Coroczny marsz rozpoczął się po raz pierwszy od grobu Marka Edelmana na Cmentarzu Żydowskim. - Czemu przyszło tak wielu? Na pewno żeby złożyć hołd Markowi Edelmanowi, ale myślę też, że po tragedii smoleńskiej ludzie pozostali bardzo wrażliwi na stratę - mówi rabin. Stamtąd wyruszyli pod pomnik Bohaterów Getta, gdzie czekali już przedstawiciele Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów, Gminy Wyznaniowej Żydowskiej, Fundacji Shalom i innych organizacji. Tam rabin zaintonował modlitwę i odmówiono kadisz. A kiedy już oficjalne delegacje złożyły wieńce, cały pomnik zakwitł żółtymi żonkilami. Złożyli je głownie młodzi ludzie.
- Kiedyś Marek przyszedł tu z takimi kwiatami i tak już zostało - mówił uczestnik pochodu.
Mnóstwo ludzi się znało. Witali się serdecznie, rozmawiali. Przecież spotykają się tu co rok.
- Za rok będzie już dach! - wskazywał dźwigi na placu budowy naprzeciwko pomnika dyrektor powstającego tu Muzeum Historii Żydów Polskich Jerzy Halberstadt.
Wspominano Marka Edelmana, który jeszcze rok wcześniej - choć już na wózku - prowadził pochód. - Nadal on nas tu gromadzi. Pamiętamy o niezależności jego poglądów, o odwadze. Był bardzo niepokorny, zawsze postępował w zgodzie z własnym sumieniem - wspomina dr. Eleonora Bergman, dyrektorka Żydowskiego Instytutu Historycznego.
- Nigdy nie był koniunkturalny! Miał śmiałe sądy i umiał bez ogródek powiedzieć, co uważa - dodawał Marian Tyrowicz.
19 kwietnia to także dzień pamięci o Holocauście w polskich szkołach. Lekcję pod pomnikiem poprowadził nauczyciel historii z liceum im. Witkiewicza. - Spójrzcie na te postaci - przedstawieni są heroicznie, jak goliaci, z bronią w ręku. A przecież w getcie nie było broni, granatów, nie było heroizmu. Autor pomnika ukrył prawdę po drugiej stronie pomnika - przewodnik zaprowadził uczniów przed płaskorzeźbę przedstawiającą grupę zgarbionych postaci, z których jedna ochrania ramieniem zwoje Tory.
Spod pomnika pochód ruszył dalej Traktem Pamięci Męczeństwa i Walki Żydów w stronę Umschlagplatzu. Pod pomnikiem Szmula Zygielbojma młodzież z Teremisek odśpiewała hymn Bundu (żydowskiej partii socjalistycznej, do której należał Marek Edelman). U stóp bunkra na Miłej zaśpiewała Ala Świdowska, a znicz, zgodnie z wolą Edelmana, wnieśli na górę przedstawiciele młodego pokolenia Żydów polskich.
Źródło: Dziennik Metro