryśne dziecko Oficjalnie odnowione muzeum Chopina na warszawskiej Tamce zostało otwarte 1 marca. Tyle że było to otwarcie połowiczne, bo organizatorzy chcieli zdążyć na 200-rocznicę urodzin kompozytora i zaprosili tylko dziennikarzy i VIP-ów.
Wczoraj do muzeum przebudowanego za 80 mln złotych mógł wejść każdy, by podziwiać zgromadzone w 11 salach 400 eksponatów. Niestety, wielu musiało z tej przyjemności zrezygnować, bo muzeum, by uniknąć tłoku i zapewnić komfort zwiedzania, ograniczyło liczbę gości do kilkuset dziennie. Dlatego żeby dostać się na wczorajsze zwiedzanie, niektórzy rezerwowali wejściówki kilka tygodni temu. Tylko nielicznym, tak jak państwu Wesołowskim z Warszawy, udało się wejść do muzeum wczoraj. I to gratis, bo we wtorki zwiedzanie jest darmowe (w pozostałe dni bilet normalny kosztuje 22 zł, ulgowy 13 zł).
- Mieszkamy niedaleko i przyszliśmy odwiedzić sąsiadów - mówi Danuta Wesołowska. Muzeum zrobiło na niej ogromne wrażenie. - Budzi zachwyt, widać ogromny nakład pracy i pieniędzy - chwali kobieta.
- Wszystko pięknie, tylko gdzie mam przyłożyć ten bilet, pani może wie? - pyta pan Jerzy, trzymając w ręku plastikową kartę chipową. - Trochę brakuje informacji, co można tutaj zobaczyć.
Na wycieczkę do muzeum można zabrać najmłodszych - od 9. roku życia. W specjalne przygotowanej dla nich sali na parterze na kilku dotykowych monitorach mogą układać z puzzli portret Chopina czy ratować zdmuchiwane przez wiatr nuty.
Na parterze można także posłuchać czytanych przez aktorów listów pisanych przez kompozytora, przysiąść w kabinie z malowanego szkła i wsłuchiwać się w muzykę Chopina.
Piętro wyżej największą uwagę zwraca... intensywny i duszny zapach. To fiołki, a te podobno Chopin lubił najbardziej. Tu więc dowiemy się o wszystkich kobietach jego życia, siostrach i kochankach.
W kolejnej sali usłyszymy śpiew ptaków i wczuć się wiejską atmosferę francuskiej miejscowości Nohant, gdzie Chopin mieszkał razem z George Sand. Na ostatnim piętrze, oprócz listów i licznych portretów mistrza, można zaś zobaczyć odlew jego pośmiertnej maski, imienne zaproszenia na pogrzeb kompozytora i kosmyk jego włosów.
Obejrzenie całej ekspozycji powinno nam zająć godzinę. Niestety, wejście do muzeum w najbliższym czasie będzie wyzwaniem. Pracownicy przyznają, że mogą dysponować co najwyżej pojedynczymi biletami, gdy np. ktoś odwoła rezerwacje.
- W tej chwili można zamawiać w kasie bilety na czerwiec - przyznaje Andrzej Sułek, szef Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. Osoby spoza stolicy wejściówki mogą kupić na stronie internetowej muzeum.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl